„Żądłem W Rząd” – Manifestacja Pszczelarzy W Warszawie

     15 marca o godzinie 12.00 rusza spod Kolumny Zygmunta w Warszawie „MARSZ W OBRONIE PSZCZÓŁ” organizowany przez polskich pszczelarzy.

Inicjatywa ta jest protestem przeciwko żywności GMO. Uczestnicy manifestacji będą próbowali przekonywać społeczeństwo, że genetycznie zmodyfikowane uprawy (GMO) oraz dopuszczone przez Rząd RP środki chemiczne stosowane w rolnictwie powodują wymieranie pszczół, rujnują tradycyjne i ekologiczne rolnictwo, pszczelarstwo oraz zdrowie Polaków.

http://chronmy.pszczoly.pl/

Manifestacje Poparcia Dla Węgier

     Prawica i narodowcy zamanifestowali ostatnio swoje poparcie dla Węgier, organizując w Warszawie pod ambasadą tego kraju  demonstrację. Była ona formą poparcia dla rządu Viktora Orbana, który starając się prowadzić  suwerenną i niezależną od międzynarodowych instytucji politykę, naraził się tym sam przedstawicielom unijnego establishmentu.   Podobne akty solidaryzmu z Węgrami odbyły się również w Łodzi i Poznaniu.

Swoje poparcie dla Viktora Orbana manifestowali również sami Węgrzy. Wedle różnych szacunków w stolicy Węgier na manifestacji poparcia dla polityki Orbana zgromadziło się w sobotę od kilkuset tysięcy do nawet miliona osób, które mówią wprost, że boją się tego, że UE próbuje im coś narzucić i wpływać metodami niedemokratycznymi na sytuację w ich kraju.

Uczestnicy węgierskiej manifestacji mieli ze sobą m.in. wielki transparent z napisem „Demokracja”. Trafiały się też transparenty, poprzez które Węgrzy dziękowali za solidarność Polakom. Prowadzący manifestację dziękowali za demonstracje poparcia, jakie odbyły się w Warszawie, Poznaniu, Łodzi i Gdańsku.

Sławomir Gródecki

Autor tej wiadomości jest działaczem Aktywu Lubelskiego Opcji Społeczno-Narodowej

Kto Wspiera Bandytów?

     Na portalu Fronda.pl ukazał się ciekawy artykuł dziennikarza Aleksandra Majewskiego. Zostały w nim opisane związki pomiędzy Gazetą Wyborczą a lewackimi bandytami, jak i bezkarność tych ostatnich, mogących z kolei liczyć na policyjne wsparcie przy tuszowaniu ich bandyckich wyczynów.

Gdy zacząłem zajmować się tematyką skrajnej lewicy nie przypuszczałem, że moje życie nabierze nieco bardziej dramatycznego charakteru. Sprawa zeszłorocznego brutalnego pobicia pasażerów pociągu, jadących na Marsz Niepodległości, to tylko jeden z wielu aktów przemocy ze strony tzw. „antyfaszystów”, tuszowanego przez odpowiednie organy i media. Wielomiesięczne śledztwo doprowadziło mnie do zatrważających rezultatów – pisze Aleksander Majewski.  

Czytaj więcej

20 Lutego „Marsz Zwycięstwa”!

     20 lutego (niedziela) br. odbędzie się zorganizowany przez kibiców Lecha Poznań „Marsz Zwycięstwa”. Wszystkich czujących dumę ze swojego pochodzenia Polaków warto zachęcić do wzięcia w nim udziału.
     To właśnie w lutym, a dokładnie 16 lutego 1919 r., został podpisany rozejm w Trewirze, co w praktyce oznaczało powodzenie Powstania Wielkopolskiego.
     27 grudnia kibice Lecha zapalają znicze na grobach powstańców. Natomiast całkiem niedawno zainicjowali „Kibolski Klub Dyskusyjny”, gdzie będą poruszane istotne dla naszej świadomości i tożsamości kwestie, m.in. Powstania Wielkopolskiego.
     „Marsz Zwycięstwa” jest kolejną inicjatywą, która ma przywrócić należyty blask temu szczególnemu, bo zwieńczonemu sukcesem, zrywowi Wielkopolan. Początek przemarszu o godzinie 13 na Starym Rynku, następnie będzie miał miejsce przemarsz ulicami Poznania, z kolei finał odbędzie się przy Pomniku Powstańców Wielkopolskich.
     Kibice apelują, aby Wielkopolanie stawili się w jak największej liczbie, a także namawiali rodzinę i znajomych do uczestniczenia 20 lutego w MARSZU ZWYCIĘSTWA.
     Więcej informacji na forum.wiaralecha.pl

