„Dwie Afrykanki zatrudnię” – dyskryminacja czy zwykły anons?

     W jednym z portali ogłoszeniowych znaleźliśmy ofertę pracy, w której poszukuje się osób o ciemnym kolorze skóry, pochodzenia afrykańskiego. Czy ogłoszeniodawca miał prawo opublikować anons o takiej treści? Czy może złamał prawo i dopuścił się dyskryminacji?

Redakcja miesięcznika geograficzno-podróżniczego „Poznaj Świat” przeprowadza w lipcu promocyjną akcję swojego tytułu, w Sopocie przy ulicy Monte Cassino. Szukamy młodych ludzi, którzy będą dyżurować na stoisku miesięcznika. Akcja będzie polegała na wręczaniu zainteresowanym przechodniom darmowych egzemplarzy „Poznaj Świat”. Poszukujemy ciemnoskórych osób pochodzenia afrykańskiego.

Sprawa jest oczywista

Uprzywilejowanie oparte na kolorze skóry, pochodzeniu narodowym czy etnicznym powoduje naruszenie równości szans i równego traktowania w zakresie zatrudnienia. Zakaz dyskryminacji stanowi jedną z zasad prawa międzynarodowego i unijnego. Nie mówiąc o tym, że w Polsce zakaz dyskryminacji zagwarantowany jest konstytucyjnie oraz podniesiony do rangi prawa pracy – komentuje Karolina Matuszewska z Fundacji Przestrzenie Dialogu. Czytaj dalej

Rasistowskie Uwagi Na Wiecu Popierającym Nielegalną Imigrację

     Profesor UCLA wygłosił serię publicznych przemówień wyrażających poparcie ustawy „Dream Act” i zawierających podżegające oświadczenia, takie jak sugestia, że Latynosi powinni zastąpić „starych białych ludzi” na stanowiskach związanych z władzą, czy że przywódcy republikańscy w Senacie, którzy są przeciwni projektowi ustawy o imigracji, są rasistami.
     Na stronie internetowej UCLA Kent Wong jest wymieniony jako kierownik „Center for Labor Research and Education”.
     13 grudnia Wong wygłosił przemówienie na wiecu popierającym nielegalną imigrację w McArthur Park w Los Angeles, podczas którego wyraził aprobatę dla ustawy „Dream Act”  używając rasistowskich określeń.
     Pod koniec przemowy wzywającej Kongres do przegłosowania „Dream Act” Wong oświadczył zgromadzonym na wiecu ludziom: Kiedy nadejdzie ten dzień, młodzi ludzie z ruchu „Dream Act” dokonają wielkich osiągnięć w swoim życiu. Zostaniecie prawnikami, nauczycielami, lekarzami i członkami Kongresu amerykańskiego, którzy zastąpią tych starych białych ludzi. (Aplauz) Jesteście nadzieją i przyszłością tego kraju. Reprezentujecie nadzieję i przyszłość swojego pokolenia.

  

Islamska Nadwrażliwość

     Do prokuratury trafiła sprawa nauczyciela z Hiszpanii, który na lekcji geografii mówiąc o klimacie górskim przywołał jedną z miejscowości, gdzie wpływa on na produkcję szynki. Uraziło to młodego muzułmanina. Jego rodzina oskarżyła zaś nauczyciela o rasizm.
     Według władz szkolnych w miejscowości La Linea de la Concepcion nauczyciel mówił na lekcji geografii o klimacie górskim. Wspomniał o miejscowości Trevelez w paśmie Sierra Nevada, gdzie klimat jest zimny i suchy, dzięki czemu wyrabia się tam doskonale suszone szynki. Wtedy jeden z uczniów poprosił, aby nie mówił o szynce, gdyż muzułmanie nie mogą nawet o tym słuchać. Muzułmanie nie jedzą mięsa wieprzowego ani jego przetworów.
     Co ty lub ktokolwiek je nie jest dla mnie ważne – odpowiedział nauczyciel. Twoja lub czyjakolwiek religia jeszcze mniej mnie obchodzi. W klasie jest 30 uczniów i to ty powinieneś dostosować się do 29, a nie oni wszyscy do ciebie jednego – dodał. Oprócz tego nauczyciel powiedział też, że jeżeli uczeń nie zgadza się z treściami nauczania w tej szkole, może przenieść się do innej.

