KE Ujednolici Prawo Imigracyjne

     Procedury przyznawania azylu politycznego w Unii Europejskiej mają być ujednolicone i uproszczone.

Bruksela zaproponowała zmiany w przepisach dotyczących systemu azylowego. Komisja Europejska tłumaczy, że chodzi o ochronę azylantów, ale także obronę systemu przed nadużyciami. Obecnie kraje członkowskie stosują różne przepisy, co wg biurokratów powoduje bałagan. Są państwa takie jak Grecja, w których imigrantom niezwykle trudno o azyl, ale już w Szwecji większych problemów nie ma. KE chce zmienić i ujednolić reguły.

W przyszłym tygodniu propozycjami Brukseli zajmą się unijne rządy. Nowe przepisy mają zacząć obowiązywać od 2012 roku. Co to będzie oznaczać w praktyce jest chyba oczywiste – podciągniecie „sprawności” systemu pod standardy szwedzkie, a więc swobodniejsze przyznawanie azylu. Taki jest właśnie cel tych ludzi – kontynuowanie wyniszczających Europę eksperymentów z multikulturalizmem. Do tego dochodzi oczywiście zrzekanie się kolejnych atrybutów suwerenności decyzji poszczególnych krajów na rzecz ponadnarodowych instytucji.

Źródło: IAR

Inwazja Imigrantów Z Trzeciego Świata A Kryzys Mieszkaniowy W Zjednoczonym Królestwie

     Z oficjalnych danych wynika, że w ciągu nadchodzących 25 lat trzeba będzie zbudować ponad dwa miliony nowych domów, aby poradzić sobie z imigracją. Okazało się, że trzeba będzie znaleźć miejsce na domy dla 83 000 rodzin przesiedleńców rocznie, jeśli ich napływ utrzyma się na obecnym poziomie.
     Według analizy ponad jedna trzecia wszystkich nowych domów i mieszkań udostępnionych od teraz do połowy lat 2030-tych będzie potrzebna osobom i rodzinom przyjeżdżającym spoza Wielkiej Brytanii. Co najmniej 600 000 z nich będzie musiała się znaleźć w najbardziej zatłoczonych częściach kraju – Londynie i na południowym wschodzie.
     Wydział ds. Społecznych stwierdził, że popyt na domy dla przesiedleńców jest głównym powodem konieczności budowania. „Wzrost populacji jest głównym czynnikiem napędzającym rozwój gospodarstw domowych i odpowiada za blisko trzy czwarte wzrostu liczby gospodarstw domowych między 2008 a 2033 r.” – powiedział rzecznik.
     Około dwie trzecie wzrostu populacji jest bezpośrednio spowodowane imigracją. Imigracyjne grupy nacisku oskarżyły urzędników o próbę zbagatelizowania wpływu przybywania nowych osób do kraju na powstawanie nowych domów.

Źródło

Monitorowanie Działalności Imigrantów W Polsce, Cz. 3

Zmiany Na Mapie Ośrodków Dla Cudzoziemców

     Siedem ośrodków dla cudzoziemców w Polsce przestanie od października istnieć, powstaną natomiast dwa nowe, specjalistyczne – to wynik przetargu rozstrzygniętego przez Urząd ds. Cudzoziemców. Nie będzie m.in. ośrodka w Łomży, gdzie przebywali Czeczeni.
     Jak poinformowała rzeczniczka urzędu Ewa Piechota, na Podlasiu zlikwidowane zostaną 3 ośrodki: 2 w Białymstoku i właśnie w Łomży. Przestanie także istnieć ośrodek w Bytomiu oraz 3 placówki na Mazowszu: w Radomiu, Pustych Łąkach i w Smoszewie. Ogółem w Polsce będzie 14 ośrodków dla cudzoziemców.
     Mają powstać dwa nowe ośrodki (nie podała jeszcze gdzie) przeznaczone dla kobiet i dla matek z dziećmi oraz ośrodek dla osób wymagających szczególnej opieki, np. inwalidów czy osób po różnych traumatycznych przejściach.
     Likwidacja ośrodków oznacza, że imigranci z zamykanych placówek będą mogli sobie wybrać inny ośrodek w Polsce i zostaną tam przeniesieni. Inny wybór, to – jak tłumaczy Ewa Piechota – możliwość otrzymywania od urzędu pieniędzy na wyżywienie i zakwaterowanie. Wtedy, jeśli dane osoby chcą pozostać w miastach, w których przebywają obecnie, same muszą wynająć sobie mieszkanie.
     Na Podlasiu sporo kontrowersji było w ostatnich miesiącach wokół ośrodka w Łomży. Likwidacji tej placówki chcieli mieszkańcy miasta, dla których sąsiedztwo Czeczenów stało się uciążliwe. O likwidację wnioskowali jesienią 2009 roku do Urzędu ds. Repatriacji i Cudzoziemców. W marcu 2010 Urząd przyznawał, że może dojść do likwidacji ośrodka w Łomży „ze względu na napięcia i nastroje”. Jak powiedziała Piechota, oferta na ośrodek w tym mieście odpadła w przetargu na prowadzenie ośrodków ze względów formalnych. Koperta z ofertą nie była bowiem prawidłowo oznakowana zgodnie z wymogami przetargu i dlatego została przedwcześnie otwarta, przez co odpadła z przetargu.

