Muzułmańska Tradycja I Prawo Przeciwko Kobietom

    Marokanki protestują w związku z samobójstwem 15-letniej Aminy Filali, którą do tak desperackiego kroku pchnęła sytuacja życiowa, a konkretniej bicie jej przez męża, którego musiała poślubić z racji tego, iż ten wcześniej dokonał na niej gwałtu.

Jak absurdalnie nie brzmiałaby powyższa argumentacja, zgodnie z marokańskim prawem oraz islamskimi przekonaniami religijnymi, ofiary gwałtu są zmuszane w Maroku do ślubów ze swoimi oprawcami. Chodzi o art. 475 marokańskiego Kodeksu Karnego, który stwierdza, że jeśli „porywacz” poślubi nieletnią, może „przywrócić honor” zgwałconej oraz jej rodzinie, a samemu uniknąć kary. I chociaż teoretycznie decyzja w takich sprawach należy do ofiar, to w muzułmańskich krajach takich jak Maroko najczęściej niepiśmienne kobiety poddawane są tak wielkiej presji, że w praktyce nie mają innego wyboru niż zgodzić się na małżeństwo.

Presję stosują głównie rodziny zgwałconych kobiet, które często namawiają je do poślubienia swoich oprawców w celu „zmycia hańby”, co w tym przypadku oznaczało przymuszenie Aminy do związania się z mężczyzną starszym od niej o dziesięć lat. Musiałam ją wydać za niego za mąż. Nie mogłam pozwolić, aby moja córka nie miała żadnej przyszłości i pozostała niezamężna – mówiła matka Aminy Zohra Filali, dodając, że w przeciwnym razie cała rodzina stałaby się pośmiewiskiem sąsiadów. Amina początkowo stanowczo odmówiła ślubu z gwałcicielem, jednak jak przyznał jej ojciec – lokalny prokurator miał zagrozić jej wieloletnim więzieniem. W Maroku to ofiary gwałtów muszą udowodnić, że zostały napadnięte, w przeciwnym razie ponoszą karę za rozwiązłość.

Po wymuszonym ślubie Amina była bita zarówno przez swojego bezrobotnego męża, jak i jego matkę. Nie znajdując znikąd pomocy zdecydowała się na desperacki krok, którym było samobójstwo, dokonane 10 marca w wyniku zażycia trutki na szczury.

Sprawa ta zbulwersowała Marokanki, które wyszły na ulice stolicy, aby zaprotestować przeciwko nieludzkiemu prawu, tolerującemu traktowanie kobiet w sposób skandaliczny. Protestujące domagały się przy tym zniesienia art. 475.

Autor tej wiadomości jest działaczem Opcji Społeczno-Narodowej

Źródło: „Rzeczpospolita”

Reklamy

Kto Wspiera Bandytów?

     Na portalu Fronda.pl ukazał się ciekawy artykuł dziennikarza Aleksandra Majewskiego. Zostały w nim opisane związki pomiędzy Gazetą Wyborczą a lewackimi bandytami, jak i bezkarność tych ostatnich, mogących z kolei liczyć na policyjne wsparcie przy tuszowaniu ich bandyckich wyczynów.

Gdy zacząłem zajmować się tematyką skrajnej lewicy nie przypuszczałem, że moje życie nabierze nieco bardziej dramatycznego charakteru. Sprawa zeszłorocznego brutalnego pobicia pasażerów pociągu, jadących na Marsz Niepodległości, to tylko jeden z wielu aktów przemocy ze strony tzw. „antyfaszystów”, tuszowanego przez odpowiednie organy i media. Wielomiesięczne śledztwo doprowadziło mnie do zatrważających rezultatów – pisze Aleksander Majewski.  

Czytaj więcej

Kolejne Morderstwo Honorowe W Anglii

     Oskarżeni o zabójstwo własnej córki 51-letni Iftikhar Ahmed i 48-letnia Farzana Ahmed nie pojawili się przed obliczem Sądu Koronnego w Manchesterze.

Shafilea Ahmed zaginęła we wrześniu 2003 roku. Sprawę na policję zgłosił jej nauczyciel, kiedy nastolatka przestała pokazywać się w szkole. Jej zwłoki znaleziono dopiero 4 lutego 2004 r.

Sekcja zwłok nie wykazała przyczyn śmierci Shafilei. Ponieważ jednak wyszło na jaw, że wcześniej dziewczynę usiłowano zmusić do niechcianego przez nią małżeństwa z Pakistańczykiem, prowadzący śledztwo założyli, że w grę wchodzi praktykowane przez islamskich imigrantów tzw. morderstwo honorowe. Co roku na świecie ginie pięć tysięcy kobiet oskarżanych o „splamienie honoru” rodziny.

Na oskarżenie rodziców nie było jednak wystarczających dowodów. Te znalazły się dopiero w tym roku, kiedy w ręce policji wpadła młodsza siostra Shafilei – Alisza. Dziewczyna brała udział w napadzie na dom swoich rodziców. W zamian za swoje zeznania została objęta programem ochrony świadków. Ostatecznie na początku września Iftikhara i Farzanę Ahmed udało się postawić w stan oskarżenia.

