Fatalna Kondycja Społeczna Niemiec, Czyli Przesłanie Książki „Niemcy Likwidują Się Same” Oraz Reakcja Na Jej Opublikowanie

     Niemiecki naród się kurczy, a społeczeństwo przechodzi jakościowe i kulturowe zmiany w związku z imigracją z krajów muzułmańskich – ocenił członek zarządu Bundesbanku, socjaldemokrata Thilo Sarrazin, prezentując w Berlinie swą najnowszą książkę.
     Książka pt. „Deutschland schafft sich ab” (Niemcy likwidują się same), zawierająca tezy krytyczne wobec integracji imigrantów, budzi kontrowersje i oburzenie. SPD zamierza wykluczyć Sarrazina z partii, a kanclerz Angela Merkel ostrzegła władze banku centralnego (Bundesbanku), że wypowiedzi Sarrazina szkodzą wizerunkowi tej instytucji.
     Sarrazin bronił swojej analizy sytuacji społeczno-gospodarczej w Niemczech. Jak zaznaczył, jest ona poparta empirycznie i logiczna. Ocenił on, że każde pokolenie Niemców jest mniejsze niż poprzednie. Po ponad 1000-letniej historii niemiecki naród jest – czysto ilościowo – na drodze do samolikwidacji – ocenił.
     Jak dodał, społeczeństwo przechodzi też poważne jakościowe i kulturowe przemiany. Imigracja koncentrowała się w minionych dziesięcioleciach w coraz większym stopniu na niewykształconych warstwach z krajów ukształtowanych przez islam – powiedział. Według Sarrazina problemów z integracją nie mają przybysze ze wschodniej Europy czy państw azjatyckich, lecz przede wszystkim 4-6 milionów imigrantów z państw muzułmańskich. Nawet w drugim i trzecim pokoleniu ci imigranci są w mniejszym stopniu zintegrowani, jeśli chodzi o edukację czy rynek pracy – powiedział. Dodał, że można mówić o „równoległym społeczeństwie”.
     Przyczyną tych problemów nie jest pochodzenie etniczne, ale pochodzenie z islamskiego kręgu kulturowego – uznał Sarrazin. Kultura ta ukształtowała ich (imigrantów) w sposób, który nie da się pogodzić ze stylem życia i kulturowymi wartościami świeckiego społeczeństwa. Dodał, że stwarza to dodatkowe socjalne i gospodarcze problemy dla państw europejskich, a koszty socjalne powodowane przez takich imigrantów są większe niż ich wkład w gospodarkę.
     Zdaniem Sarrazina Niemcy już dawno temu powinny prowadzić politykę imigracyjną na wzór USA, Kanady czy Nowej Zelandii, „czyli wysokie wymogi dotyczące kwalifikacji i brak transferów socjalnych”. Wówczas 90 proc. obecnie żyjących w Niemczech muzułmańskich imigrantów w ogóle nie przybyłoby do Niemiec – powiedział.
     Prezentacji książki Sarrazina towarzyszyła demonstracja około 200 osób – członków tzw. organizacji „antyfaszystowskich”, związków zawodowych, zwolenników Lewicy i Zielonych. Rzecznik niemieckiego rządu Steffen Seibert oświadczył, że „wypowiedzi Sarrazina szkodzą wizerunkowi Bundesbanku zarówno w kraju, jak i za granicą”. Bundesbank musi się nad tym zastanowić – powiedział.
     Nie trzeba było się jednak zbyt długo „zastanawiać”. Zaraz po oświadczaniu rzecznika rządu zarząd Niemieckiego Banku Centralnego postanowił usunąć ze swojego grona Thilo Sarrazina. Bundesbank chce ukarać w ten sposób bankiera za jego wypowiedzi na temat imigrantów. Jest to sytuacja całkowicie normalna dla krajów, w których panuje terror politycznej poprawności, gdzie prawda jest ocenzurowana. W końcu jak to kiedyś ktoś mądrze powiedział: „o imigrantach można wspominać, ale tylko jak o zmarłym – dobrze albo w ogóle”.