Oskarżenie bezpodstawne

     Rodzice ucznia złożyli doniesienie na policję i do prokuratury w Algeciras o popełnieniu wykroczenia polegającego na propagowaniu rasizmu i ksenofobii. Według aktu oskarżenia nauczyciel powiedział, że uczeń może wyjechać do swojego kraju, jeżeli nie lubi szynki, i nazwał go „bezużytecznym”.
     Zdaniem nauczyciela oskarżenie jest do tego stopnia bezpodstawne i groteskowe, że rodzice chłopca musieli uciec się do kłamstwa i oszczerstwa. Nie wiem jak do tego doszliśmy – dodał. Władze szkoły i lokalny rząd Andaluzji udzieliły poparcia nauczycielowi.

To uczeń zachował się kapryśnie, sekciarsko

     Prokuratura zamknęła śledztwo w tej sprawie uznając, że nie doszło do popełnienia przestępstwa. To uczeń zachował się kapryśnie, sekciarsko, niedopuszczalnie – stwierdził prokurator Juan Cisneros. Próbował cenzurować treści nauczania w szkole, narzucając swoją wolę nauczycielowi i innym uczniom.    

Od redakcji: W swej odpowiedzi do ucznia hiszpański nauczyciel nadmienił, iż powinien się on dostosować do reszty uczniów, gdyż jest ich po prostu więcej. Trudno jednak logicznie uzasadnić słuszność jakiegokolwiek twierdzenia, które swoją autentyczność opierałoby tylko na liczbie potwierdzającej statystyczną przewagę. Innymi słowy: większość nie zawsze ma rację, a przewaga liczebna nie stanowi żadnego potwierdzenia jakiejkolwiek prawdy.
     W przypadku opisywanego tu zdarzenia z hiszpańskiej szkoły, o wiele bardziej rozsądniejszym wydaje się argument o dostosowaniu się muzułmańskiego ucznia do zwyczajów hiszpańskich czy po prostu europejskich, jako że póki co jest on tylko przybyszem, który powinien uszanować standardy społeczności miejscowej.
     Ponadto to przewrażliwienie muzułmanów na punkcie własnej tożsamości powinno dać Europejczykom sporo do myślenia. Szczególnie, iż zachowania tego typu nie są w odniesieniu do islamu czy osób pochodzenia arabskiego odosobnione. Mowa tu oczywiście nie tylko o pojedynczych przypadkach, ale o poczynaniach, gdzie fundamentalizm oraz ekstremizm islamski stanowi potencjalne zagrożenie dla życia i bezpieczeństwa publicznego. Weźmy tylko za przykład zamachy bombowe motywowane czynnikami religijnymi.

Źródło

Spory Naukowców Na Temat Pochodzenia Ras Ludzkich

     W głośnym artykule, mającym wkrótce doczekać się publikacji w formie książkowej, Akhil Bakshi, szef niedawnej istotnej ekspedycji naukowej wspieranej przez premiera Indii, twierdzi, że ludy „negroidalne”, „kaukaskie” i „mongoloidalne” nie tylko stanowią oddzielne rasy, ale wręcz oddzielne gatunki, wyewoluowawszy na różnych kontynentach.
     Dominująca teoria naukowa o pochodzeniu współczesnego człowieka głosi, że ludzie opuścili Afrykę 55 000 lat temu i zastąpili ostatnich pozostałych hominidów zamieszkujących Europę, Azję i inne obszary. Dawne biologiczne rozróżnienie na rasy „kaukaskie”, „negroidalne” i „mongoloidalne” zostało niedawno porzucone przez naukowców należących do głównego nurtu i na przykład usunięte z amerykańskiej Narodowej Biblioteki Medycznej w 2003 r.
     To publiczne oświadczenie, wygłoszone przez nauczyciela prestiżowego Królewskiego Towarzystwa Geograficznego, głoszące, że nie wszyscy ludzie pochodzą z Afryki, i że Murzyni, Biali i Azjaci mają różnych przodków, zostało odrzucone przez światowych ekspertów jako „niebezpieczne”, „błędne” i „rasistowskie”. Spór jednak trwa i należy żywić nadzieję, że będzie się on toczył nie w oparciu o politycznie poprawne dogmaty (oskarżenia o „rasizmy” itp.), a o racjonalną argumentację.