Podczas pierwszej rozprawy sędzia Richard Henriques zdecydował, że obydwoje mogą zostać zwolnieni za kaucją, ponieważ żadne z nich jak do tej pory nie próbowało wpływać na świadków. Obojgu grozi kara 22 lat pozbawienia wolności, tyle bowiem zazwyczaj orzekają brytyjskie sądy w przypadku zabójstwa honorowego.

Źródło: PAP

W Nagrodę Za Zamieszki…

     Brytyjski wicepremier przeznaczy 50 mln funtów na działalność letnich szkół, które w wakacje zorganizują zajęcia dla nawet 100 tysięcy nastolatków. I nie byłoby może jeszcze w tym nic dziwnego, gdy nie fakt, iż pieniądze te zostaną przeznaczone na młodzież, która uczestniczyła w niedawnych imigranckich zamieszkach w UK.

Można się było tego spodziewać. W miejsce kary i odpowiedzialności pojawił się politycznie poprawny bełkot establishmentu o „biednych, sfrustrowanych nastolatkach”, w postępowaniu których zawsze powinniśmy się doszukiwać szlachetnych i wzniosłych celów, albo przynajmniej „gestu rozpaczy”.

Zdaniem Nicka Clegga, najwyższa pora, aby państwo zajęło się trudną młodzieżą. Napięcia społeczne, których byliśmy świadkami, w dużej mierze spowodowane były frustracją nastolatków – podają brytyjskie media. Naiwność czy ideologiczne zaślepienie zwolenników polityki multikulturalizmu, która już dawno temu poniosła sromotną klęskę?

Przypadek ten dokładnie obrazuje stan upadku, w jakim obecnie znajduje się Europa. Zdrowy rozsądek i opamiętanie przy rozwiązywaniu problemów społecznych ustępują miejsca ckliwej, propagandowej i naiwnej działalności na rzecz multikulturalnych projektów, których zerową wartość co rusz potwierdzają występujące dość regularnie imigranckie zamieszki.

W takiej sytuacji pozostaje nam niestety czekać na kolejną odsłonę tego tragicznego spektaklu, w którym bandyci i wandale będą nagradzani za swoje kolejne przestępstwa, a rdzenne społeczeństwa europejskie będą zmuszone nie tyle to znosić, co jeszcze za to płacić.

Czytaj również

Było Blisko Zamachu W Szwecji

     Od 11 grudnia 2010 roku, kiedy zamachowiec wysadził się w powietrze w pobliżu ruchliwej ulicy w Sztokholmie, w Szwecji obowiązuje podwyższony poziom zagrożenia terrorystycznego. Zamachowcem był wówczas człowiek irackiego pochodzenia, który miał zamiar przeprowadzić zamach w tłumie robiących świąteczne zakupy Szwedów, ale tylko on zginął, natomiast dwaj przypadkowi przechodnie zostali ranni. Zamachowiec ogłosił swą akcję kilka minut wcześniej jako odwet za „wojnę przeciwko islamowi”, prowadzoną przez Szwecję głównie w Afganistanie.

Z kolei w nocy z soboty na niedzielę szwedzka policja w Göteborgu udaremniła zamach, zatrzymując cztery osoby podejrzane o przygotowywanie „przestępstwa terrorystycznego”. 

Akcja miała miejsce około północy w pobliżu galerii Czerwony Kamień w Göteborgu, gdzie odbywał się wernisaż Międzynarodowego Biennale Sztuki Współczesnej. O opuszczenie budynku poproszono 300-400 przebywających tam osób. Początkowo goście sądzili, że to część artystycznego happeningu.

Na razie policja nie podała żadnych szczegółowych informacji o akcji. Jednak o powadze zaistniałego zagrożenia może świadczyć to, że zaangażowano w nią jedyną w kraju specjalną jednostkę antyterrorystyczną policji.

Źródło: PAP

Nigeryjski Gang Handlarzy Kobietami

     Czeska policja poinformowała we wtorek o rozbiciu nigeryjskiego gangu handlarzy ludźmi, który swe ofiary straszył czarną magią. Gang prowadził działalność od 2009 roku. Na czele grupy stała 37-letnia Nigeryjka, mająca pozwolenie na stały pobyt w Republice Czeskiej.

Śledztwo trwało ponad rok i toczyło się we współpracy z policją austriacką, szwajcarską i włoską. Czterech podejrzanych Nigeryjczyków zatrzymano pod koniec czerwca w Czechach, pozostałych dwóch aresztowano we Włoszech. Całą szóstkę – trzech mężczyzn i trzy kobiety w wieku od 25 do 44 lat – posądza się o handel żywym towarem, nakłanianie do prostytucji oraz fałszowanie dokumentów.