Źródło

Reklamy

Państwowy Aparat Represji Poszerza Swoje Uprawnienia

       Sejm przyjął nowelizację ustawy o kontroli skarbowej. Na jej mocy inspektorzy i pracownicy kontroli skarbowej zdobędą nowe uprawnienia dotyczące gromadzenia i przetwarzania danych o podatnikach bez ich zawiadamiania. Dostaną także nowe uprawnienia do stosowania środków przymusu bezpośredniego. Do tej pory mogli w określonych przypadkach używać siły fizycznej oraz indywidualnych technicznych i chemicznych środków lub urządzeń przeznaczonych do obezwładniania i konwojowania osób.
       Rozporządzenie Rady Ministrów z dnia 25 czerwca 2002 r. w sprawie środków przymusu bezpośredniego stosowanych przez inspektorów i pracowników kontroli skarbowej umożliwia skorzystanie przez wybranych inspektorów m.in. z kajdanek, siatek obezwładniających, miotaczy gazu obezwładniającego oraz kolczatek drogowych. Oprócz wyżej wymienionych, wybrani inspektorzy będą mogli używać także pałek służbowych. Zmiany wchodzą w życie z dniem 1 lipca 2010 roku.

Dr Dariusz Ratajczak Nie Żyje

       W samochodzie na parkingu przed centrum handlowym w Opolu znaleziono ciało znanego historyka dr. Dariusza Ratajczaka, oskarżonego przez „Gazetę Wyborczą” o „kłamstwo oświęcimskie”. Prawdopodobnie popełnił samobójstwo. Po nagonce rozpętanej przez „GW” mężczyzna stracił pracę na Uniwersytecie Opolskim. Jego życie rodzinne i zawodowe obróciło się w ruinę. Stracił rodzinę i dom, mieszkał w samochodzie.
       W 1999 roku dr Ratajczak napisał książkę pt. „Tematy niebezpieczne”. W jednym z podrozdziałów przedstawił poglądy historyków z tzw. nurtu rewizjonistów holokaustu, nie opatrując ich żadnym komentarzem. Nie popierał też tych poglądów. Opisał je jako jedną ze szkół historycznych. Mimo to opolska „Gazeta Wyborcza” okrzyknęła Ratajczaka „kłamcą oświęcimskim”.
       W jednym z wywiadów udzielonych na ten temat w 2003 roku młody historyk powiedział, że rewizjoniści holokaustu są środowiskiem złożonym z naukowców, dziennikarzy, publicystów podkreślających, że holokaust nie był wydarzeniem wyjątkowym w XX wieku, że ludobójstwo dotknęło również inne narody: Polaków czy Ormian. Tymczasem dzieje się tak, że niektóre środowiska chcą wmówić światu, że holokaust był jakby osią martyrologiczną XX wieku, co więcej, osią martyrologiczną historii całego świata – twierdził dr Ratajczak. Pytany o to, kogo dotknęła i obraziła ta publikacja, dr Ratajczak stwierdził, że chyba najmniej samych Żydów, bo głosów – jak powiedział – „antyratajczakowskich” w wydaniu środowisk ściśle żydowskich było bardzo mało.
       Centralą walczącą z moją skromną osobą była od samego początku forpoczta „postępu” w Polsce – „Gazeta Wyborcza”, która całą sprawę odpowiednio nagłośniła i w ciągu 24 godzin ze znanego w Opolu historyka stałem się banitą czy ściganym infamisem. W ciągu kilkunastu godzin zostałem zawieszony w prawach nauczyciela akademickiego, a potem, po neostalinowskim wewnętrznym śledztwie, wyrzucony z pracy na Uniwersytecie Opolskim – mówił Ratajczak.
       Według portalu Konserwatyzm.pl, kiedy starał się o inną pracę, do właścicieli firm telefonowali przedstawiciele pewnej gazety, umiejętnie przekonując szefów, żeby nie zatrudniać dr. Ratajczaka. Ostatnio historyk pracował jako… stróż nocny. Warto podkreślić, że tym, kto pierwszy rzucił kamień w akcji przeciwko dr. Ratajczakowi, był „profesor” Władysław Bartoszewski, który jego książkę nazwał „hańbieniem narodu polskiego”. Twierdził też, że osobami, które powinny dyskutować z panem Ratajczakiem, są nie profesorowie historii, lecz psychiatrzy!
       Wstrząśnięty śmiercią dr. Ratajczaka wiceprezydent Opola Arkadiusz Karbowiak, przebywający obecnie w Wilnie, powiedział „Naszemu Dziennikowi” w rozmowie telefonicznej, że w 1988 roku razem z nim tworzył półlegalne struktury NSZZ „Solidarność”. Działaliśmy również razem w kole historyków, a połączyły nas szczególnie tematy związane z Narodowymi Siłami Zbrojnymi – opowiada. Komentując zaangażowanie „GW” w nagonkę na Ratajczaka, stwierdził, że w tej materii trzeba prowadzić dyskusje historyczne, a nie podchodzić do tego tak, jak uczyniła to właśnie „Gazeta”.
       Rzecznik prasowy Komendy Wojewódzkiej Policji w Opolu nadkomisarz Maciej Milewski w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” wykluczył na podstawie szczegółowych oględzin samochodu ingerencję osób trzecich. Dodał, że wczoraj przeprowadzono sekcję zwłok, której wyniki znane będą za mniej więcej trzy tygodnie. Doktor Dariusz Ratajczak osierocił dwoje dzieci.