Źródło

Reżim Poprawności Politycznej Rejestruje Już Przedszkolaków

     Za rasizm ścigają już przedszkolaków. We wszystkich brytyjskich przedszkolach wychowawcy mają zwracać uwagę na rasistowskie słownictwo maluchów. Raporty z nazwiskami trafiają do władz oświatowych – donosi „The Daily Mail”.
     Wychowawcy zobowiązani są do tego na mocy ustawy o przeciwdziałaniu segregacji rasowej. Raport trafia do wydziałów oświaty nawet wtedy, gdy drugie dziecko nie obrazi się za jakieś określenie, a nawet jeśli go nie zrozumie. Szczegóły zdarzenia są dokładnie opisywane w rozbudowanej bazie danych, która liczy już 250 tys. nazwisk przedszkolaków. Niektóre sprawy dotyczą nawet 3-latków – zauważa dziennik.
     Psycholodzy są zszokowani i twierdzą, że takie działanie tworzy klimat podejrzliwości i lęku.

Uczniowie Imigranci Prześladują Swoich Niemieckich Rówieśników

     Jeszcze nie przebrzmiały echa skandalu w jednej ze szkół w Essen, jaki wstrząsnął niemiecką opinią publiczną, a już światło dzienne ujrzał kolejny równie bulwersujący przypadek, tym bardziej że w tym wypadku chodzi w ewidentny sposób o rasizm.
     Alarm tym razem podniosły Związki Zawodowe Nauczycieli. Z tego też powodu zwołano w Berlinie seminarium z udziałem 50 pedagogów na temat: „Nienawiść wobec Niemców w niemieckich szkołach”. Do prasy wyciekły pikantne szczegóły na temat tego, co dzieje się na co dzień w niemieckich szkołach w Berlinie. W czasie dyskusji głos zabrali dwaj nauczyciele z dzielnicy Kreuzberg z Berlina, która w sporej części zasiedlona jest przez islamskich imigrantów z Turcji, Bliskiego Wschodu czy Afryki Północnej. W szkole, w której pracują obaj pedagodzy, na 120 uczniów uczęszcza tylko 7 Niemców. Mali niemieccy uczniowie są regularnie ośmieszani, wyszydzani oraz zastraszani przez swoich muzułmańskich kolegów. Wręcz pyta się ich „czego szukają w tej szkole”. Mali muzułmanie czują się tu tak jakby byli u siebie, a to Niemcy byliby imigrantami. W razie konfliktów z niemieckimi uczniami mali imigranci otrzymują natychmiastową pomoc ze strony swoich współziomków bądź rodzin.
     Jeden z uczestników sympozjum – wiceprzewodniczący GEW otwarcie stwierdził, że tureccy uczniowie wyzywają małych Niemców od  „köpekler”, co oznacza tyle co pies, a niemieckie nauczycielki są otwarcie wyzywane od niemieckich szmat. Jedna z nauczycielek z dzielnicy Neukölln z Berlina stwierdziła, że już od pierwszych klas niemieccy uczniowie są wyzywani przez małych muzułmanów jako „pożeracze świń”. Dodatkowo dzieci miały zachowywać się tak, aby nie łamać islamskich reguł „haram”.
     Niemieccy uczniowie już w przedszkolu poznają reguły gry, uczą się, aby swoim islamskim kolegom nie wchodzić w drogę. Każdy kto jest pilniejszy w nauce, ma dobre oceny, mówi płynnie po niemiecku czy też z szacunkiem odnosi się do nauczycieli staje się wrogiem w klasach, w których dominują liczebnie imigranci. Szykanowanie, prześladowanie czy bicie niemieckich uczniów to coraz częściej smutna rzeczywistość w niemieckich szkołach dzięki promocji multikulturalizmu.
     Inny z nauczycieli z dzielnicy Neukölln podał przykład ze swojej szkoły, gdzie kilku niemieckich uczniów prosi, aby w czasie przerwy mogli pozostawać sami w klasach, chcąc w ten sposób chronić się przed  prześladowaniami. Znamienny jest przykład ucznia Domitiana, który miał to nieszczęście, że zmieniając szkołę trafił do takiego gimnazjum, gdzie w klasie na 29 uczniów było tylko dwoje Niemców. On i jedna koleżanka, a reszta to uczniowie pochodzenia arabskiego i tureckiego. Już od samego początku był szykanowany, obrażany i prześladowany za to, że miał jaśniejszą barwę skóry, jaśniejsze włosy, czy za to, że był pilniejszy w nauce oraz że odnosił się w kulturalny sposób do pedagogów. Zarzucano mu, że nie mówi po niemiecku tak jak inne dzieci, tzw. niemiecko podobnym dialektem z mieszaniną obcych wyrazów. Został natychmiast odtrącony przez grupę do tego stopnia, że każde jego wyjście do szkoły było dla niego koszmarem. Coraz częściej chorował, coraz częściej opuszczał szkołę… a po interwencji jego matki niemieccy nauczyciele sami jej doradzili, aby jej syn zmienił szkołę. Ostatecznie Domitian kolejny raz zmienił szkołę, teraz chodzi do klasy, gdzie uczęszcza tylko dwóch obcokrajowców, a zajęcia w klasie wyglądają jak w normalnym cywilizowanym kraju. I z optymizmem patrzy w przyszłość mając nadzieję, że koszmar jaki przeżył już się nigdy nie powtórzy.