Oprócz bariery językowej, poważną komplikacją dla próbujących uzyskać zeznania policjantów była wiara ofiar w czarną magię; większość przemycanych do Europy kobiet złożyła rytualną przysięgę, że nikomu nie zdradzi celu podróży, miejsca pobytu ani imion organizatorów wyjazdu. W czasie rytuałów – według śledczych – piły własną krew albo leżały w trumnie w kostnicy.

Zatrzymani mogli więc w swej działalności wykorzystywać fanatyczny strach ofiar przed zemstą bogów. Ze względu na kraj pochodzenia, gdzie wiara ma bardzo silny wpływ na codzienność, nie jest to żadnym zaskoczeniem – tłumaczył szef UOOZ, Pavel Hantak.

Przestępcy młodym Afrykankom obiecywali dobrą pracę w Europie. Gdy jednak trafiały do Czech, kończyły w domach publicznych pod niemiecką lub austriacką granicą, gdzie musiały „spłacić” koszty podróży i pobytu, wyliczone na 50 tys. euro. W ten sposób gang wykorzystał co najmniej 25 kobiet.

Źródło

Wydalenia Romów Z Francji Pod Publikę. Środowiska Proimigracyjne Wykorzystają Zbrodnię Breivika?

     Mija prawie rok od przemówienia Nicolasa Sarkozy’ego w Grenoble, skierowanego przeciw obozowiskom Cyganów. Te są wciąż likwidowane, lecz na ich miejsce wyrastają nowe. We Francji, która corocznie wydala prawie 1000 Cyganów, ich liczba wciąż wynosi 15000.

30 lipca 2010 roku w Grenoble Nicolas Sarkozy zapowiadał zaostrzenie polityki francuskiej wobec Cyganów i zażądał od ministra spraw wewnętrznych zlikwidowania nielegalnych obozowisk oraz walki z szerzącą się tam przestępczością. Romowie z Bułgarii oraz Rumunii (bo stamtąd pochodzi większość z nich), mieli być tam z powrotem wydaleni, zwłaszcza ci, którzy weszli w konflikt z prawem. Celem było zlikwidowanie 300 obozów w 3 miesiące. Pretekstem do przeprowadzenia tej akcji były wydarzenia, jakie miały miejsce w liczącym 3,4 tys. mieszkańców Saint-Aignan w departamencie Loir-et-Cher, gdzie doszło do prawdziwej bitwy żandarmerii z Cyganami. Funkcjonariusze otworzyli ogień po tym, jak samochód, którego pasażerowie byli podejrzani o napad na klienta bankomatu, nie zatrzymał się do drogowej kontroli. Od kuli zginął 22-letni Luigi. Okolica stała się widownią prawdziwej wendetty ze strony innych Cyganów. Rozbijano wystawy, zniszczono sygnalizację świetlną, złupiono piekarnię, podpalono auta, a wreszcie zaatakowano posterunek żandarmerii.

Minął jednak rok i sytuacja nie uległa poprawie, i to dla żadnej ze stron. Francuzi nadal widzą powstające obozowiska, tyle że ich lokalizacja się zmienia. W obozowiskach tych panują fatalne warunki (brak wody pitnej, toalet, góry śmieci). Akcja wydalania społeczności romskiej poza granice Francji okazała się więc totalną klapą, którą możemy postrzegać w kategoriach politycznego wybiegu propagandowego, mającego wykreować wizerunek prezydenta Francji na silnego i skutecznego władcę. Czyli coś na wzór D. Tuska, który „zapewnił Polsce bezpieczeństwo” po tym jak kazał zamknąć kilka stadionów dla rzesz zwykłych kibiców piłkarskich.

Chociaż jeszcze w lipcu, zaraz po przemówieniu prezydenta Francji zlikwidowano 741 nielegalnych obozowisk – dziś wciąż pojawiają się one w różnych częściach tego kraju. Podobnie jest z liczbą Romów: mimo iż w 2009 roku wydalono ich prawie 9500, podobną liczbę w 2010, a w pierwszym półroczu tego roku już 4714 – członków tej społeczności jest nadal 15000 we Francji. Liczba ta pozostaje niezmienna od roku 1990. Nietrudno się domyślić dlaczego wracają: wykorzystują możliwość swobodnego przemieszczania się w ramach strefy Schengen.

Jakie może być wyjście z tej sytuacji? Trudno powiedzieć. Pytanie: czy rząd Francji zmieni taktykę? Niewykluczone, że pozostanie przy swoim, tzn. nadal będzie karmił Francuzów mocą swojej władzy wykonawczej, przedstawiając swoją politykę w kategoriach dbałości o bezpieczeństwo publiczne, choć w rzeczywistości nie przynoszącą żadnych efektów. Choć w tej materii może mieć teraz trochę utrudnione zadanie, a to za sprawą psychopaty Breivika, którego zbrodniczy czyn może być paradoksalnie wykorzystywany przez wszelkiej maści środowiska proimigracyjne do propagandowego zwalczania nastrojów i opinii antyimigracyjnych.

Źródło: France24