Unia Przerzuca Problem Do Polski

     Czy czeka nas podobny rozwój wydarzeń jak w przypadku zachodniej Europy, gdzie rzesze niebiałych imigrantów stanowią problem społeczno-ekonomiczny dla Europejczyków? Konflikty na tle narodowościowym, wzrost tendencji roszczeniowej ze strony islamskich imigrantów, niepokoje społeczne i niski stopień asymilacji ludności napływowej z miejscowymi. Być może dzięki naszym rządzącym poznamy na własnej skórze, szybciej niż zakładaliśmy, czym tak naprawdę jest dzisiaj multikulturalizm z jego zamieszkami na przedmieściach i podpalonymi samochodami. Wizja raczej fatalna, ale coraz bardziej realna, skoro przedstawiciele państwa polskiego zadeklarowali swoją pomoc najbardziej obleganym przez imigrantów krajom Unii Europejskiej i razem m.in. z Francją, Wielką Brytanią, Niemcami, Słowacją oraz Słowenią chcą wciągnąć Polskę do unijnego programu relokacji imigrantów. Oczywiście wszelkie konsekwencje tego programu poniesiemy my sami, a nie nasi decydenci. W końcu to my pracujemy na ich budżet, z którego trzeba będzie wygenerować jakieś środki na zasiłki dla przybyszy.
     Na początek do Polski przyleci sześciu imigrantów ze wschodniej Afryki, niewykluczone, że z ogarniętej wojną domową Somalii. Przylecą z Malty, do której często przybijają łodzie z przybyszami z Afryki. Będą oni sprawdzeni czy są uchodźcami politycznymi, bo wtedy mają największe szanse na osiedlenie w Polsce i prawo do pomocy.
     Chodzi o to, żeby przesiedlać uciekinierów np. z Afryki, którzy lądują głównie na południu Europy, czyli na Malcie, we Włoszech czy Hiszpanii. Bo teraz zgodnie z prawem kraj, w którym po raz pierwszy imigrant występuje o pomoc, musi sam zapewnić mu pomoc i utrzymanie. W 2008 roku przez Morze Śródziemne dopłynęło ich do Europy aż 67 tys. Rok temu było ich mniej, ale dla małej Malty to i tak ciągle spory problem.
     Na razie jest to tylko program pilotażowy, współfinansowany przez Unię. Nasz rząd planuje jednak przyjmować więcej imigrantów. Pieniądze na to mają pochodzić z rezerwy budżetowej.