Czytaj również:

To Nie Propaganda, To Prawdziwe Oblicze Multikulturalizmu

     Jest taki dowcip: Rok 2018, Niemcy. Policja zatrzymuje faceta, sprawdzają dokumenty, gliniarz jeden do drugiego: Popatrz Ahmed, jakie dziwne nazwisko: Müller.
     Jednakże nie do śmiechu jest z pewnością niemieckim uczniom i ich rodzicom, a ich dramatyczną sytuację przedstawiła ostatnio niemiecka telewizja ARD, która wyemitowała wstrząsający i bulwersujący niemiecką opinię publiczną dokument na temat multi-kulti w szkołach w Nadrenii Północnej-Westfalii. Materiał nakręcony przez dziennikarki telewizji ARD pokazuje tragiczną sytuację niemieckich dzieci w szkole w Essen, gdzie większość stanowią muzułmanie, dzieci imigrantów, w większości z Libanu i Turcji.
     Regularne bicie niemieckich dzieci, mobbing, prześladowanie, zastraszanie ich i szykanowanie, to dzień powszedni w tej placówce. W szkole utworzyły się dwie grupy, jedna licząca 70% dzieci, złożona z imigrantów z Bliskiego Wschodu (Liban, Turcja) i druga 30%, złożona z niemieckich dzieci. Nie trudno się domyślić, kto prześladuje kogo.
     Uczeń szkoły Sebastian (16 lat): Jestem bardzo często bity przez tureckich uczniów. Rozmowa z nimi nic nie daje. Jego matka Anita dodaje: Ostatnio pobili mi syna krzesłem. Dyrektorka szkoły Roswitha Tschüter (58 lat): Winni przemocy w szkole są libańscy uczniowie, ale także Turcy są agresywni wobec Niemców.
     Dziennikarki Nicola Graef (40 lat) i Günar Balci (35 lat), które nakręciły dla ARD materiał, mówią otwarcie: Niemieccy uczniowie oraz imigranci żyją w szkole w totalnej izolacji. To są dwie odmienne grupy. Ten problem jest tu bardzo rozpowszechniony, my same pytałyśmy się w 50 szkołach o pozwolenie nakręcenia reportażu na ten temat. Pozwolenie otrzymaliśmy tylko w tej w Essen. Pozostałe szkoły się po prostu boją, chcą zostać anonimowe. Nauczycielka Brigitta Holfort, która już od 27 lat pracuje w tej szkole, wielokrotnie próbowała negocjować, aby rozwiązać problemy, ale jak twierdzi: Z muzułmanami nie da się rozmawiać. Oni mają zupełnie inną mentalność. A politycy, którzy mówią o kłamliwej propagandzie wokół integracji muzułmanów powinni na 2 tygodnie przyjechać do szkoły i zobaczyć co tu się dzieje.
