POdatkowa POlska

To zbrodnia przeciwko wolnemu rynkowi – powiedziała „Dziennikowi Gazecie Prawnej” Irena Rej, prezes Izby Gospodarczej Farmacja Polska. Co ją tak oburzyło? Rząd chce wprowadzić 3-procentowy podatek od wpływów z refundacji. Chce też zakazać promocji na leki i narzucić wszystkim aptekom jednolite ceny. Projekt ujednolicenia cen spotkał się z ostrą krytyką ekspertów zarówno samej branży, jak i niezależnych instytucji jak Centrum im. Adama Smitha.
Ministerstwo Zdrowia ma chrapkę na zyski firm farmaceutycznych. Pod hasłem troski o pacjenta, rząd chce wprowadzić 3-procentowy podatek od wpływów z refundacji, czyli od pieniędzy, które wcześniej sam wydał na pomoc pacjentom. Budżet ma na tym zarobić 180 mln zł. A pacjenci? Jak zwykle zapłacą za to ukrytą podwyżką leków.
Pieniądze zasiliłyby Agencję Oceny Technologii Medycznych. To instytucja, która wydaje opinie o skuteczności leków ubiegających się o refundację. W praktyce oznacza to, że pieniądze zamiast na finansowanie leków pójdą na rozbudowę administracji. Przy okazji rząd chce ograniczyć i tak już wątłą konkurencję na rynku farmaceutycznym narzucając wszystkim aptekom jednolite ceny. Chorzy pożegnają się z promocjami i zniżkami w ramach kart stałego klienta. Szpitale nie będą mogły już prowadzić przetargów na zakup leków. Dziś wydatki na leki stanowią 10-15 proc. szpitalnych budżetów.
Następna niespodzianka od urzedników to podatek od torebek foliowych. Klienci przy sklepowych kasach zapłacą nawet 40 groszy za torebkę foliową. Takie rozwiązanie przewiduje projekt założeń do ustawy o gospodarce opakowaniami i odpadami opakowaniowymi, którymi zajmowała się Rada Ministrów.
Ministerstwo Środowiska, które przygotowało te założenia, chce za pomocą takich rozwiązań wymusić na klientach, by rezygnowali z opakowań z tworzyw sztucznych na rzecz papierowych lub wielokrotnego użytku. Mechanizm opłat recyklingowych będzie wyjątkowo prosty. To sklepy tak naprawdę będą pobierały od swoich klientów opłatę recyklingową, którą następnie będą uiszczać na rachunki urzędów marszałkowskich. To, ile ostatecznie wyniesie wysokość takiej opłaty recyklingowej, określi minister środowiska w rozporządzeniu do nowej ustawy… Czy jest to jednak autentyczna troska o środowisko? Nie, to raczej kolejny objaw nieposkromionej żądzy urzędników, aby położyć urzedniczą łapę na pieniądzach obywateli, a wszystko jak zwykle pod przykrywką szczytnych ideałów. Grabież trwa, ale to nie wszystko…
Od każdego pasażera, za którego zarządzający lotniskiem pobiera opłatę lotniskową, przewoźnik naliczy i pobierze opłatę za nadzór w wysokości maksymalnie 4 zł.Taki zapis znalazł się w autopoprawce do rządowego projektu nowelizacji prawa lotniczego, którego pierwsze czytanie odbyło się już w Sejmie.
Ministerstwo Infrastruktury, które opracowało autopoprawkę, chce także, aby przewoźnicy zbierali i w razie potrzeby przekazywali dane pasażerów, którzy zamierzają wjechać na terytorium Polski. Opracowanie potrzebnego systemu będzie ich kosztowało nawet kilka milionów złotych. Zmiany mogą spowodować drastyczny wzrost opłat pozataryfowych, którymi finalnie zostanie obciążony pasażer – ostrzega Andrzej Kozłowski, rzecznik Polskich Linii Lotniczych LOT…
Podobno urzędnikom i politykierom nic nie wychodzi tak dobrze jak nabijanie ludzi w butelkę (okres przedwyborczy), okrajanie budżetów obywateli i dowodzenie przy tym, że pełnione przez nich funkcje są niezbędne dla prawidłowego funcjonowania społeczeństwa. I należy się zgodzić z opinią, iż swoje zadania wykonują z nawiązką. Czy jednak z pożytkiem dla obywateli?