Źródło

6 Tys. Euro Za Uchodźcę, Czyli Miłosierdzie Polityków Na Koszt Podatnika

Parlament Europejski chce zachęcić kraje członkowskie UE do przyjmowania uchodźców. Eurodeputowani chcą, by za każdego przyjętego uchodźcę państwo dostawało 6 tys. euro. Komisja Europejska uznała wcześniej, że na nowy unijny program wystarczy mniej pieniędzy.
       Komisja Europejska uważa, że azylanci wrócą do krajów swojego pochodzenia, gdy tylko poprawi się w nich sytuacja. Jak bardzo chcą wracać widać na przykładzie zachodnich państw, a w krajach ich pochodzenia sytuacja „poprawia się” od 50 lat. Politycy, a za nimi ogłupione lewacką propagandą społeczeństwo, uważają, że przyjęcie kolejnych milionów imigrantów poprawi sytuację, że kiedyś pula potrzebujących się wyczerpie i nikomu nie będzie trzeba pomagać. Prawda jest taka, że to studnia bez dna. Stany Zjednoczone przyjmują rocznie milion imigrantów, ale co z tego kiedy w ciągu roku kraje Trzeciego Świata produkują 50 milionów nowych potrzebujących. I tak w ciągu 3 lat Amerykanie mogą przyjąć oszałamiającą liczbę 3 milionów, ale w tym samym czasie będzie już 147 milionów nowych czekających na przyjęcie.
       Obecne trendy w białych krajach można przyrównać, z czego na początku zapewne wielu się zaśmieje, do posiadania w domu kilku kotek. Co roku wydają one kilkanaście młodych. Jedno góra dwa upchnie się sąsiadom. Ale pytanie co zrobić z resztą? Można je uśpić, ale przecież wtedy obrońcy praw zwierząt zaczną krzyczeć, że to nieetyczne. Można kotki wysterylizować, no ale to też nieetyczne. Dlatego też zatrzymuje się młode. Za rok kotki znowu się kocą, znowu może dwa uda się komuś wcisnąć, reszta zostaje, czyli kotki, ich młode z poprzedniego miotu i z tego. Ta reszta musi coś jeść, gdzieś spać. Za rok rodzą się następne, ale też młode z pierwszego miotu dojrzewają i mają młode, młode, z których najwyżej dwa znajdzie nowego nabywcę, reszta zostaje i trzeba je karmić. W końcu po następnym miocie nie ma już w domu pieniędzy na ich karmienie. Zagłodzone koty odwdzięczają się za miłosierdzie właścicielom i zwracają się przeciwko nim. Po 2 latach podobny scenariusz przeżywają sąsiedzi właścicieli, którzy okazali się litościwi i przyjęli od nich parę kotów.
       Dziś kraje europejskie nie dość, że mają pełno imigrantów, z którymi już nie dają sobie rady, to jeszcze przyjmują następnych, czyli podwójnie niekorzystna sytuacja. Oczywiście czytający teraz się oburzy, ludzie to nie koty, nie można przecież ich uśpić czy też wykastrować. Oczywiście ludzie to coś więcej niż zwierzęta, ale to nie znaczy, że nie działają na nich prawa natury czy fizyki, bo działają, a zwłaszcza prawo ekonomii. Człowiek tak samo jak zwierzę potrzebuje przestrzeni, musi mieć gdzie spać i co jeść, i co więcej nie może to być byle jakie jedzenie: kości i resztki spod stołu. A do spania nie wystarczy mu kawałek szmaty w kącie. Jeżeli nie dostanie tego co mu niezbędne do życia potrafi być bardzo zły i to bardziej niż dzikie zwierzę, bo ono nie spali ci samochodu i nie zaszlachtuje rodziny maczetą. To samo miłosierdzie, które uznawane jest za najpiękniejszą z ludzkich cech, tą ludzkość zabija, ponieważ pozbawione jest ono wszelkiej racjonalności.
       Spójrzmy jeszcze na naszych kochanych polityków. Nie oszukujmy się, żaden z tych polityków nie wydałby z własnych pieniędzy nawet złotówki żeby komukolwiek pomóc. Jeszcze żaden rząd, żaden polityk nie dał nikomu nic czego by nie zabrał komuś innemu. Jeżeli daje bezrobotnym to zabiera pracującym, jeżeli daje prace imigrantom to zabiera ją Polakom, a jeżeli nawet daje pracownikom to są to te same pieniądze, które im wcześniej odebrał. W tym przepływie dawania i zabierania jest tylko jedna grupa, której się tylko daje i nic nie zabiera, której pensje zawsze tylko rosną, ulgi są tylko dodawane, a nie zabierane. Tą grupą są sami politycy. Ci politycy, którzy twierdzą, że tak pięknie jest dawać, dać od siebie nic nie chcą. Żaden z nich nie zastanawia się, co ci najczęściej absolutnie bez wykształcenia, znajomości języka i przede wszystkim zasad cywilizowanego świata imigranci będą u nas robić, jak zarabiać na życie i czy przypadkiem nie stanowią dla nas zagrożenia. Dla nich zawsze się liczy tylko pokazanie ich dobroduszności w fleszach aparatów. Po czyjej stronie i właściwie dla kogo jest nasze państwo ukażę na tym przykładzie: dziesiątki razy widziałem w TV program o tym jak w pobliżu jakiegoś miasta pojawił się obóz Cyganów. Zawsze była przy tym wzmianka: „policja nie zakazała budowy obozu, codziennie obóz odwiedza tylko patrol i pyta Cyganów czy nie są prześladowani przez ksenofobicznych mieszkańców miasta”. Nasuwa się pytanie: dlaczego nigdy nie było wzmianki, że patrole codziennie odwiedzają mieszkańców miasta, aby zapytać czy nie są atakowani przez ksenofobicznych mieszkańców obozu? Dlaczego nikt nie zapyta sprzedawców, co myślą o tych wiecznie płaczących o prześladowaniu mieszkańcach obozu? Czyje to właściwie państwo? Dlaczego nas się poucza jak mamy się zachowywać we własnym kraju, zaś wszelkich przybyszów traktuje się jakby byli jego panami? Kto tu jest właścicielem, a kto tylko gościem? Niekiedy nieproszonym, jak w przypadku nielegalnych imigrantów.