     Mali Niemcy, którzy są tu w mniejszości, starają się nie prowokować muzułmańskich uczniów, starają się im schodzić z drogi, przemykają bokiem, boją się wypowiadać głośno w klasach, czy na korytarzu. Także przed kamerą. A muzułmanie są butni i bezczelni: Nie mamy zamiaru rozmawiać z niemieckimi szmatami (chodzi o niemieckie nauczycielki), a czas ramadanu jest dla nas czasem walki.
     Muzułmanie posunęli się do tego, że w szkolnej stołówce pluli do posiłków, tym którzy nie uszanowali ich postu. Jedna z nauczycielek w anonimowej wypowiedzi stwierdziła, że imigranci często zarzucają nam Niemcom, że ich dyskryminujemy. W tej szkole jest zupełnie inaczej. Inny nauczyciel, arabskiego pochodzenia, twierdzi otwarcie, że nasze (arabskie) dzieci zupełnie nie akceptują niemieckiego stylu życia. Odrzucają go całkowicie. One są dumne ze swojej tożsamości. O niechby tylko któryś Niemiec spróbował być dumny ze swojej tożsamości, to zaraz by go okrzyknięto „rasistą”.
     Niestety miejscowe kuratorium zdaje się nie dostrzegać problemów w miejscowych szkołach, a takie sytuacje jak opisana, to nie tylko problem Nadrenii Północnej-Westfalii, ale także innych landów w Niemczech.
     I pomyśleć do czego doprowadziła Niemców parszywa poprawność polityczna i uległość wobec obcych, często wrogich nam kultur. A z tej sytuacji płynie jeden, za to bardzo oczywisty wniosek. Uczmy się na błędach innych i wyciągajmy wnioski z tego co dzieje się dziś po drugiej stronie Odry, aby znowu ktoś, gdzieś i kiedyś w niedalekiej przyszłości nie powiedział o nas, trawestując znane przysłowie, że „Polak głupi i przed szkodą, i po szkodzie”.

Źródło

Rasizm Na Amerykańskich Uczelniach

     Trwa systematyczne wypychanie Białych z wiodących uniwersytetów. Dekadę temu aktywista Ron Unz przeprowadził badania składu etniczno-religijnego studentów na Uniwersytecie Harvarda. Okazało się, że Murzyni i Latynosi są przyjmowani na jego Alma Mater w liczbie odpowiadającej ich udziałowi w populacji. A jacy Amerykanie byli najbardziej „niedoreprezentowani” na Harvardzie? Biali chrześcijanie i rdzenni katolicy. Chociaż stanowili wówczas dwie trzecie populacji USA, skurczyli się do jednej czwartej ogółu studentów.
     Nowe badania o bardziej naukowym charakterze, przeprowadzone przez socjologów z Princeton Thomasa Espenshade i Alexandrię Radford, mają potwierdzić, że amerykańskie elitarne uczelnie i szkoły należące do Ivy League dyskryminują białych konserwatywnych i chrześcijańskich młodych Amerykanów.