Czytaj również:

* Rząd Chce Wprowadzić Nowy Podatek

* Państwowa Machina, Czyli Machinacja

* Jeszcze Większa Kontrola, Jeszcze Większy Ucisk

* Nowy Podatek, Nowe Koryto

* Na Własne Życzenie

* Dług Publiczny, Czyli Nasz

* Pasożytnictwo Państwowe

* Jak Zakazać, Jak Zabronić – Socjalistyczne Metody

* Rabunkowa Polityka Państwa

Reklamy

Rząd Chce Wprowadzić Nowy Podatek

Ministerstwo Gospodarki rozważa wprowadzenie nowego podatku od paliwa – informuje „Rzeczpospolita”. Dopłata 4 groszy od każdego litra miałaby pokryć koszty utrzymania rezerw paliwowych.
Gazeta przypomina, że za zapasy surowca odpowiadają bezpośrednio Orlen, Lotos i importerzy. Ale zgodnie z unijnymi przepisami powinien to robić niezależny podmiot. Ministerstwo chce, by była to Agencja Rezerw Materiałowych.
By zapłacić za przejęcie rezerw musi albo się zadłużyć, albo zdobyć środki od państwa. Jedna z propozycji resortu zakłada naliczanie specjalnej opłaty – 4 groszy w cenie każdego litra paliwa. To 1 procent dzisiejszej ceny detalicznej.
I kto to ostatnio głosił, że PO to partia liberalna? To kolejny przykład na to, że ludzi (tutaj klikę partyjną) nie powinno się oceniać po deklaracjach tylko czynach. Fakt, iż Platforma Obywatelska zawsze miała gębę pełną frazesów o obniżce podatków nie czynił jej z miejsca ugrupowaniem liberalnym gospodarczo. I byłoby dobrze, gdyby tzw. elektorat miał to na względzie zanim w ogóle podejmie jakąkolwiek krytykę PO, jako partii kierującej się założeniami wolnorynkowymi. I tak, już po raz kolejny dziękujemy ci Unio Europejska, dziękujmy PO.

Nowy Podatek, Nowe Koryto

 

Producenci i importerzy sprzętu elektronicznego służącego do odbioru lub odtwarzania filmów i muzyki będą musieli płacić opłatę w wysokości 1 proc. od ceny sprzedaży na rzecz Narodowego Instytutu Audiowizualnego.
Ten quasi-podatek obejmie więc importerów i producentów odtwarzaczy DVD, telewizorów, płyt kompaktowych. Tyle samo będą przekazywać przedsiębiorcy produkujący bądź importujący płyty DVD, dyski twarde oraz karty pamięci.
Rozwiązanie takie przewiduje projekt ustawy o Narodowym Instytucie Audiowizualnym, nad którym pracuje Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Zgodnie z projektem celem działalności Instytutu ma być digitalizacja ważnych dla kultury polskiej i dziedzictwa narodowego zbiorów lub utworów audiowizualnych oraz muzycznych, wytworzonych w celu publicznego rozpowszechniania. A w rzeczywistości, jak w każdym systemie publicznym, zawłaszczone ludziom pieniądze rozpłyną się w zbiurokratyzowanym systemie państwowym ew. znikną w kieszeniach polityków, czyli krótko mówiąc – zostaną zmarnowane. Co więcej, nie każdy jest w stanie zgodzić się z rządem odnośnie tego, co jest „ważne dla kultury polskiej”. Dlatego pobieranie od ludzi przymusowych opłat jest porównywalne z haraczem i można to traktować w kategoriach zwykłego złodziejstwa. O tym, że praktyki tego rodzaju powodują wzrost cen, czyli wzrost kosztów życia, już chyba wspominać nie trzeba.