Przemyślenia Na Temat Marszu Niepodległości W Warszawie

     W tym roku niestety nie udało mi się tradycyjnie dotrzeć do Warszawy na manifestację, czego bardzo żałuję. Spokojnie, nie byłem w tym sławnym pociągu Bydgoszcz-Białystok, o którym piszą portale. Zawinił środek transportu, a dokładniej jego brak w ostatniej chwili. Cały przebieg manifestacji mogłem śledzić tylko z Internetu, przez co nie mogę się wypowiadać o jej przebiegu, bo mnie tam nie było. To tylko lewaccy publicyści, mimo że ich tam fizycznie nie było, wiedzą zawsze jak dokładnie wyglądała manifestacja, że uczestnicy krzyczeli „Heil Hitler”, „narodowy socjalizm” i inne hasła (oczywiście nie zapominając stawiać przed każdą wymienioną patriotyczną organizacją czy osobą słowa „kontrowersyjna”). Skoro nie mogę się podzielić swoimi przeżyciami z manifestacji, mogę się podzielić swoimi przemyśleniami odnośnie tego, jak została przedstawiona przez (nie)polskie media, i jak w przyszłości można by ten obraz chociaż trochę zmienić. Oczywiście, tak jak można było się spodziewać, wszystkie media bardzo „obiektywnie” wypowiadały się o pokojowo uzbrojonych antyfaszystach, pokazały dzielnego geja wszystkich gejów Biedronia, który przyszedł by razem z innymi antyfaszystami przeciwstawić się agresji faszystów, po czym jak donoszą media – sam za czynną napaść na policjanta zostać zatrzymanym. Niby taki przeciwnik agresji a tu proszę – agresja. Jak zwykle największy uśmiech na twarzy wywołał serwis Indymedia, który co roku próbuje brać ludzi na litość i pisze wyciskające łzy z oczu słowa o zatrzymanych antyfaszystach w stylu – „niektórzy zatrzymani źle się czują”, „zatrzymanym jest zimno”, „zatrzymani nie dostali koców”, „zatrzymani są przetrzymywani 2 godziny i nie dostali nic do zjedzenia”, chociaż najbardziej pasowałoby tu zdanie „chcą do mamy”.
     Przeglądając fotorelacje i filmiki można stwierdzić, że do wielu jeszcze nie dotarło, iż kominiarka i łysa dynia nie kojarzy się nikomu z kimś sympatycznym, a pismaki tylko czekają na takich geniuszy, żeby zrobić im zdjęcia i ukazać nas jako bandziorów. W tym właśnie tkwi problem ruchu – wielu wciąż robi dwie zupełnie sprzeczne ze sobą rzeczy. To znaczy z jednej strony biorą udział w publicznej, legalnej manifestacji, a z drugiej strony, sądząc po ubiorze, prowadzą wojnę partyzancką, i niektórzy to chyba w szeregach Al-Kaidy. Władzę można zdobyć albo pokojowo na drodze demokratycznej, albo przez zbrojną rewolucję. W drugim przypadku OK, ubiór się zgadza, ale miejsce nie to. W tym przypadku należałoby zrezygnować z życia publicznego, wszelkich manifestacji, uzbroić się po zęby i zacząć walczyć, ale wątpię czy na to by się wielu odważyło, zresztą sam jestem przeciwnikiem tej drogi i zawsze powiadam, że „rewolucja jak Saturn pożera własne dzieci”. Jest nas zbyt mało, nie mamy żadnych funduszy i nie wiem absolutnie skąd mielibyśmy je wziąć, jak i nabyć broń. Dla większości ciężko zrobić jakąś akcję propagandową czy zrzucić się na paliwo i pojechać na manifestację, co dopiero oddać życie w walce. Niestety wciąż wielu wierzy, że pewnego dnia banda skinów uzbrojonych w kije baseballowe wyjdzie na ulice i pokona nimi rządowe czołgi, przejmie władzę i tak zaczną się złote czasy dla Polski. Proponuję zejść na ziemię i dorosnąć. Rewolucja tak – ale rewolucja dusz. Czytaj dalej