Niemiecki Sąd Skazał Biskupa Richarda Williamsona

Przedmiotem procesu były wypowiedzi duchownego, których udzielił on półtora roku temu szwedzkiej telewizji. W wywiadzie dla niej zanegował istnienie komór gazowych w hitlerowskich obozach koncentracyjnych. Twierdził również, że w czasie holokaustu zginęło nie sześć milionów Żydów, ale najwyżej 200-300 tysięcy. Za podważenie odgórnie narzuconej i prawnie nakazanej wersji historii brytyjski biskup musi zapłacić 10 tysięcy euro grzywny.
Ponieważ biskup Williamson udzielił wywiadu na terenie Niemiec – w Zaitzkofen pod Ratyzboną – sprawę rozpatrywał sąd w Ratyzbonie. W październiku ubiegłego roku sąd wymierzył Williamsonowi karę grzywny w wysokości 12 tysięcy euro. Ponieważ lefebrysta odwołał się od tej decyzji, doszło do procesu. Sam oskarżony nie pojawił się na rozprawie. Jak wyjaśnił jego adwokat, Bractwo świętego Piusa X nie zezwoliło mu na wypowiedzi przed sądem.
Medialni propagandziści-ideolodzy wywołali zamieszanie wokół osoby biskupa na początku ubiegłego roku. Papież Benedykt XVI zdjął wówczas ekskomunikę z czterech biskupów lefebrystów. W tym gronie znalazł się także biskup Williamson, co sprowokowało różnego rodzaju medialnych manipulatorów do werbalnego zaatakowania głowy Kościoła katolickiego.  

Źródło: IAR 

Wywiad z biskupem Richardem Williamsonem

Akcja Antyterrorystów Z ABW W Lublinie

Huk wystrzałów obudził we wtorek mieszkańców ul. Kossaka na lubelskich Bronowicach. To była całkowicie bezzasadna i pokazowa akcja ABW. W ten sposób został zatrzymany człowiek, którego potraktowano co najmniej jak seryjnego mordercę. Niestety, ale metody tego rodzaju, motywowane względami ideologicznymi, stają się już rutyną w naszej totalitarnej demokracji z jej dogmatami, nakazami i zakazami. Mężczyznę podejrzewa się „o udział w grupie przestępczej propagującej faszyzm”. Rzecz w tym, że ten represyjny system za „propagowanie faszyzmu” jest w stanie uznać nawet sam fakt podkreślania dumy ze swojego pochodzenia.