Źródło

Praca Nie Dla Białych. Rasizm Usankcjonowany Prawnie

       Samorząd Bristolu został oskarżony o rasizm. Powodem są dwa wolne stanowiska pracy, na które nie mogą aplikować Biali. Oba z pensją 18 tys. funtów rocznie – podaje „Daily Mail”.
       Rada Bristolu stworzyła dwa miejsca pracy, które mają przygotować do pełnienia funkcji kierowniczych w administracji samorządowej. Chcąc zwiększyć udział mniejszości etnicznych w zatrudnieniu z aplikowania na nie wyłączono białych absolwentów. Oferta dotyczy programu stażowego, który otwiera przed uczestnikami wiele ciekawych możliwości.
       Jeden z szukających pracy, których cytuje „Daily Mail”, nazwał działania rady „totalnym rasizmem”. Myślę, że ta praca byłaby doskonałą okazją, by wykorzystać moje umiejętności i kwalifikacje, jednak, ponieważ jestem Biały, nie mogę aplikować – mówił.
       Samorząd Bristolu zatrudnia 9 tys. osób. 7% z nich należy do tzw. mniejszości etnicznych. Jednocześnie 12% mieszkańców miasta to mniejszości i rada stara się zwiększyć ich udział w zatrudnieniu. Przedstawiciel rady podkreśla, że ogłoszenia przeznaczone dla mniejszości są zgodne z prawem.
       I tak w imię jakichś multikulturowych urojeń oraz uprzedzeń do Białych rezygnuje się z ludzi rodzących perspektywy na przyszłość na rzecz pracowników, których jedynym argumentem w otrzymaniu pracy nie są umiejętności i kwalifikacje, a tylko fakt przynależności do społeczności niebiałej. Jest to jawna dyskryminacja ze względu na pochodzenie, która na dodatek dokonuje się w majestacie prawa. Ale czemu się tu dziwić skoro większość społeczeństwa funkcjonuje w oparciu o nakazy dyktatury politycznej poprawności, które bynajmniej nie znają takich określeń jak „dyskryminacja Białych”. 
       Powyższe rozporządzenie z pewnością nie jest również zgodne ze zdrowym rozsądkiem i racjonalnością. Ale w ogłupionym społeczeństwie, gdzie pusta pochwała dla wielorasowości czy po prostu inności stała się wyznacznikiem humanitaryzmu i nowoczesności, nie wydaje się to mieć wielkiego znaczenia. Pytanie tylko, kto będzie tworzył w przyszłości prawa pozwalające przyjmować do pracy Białych w sytuacji, gdy obecne mniejszości otrzymają status większości? A prognozy demograficzne są niestety pod tym względem mało optymistyczne dla samych rdzennych Europejczyków. Z kolei wszelkim przybyszom i już wcześniej osiadłym tutaj nie-Białym wróżą dodatni przyrost naturalny.

ATAKI NA POLKI W BERLINIE

Berlińska dzielnica Neukölln stała się areną etnicznej wojny. Walczą między sobą… nastoletnie dziewczyny. Właściwie „walka” to nieodpowiednie słowo. Tylko jedna strona wykazuje daleko posuniętą agresję. Jak podaje niemieckojęzyczny portal polskaweb.eu, tureckie uczennice szkoły w Neukölln (a jest to szkoła, w której 80 proc. uczniów to imigranci) zaczęły atakować dziewczyny o jasnych włosach. Na ulicach dzielnicy odbywa się regularne polowanie na blondynki. A tak się składa, że blondynkami tam są głównie Polki.
Turczynki napadają na Polki, biją je, kopią, przewracają na ziemię. Dorośli są w szoku i szukają odpowiedzi na pytanie, co się dzieje. Niestety, rozwiązanie zagadki wydaje się być proste. Ataków dokonują nastolatki z tradycyjnych islamskich rodzin. Muszą nosić chusty oraz obowiązuje je szereg zakazów. Nie mogą uczestniczyć chociażby w lekcjach pływania. Wyładowują więc swoja frustrację na dziewczynach ładnych i nieskrępowanych religijnymi regułami. Fakt, iż są nimi Polki to zapewne przypadek – po prostu naszych rodaków jest w Neukölln najwięcej (oprócz Turków). Ponadto na ulicach Berlina o Niemkę już raczej trudno.
Jeśli w Europie dochodzi do ataków na społeczności imigrantów z Afryki lub Azji, natychmiast powstaje szum medialny i zaczyna się dyskusja o rasizmie Białych. A co mamy powiedzieć teraz, gdy to białe dziewczynki są ofiarami ataków ze względu na swój wygląd i obyczaje?