„Marsze Niepodległości”: Warszawa, Bytom, Wrocław, Gdynia

     Uzbierało się nam w ostatnim czasie tych „marszów niepodległości”. Ale jak na mój gust to całkiem dobrze, gdyż pewne wartości czy idee będzie można zaprezentować znacznie szerszemu spektrum społecznemu, niż gdyby to miało miejsce w przypadku jakiejś „jednomiastowej” inicjatywy. Oczywiście jak zawsze przy takiej okazji i jak co roku, niczym bumerang powraca następujące pytanie: dlaczego by nie zorganizować właśnie takiej jednej manifestacji narodowej? Na pewno każdy zna odpowiedź przynajmniej na inne pytanie: dlaczego jak do tej pory nikomu nie udało się tego dokonać? Przyczyn oczywiście może być kilkanaście, z tą jedną i uniwersalną – upartyjnienie środowiska narodowego i wynikające z tego faktu wszelkiego rodzaju animozje, które nawet na gruncie drobnej sprzeczki urastają do rangi megakonfliktu. Ale pomijając już kwestię „dlaczego”, może jednak warto mimo wszystko skupić się na pytaniu, które zaczynałoby się od słów: „w jakim celu”. Wydaje się, iż postawienie sprawy w ten sposób mogłoby okazać się całkiem pożyteczne, jeśli rozpatrywać to pod kątem próby ustalenia nie tego, w jakim obecnie położeniu znajduje się tzw. ruch narodowy, ale dokąd tak właściwie zmierza i jakie stawia przed sobą cele. I mimo tego, iż sam skłaniam się na chwilę obecną ku manifestowaniu przez środowisko patriotyczne swojego przywiązania do polskości w wielu różnych miejscowościach naraz, to jednak dostrzegam pewne zalety wspólnego uczczenia 11 listopada. No właśnie: „w jakim celu”, i gdzie na przykład? A chociażby na Śląsku, czyli tam, gdzie funkcjonuje ruch polskości raczej nieprzychylny, czyli Ruch Autonomii Śląska. I mógłbym tu wymienić jeszcze co najmniej kilka innych argumentów za jedną manifestacją narodową, ale myślę, że chyba lepiej będzie pozostawić ten problem do rozstrzygnięcia w głowach samych patriotów. Czytaj dalej

Manifestacja ONR-u W Lublinie

       Aktyw Lubelski OSN. Relacja plus foto: Istniały co najmniej dwa powody, dla których warto było pojawić się na manifestacji ONR-u, który maszerując ulicami Lublina chciał uświęcić 76. rocznicę powstania swojego ruchu. Z jednej strony była to z pewnością chęć uczczenia pamięci wszystkich poległych za wolność i niepodległość naszej ojczyzny Polaków-Bohaterów. Warto również było wziąć udział w tej manifestacji z racji jej patriotycznego charakteru i jakby na przekór wszystkim tym osobnikom, którym poroniony tok rozumowania każe widzieć w patriotyzmie i tożsamości narodowej odmianę „neonazizmu”.
       Pierwszy punkt tego dnia – przyjrzenie się z bliska grupie, która tak hucznie określa się mianem „tolerancyjnej”, a w praktyce realizuje jawnie faszystowski schemat myślenia. Godzina 16 – początek ich pikiety, a wśród nich zbieranina wszelkiej maści dziwolągów. Mało ich, na oko od 40 do 50 osób, a spośród wszystkich tych klaunów na plan pierwszy wybijał się osobnik będący chyba pod wpływem narkotyków. Zresztą jego późniejsze zachowanie, podczas gdy nacjonaliści przemieszczali się przez Krakowskie Przedmieście, i jego gestykulacje oraz pajacowanie było tego chyba dobitnym potwierdzeniem. Mogło i tak być, że nie tylko on jeden spośród tych wszystkich „tolerancjonistów-faszystów” mógł być tego dnia pod wpływem jakichś środków odurzających. „Tolerancyjna” Polska XXI wieku – lewaki, narkomani i homosie, hura.