Akcja, która miała na celu tylko i wyłącznie zszarganie opinii zatrzymanego w miejscu jego zamieszkania, miała miejsce kilka minut przed godz. 7 rano, kiedy to uzbrojeni po zęby agenci w kominiarkach podjechali pod jeden z budynków na osiedlu domków jednorodzinnych. W sumie kilkunastu funkcjonariuszy. Sprzątałem ulicę, kiedy usłyszałem huk wystrzałów. Jakby seria – opowiadał starszy mężczyzna. Mnie obudził huk. Kiedy wyjrzałam za okno zobaczyłam busy, z których wyskakiwali funkcjonariusze w kominiarkach – opowiadała mieszkanka ul. Kossaka. Tymczasem sąsiedzi mieli dobre zdanie o zatrzymanym. „Sprawiał wrażenie sympatycznego” – twierdzą.
Jak relacjonują świadkowie dynamiczna akcja trwała kilka minut. Około godz. 11 został on wyprowadzony z domu w kajdankach. Śledztwo w jego sprawie prowadzi wrocławska prokuratura. Mężczyzna jest podejrzany m.in. o udział w grupie zajmującej się organizowaniem neonazistowskich koncertów i propagowaniem treści faszystowskich. W środę usłyszy zarzuty. Grozi mu nawet do 5 lat więzienia – informuje Małgorzata Klaus z Prokuratury Okręgowej we Wrocławiu. „Organizowanie koncertów”, które mogły mieć charakter prywatny, pozostawmy bez komentarza. Miejmy tylko nadzieję, że za owe „propagowanie treści” osoba ta nie zostanie w sposób fizyczny „pouczona”, że nie powinna była tego robić, tak jak to miało chociażby ostatnio miejsce w przypadku wrocławian, którzy zostali w niektórych przypadkach pobici, a wszystko w kontekście wrocławskiego protestu przeciwko islamizacji Europy.
Śledztwo w sprawie rzekomej „grupy propagującej faszyzm” trwa od lata ubiegłego roku. W tym czasie ABW zatrzymała już sześć osób z całego kraju. Wczoraj zatrzymano kolejne trzy, wśród nich lublinianina. 

Czytaj również:

* Kolejny tekst o prześladowaniach we Wrocławiu

Czechy: Sąd Rozwiązał Partię Robotniczą

Totalitarna demokracja znów daje o sobie znać u naszych południowych sąsiadów. Po serii zatrzymań i prześladowań czeskich nacjonalistów tamtejszy reżim dopisał kolejny akt w spektaklu pt. „Wolność słowa dla wybranych”. Najwyższy Sąd Administracyjny rozwiązał ugrupowanie o nazwie Dělnická Strana – Partia Robotnicza, które wszelkie systemowe media określają mianem partii „neonazistowskiej”.
Najwyższy Sąd Administracyjny rozpatrywał wniosek o rozwiązanie Partii Robotniczej, przedłożony przez urzędujący rząd Jana Fischera. Organizacja została oskarżona o takie rewelacje jak: „atakowanie Cyganów, Żydów i cudzoziemców mieszkających w Czechach”, czy chociażby „wzorowanie się na narodowych socjalistach III Rzeszy”. Sąd uznał, że Partia Robotnicza stanowi „wyjątkowe zagrożenie dla porządku konstytucyjnego państwa”. Wskazał także na jej powiązania z organizacjami „neonazistowskimi” za granicą, między innymi w Niemczech i na Słowacji.
A jak wygląda prawda? Na pewno nie tak jak przedstawiają ją tamtejsze organy ścigania czy politycznie poprawne i systemowe media. Chyba największym przewinieniem Partii Robotniczej, czy ogólnie czeskich nacjonalistów (nie „neonazistów”), było głośne podnoszenie sprzeciwu wobec rasistowskich zachowań Cyganów. Tak się składa, że tamtejszy wymiar „sprawiedliwości” ani myśli zajmować się częstymi przypadkami rasistowskich ataków cygańskich bandytów na Czechów, a uzasadnione wyrażanie negatywnych opinii o mniejszościach postrzega jako „przestępstwo”, które należy ścigać prawem.
Cygański terror względem Czechów był powodem zorganizowania przez nacjonalistów demonstracji, które notabene były bardzo dobrze przyjmowane przez ludność czeską, o którą władze nijak nie zamierzały zadbać w kontekście tak licznych prześladowań, jakich ta ludność doświadczała ze strony swoich cygańskich sąsiadów. Dopiero po owych demonstracjach tamtejszy system postanowił zainterweniować, ale bynajmniej nie w celu zapewnienia bezpieczeństwa Czechom, ale po to, by osłabić lub ewentualnie zniszczyć tamtejsze ugrupowania patriotyczne. A wszystko oczywiście w ramach demokratycznego państwa prawa.
I tak, tamtejsza władza już od jakiegoś czasu stosuje wobec czeskich patriotów metody rodem z sowieckiej epoki, a systemowe media, jak zawsze przedstawiające Cyganów w roli pokrzywdzonych, sieją ogólną dezinformację na opisywany temat. Wszystko to uwidacznia nam totalitarną twarz demokracji, której przedstawiciele gnębią ludzi za ich poglądy oraz wszelką opozycję wobec skorumpowanej władzy, nie wywiązującej się z obowiązku zapewnienia bezpieczeństwa swoim obywatelom oraz obowiązku zapewnienia sprawiedliwych sądów. Bez wątpienia jest to wojna totalitarnej demokracji przeciwko patriotom przywiązanym do wartości, które ten opresyjny i z natury kosmopolityczny system zwalcza wszelkimi sposobami. Decyzję Najwyższego Sądu Administracyjnego w Czechach, wymierzoną w Partię Robotniczą, należy postrzegać właśnie w takim, a nie innym kontekście.

Czytaj również:

* Kolejny tekst o prześladowaniach we Wrocławiu

Biali Uczniowie Wkrótce Znów Przegrają Z Programem Dywersyfikacji Etnicznej

Berkeley High School rozważa kontrowersyjną propozycję zlikwidowania pracowni nauk ścisłych i zwolnienia pięciu nauczycieli przedmiotów ścisłych, aby uwolnić środki finansowe w celu pomocy uczniom, którzy nie radzą sobie z nauką.
Propozycja dokonania cięć kosztem pracowni nauk ścisłych została niedawno zaaprobowana przez radę zarządzającą Berkeley High School, organ składający się z nauczycieli, rodziców i uczniów, którzy nadzorują plan zmiany struktury szkoły, aby zająć się fatalną różnicą w osiągnięciach uczniów różnych ras. Wyniki białych uczniów znacznie przewyższają średnią stanową, podczas gdy wyniki uczniów czarnoskórych i latynoskich są poniżej średniej.
Paul Gibson, zastępca przedstawiciela rodziców zasiadających w radzie zarządzającej szkoły, powiedział, że informacje zaprezentowane na posiedzeniach rady sugerują, że zajęcia w pracowni są w głównej mierze przeznaczone dla białych uczniów. Powiedział, że decyzja o rozważeniu likwidacji pracowni w celu przekierowania środków finansowych do uczniów osiągających gorsze wyniki była praktycznie jednogłośna.
Nauczyciele przedmiotów ścisłych byli, co zrozumiałe, przerażeni propozycją. Większość osób z wydziału nauk ścisłych uważa, że ta istotna decyzja strategiczna, wpływająca na wszystkich uczniów, grono pedagogiczne i społeczność, została podjęta bez wcześniejszego zawiadomienia, bez wysłuchania wszystkich – powiedziała na posiedzeniu rady szkolnej Mardi Sicular-Mertens, starszy członek wydziału nauk ścisłych Berkeley High School.

Źródło

Czytaj również:

* Biali Studenci Lepiej Się Uczą

* Biali Coraz Częściej Korzystają Z Sądu, Aby Walczyć Z Dyskryminacją