Komuniści Zrabowali, Żydzi Stawiają Roszczenia – Zapłacą Obywatele

     Komentując apel przedstawiciela Światowego Kongresu Żydowskiego o bojkot gospodarczy Polski za brak ustawy reprywatyzacyjnej, szef MSZ Radosław Sikorski wskazał, że polskie sądy nie rozróżniają występujących o odszkodowania ze względu na wyznanie i narodowość. Radca generalny Światowego Kongresu Żydowskiego (WJC) Menachem Z. Rosensaft w artykule zamieszczonym na stronie internetowej WJC, a przedtem, 28 marca, w nowojorskim „Jewish Week” wezwał społeczność żydowską do pozbawienia Polski „dolarów z turystyki i innych” do czasu uchwalenia w naszym kraju ustawy, dotyczącej roszczeń ofiar i ich spadkobierców.
     My nie rozróżniamy w naszym procesie restytucyjnym; sądy nawet nie wiedzą, jakie kto ma wyznanie i narodowość, i o ile wiem setki spraw skończyły się już oddaniem mienia i rekompensatami. Niezmiennie zachęcamy do korzystania ze ścieżek prawnych, które są otwarte niezależnie od narodowości czy wyznania – powiedział Sikorski dziennikarzom w Brukseli, dokąd pojechał na spotkanie z szefową unijnej dyplomacji Catherine Ashton. Czytaj dalej

Reklamy

Nadesłano: „Niklot Dzieciom”

     …Z okazji 71 rocznicy wybuchu drugiej wojny światowej nasze stowarzyszenie przeprowadziło akcję pod nazwą „Niklot dzieciom”. Szpitalowi dziecięcemu przy ul. Wojciecha oraz do Świetlicy Środowiskowej „Promyczek” przy ul. Obrońców Stalingradu podarowaliśmy zabawki dla dzieci oraz przygotowane przez nas kolorowanki o tematyce patriotycznej i drugowojennej. Celem akcji była edukacja historyczna i kształtowanie postaw patriotycznych wśród dzieci poprzez zabawę.

Stowarzyszenie na rzecz Tradycji i Kultury „Niklot”
Oddział Szczecin 
niklotszczecin@wp.pl

Śmierć Za Wywieszenie Biało-Czerwonej Flagi

     Rankiem 1 września 1940 r. hutnikom zmierzającym na pierwszą zmianę ukazał się widok, który podniósł ich na duchu po niemal rocznej okupacji – na najwyższym kominie Wydziału Wielkich Pieców w Zakładach Ostrowieckich (wówczas zakłady „Hermann Goring Werke”), powiewała polska flaga. Widać ją było z wielu miejsc Ostrowca. Za czyn wymierzony przeciwko okupantowi hitlerowskiemu trzech mężczyzn straciło życie w Auschwitz. Jednym z nich był Stanisław Marek Wojsławski, którego synowie mieszkają w Ostrowcu Św.
     Niemcy zażądali natychmiastowego usunięcia flagi. Przez cały dzień nikt tego nie chciał zrobić tłumacząc, że jest to niemożliwe bez zatrzymania procesu wielkopiecowego. Flaga zniknęła dopiero w nocy.
     Niemcy wszczęli energiczne śledztwo, które nie przyniosło skutku. Ogłosili, że jeżeli sprawcy nie zgłoszą się dobrowolnie, to rozstrzelają zakładników. Wtedy trzej członkowie ZWZ – Marian Gieparda, Marceli Lipiński i Stanisław Wojsławski zgłosili się dobrowolnie do gestapo.
     Przed samym powieszeniem flagi bawiliśmy się z bratem chowając się do szafy – wspomina Bogusław Wojsławski, starszy syn Stanisława. Kiedy chciałem do niej wejść było tam pełno karabinów. Jak tylko zrobiło się zamieszanie z powieszeniem flagi to zniknęły. Bogusław pieczołowicie przechowuje pamiątki po ojcu, którymi są listy z obozu i telegram o śmierci.
     W pamięci czteroletniego wówczas chłopca niewiele pozostało, niewiele też rozumiał. Przez całą okupację w domu wisiała na ścianie płaskorzeźba Marszałka Piłsudskiego. Dopiero po latach zrozumiałem dlaczego.
     Czytaj dalej

Major Henryk Dobrzański „Hubal” (1897-1940)

       Henryk Dobrzański urodził się 22 czerwca 1897 r. w Jaśle jako drugie dziecko Henryka i Marii hrabiny Lubienieckiej. Młody Dobrzański, jako absolwent kursu w Polskich Drużynach Strzeleckich, starał się, aby przyjęto go do Legionów Polskich. Na przeszkodzie jednak stał jego młody wiek, dlatego też zmienił rok urodzenia na 1896 i został przyjęty do Legionów. 1 grudnia 1914 r. siedemnastoletni Henryk Dobrzański stawił się na stacji zbornej Legionów Polskich w Krakowie.
       W listopadzie 1918 r., już po uzyskaniu przez Polskę niepodległości, zgłosił się do formującego się w Krakowie 2 Pułku Ułanów Wojska Polskiego. Został awansowany do stopnia plutonowego i rozpoczął szkolenie nowo przybywających do pułku ułanów. W trakcie walk polsko-ukraińskich Dobrzański objął dowództwo utworzonego w pułku oddziału wydzielonego w sile plutonu i znalazł się w grupie mjra Juliana Stachiewicza. Z końcem 1918 r. został awansowany do stopnia chorążego i przejął dowództwo szwadronu „Odsieczy Lwowa”, w dywizji płk. Władysława Sikorskiego. Za okazane męstwo i czyny bojowe podczas walk o utrzymanie Galicji Wschodniej został odznaczony trzykrotnie Krzyżem Walecznych.
       W pierwszych dniach września 1939 r. w ośrodku zapasowym w Białymstoku organizowano Rezerwową Brygadę Kawalerii, w skład której wszedł 110 pułk ułanów dowodzony przez ppłk Jerzego Dąmbrowskiego. Jego zastępcą został mjr Henryk Dobrzański. Po osiągnięciu gotowości bojowej pułk wyruszył do walki kierując się w stronę Wilna. 17 września w granice Polski wkroczyła Armia Czerwona. Pomimo rozkazu przekroczenia granicy z Litwą i złożenia broni 110 pułk skierował się do Puszczy Augustowskiej, gdzie po utracie w walce z Sowietami 3 szwadronu ppłk Dąmbrowski podjął decyzje rozwiązania pułku. Grupa kilkudziesięciu dobrze uzbrojonych żołnierzy ze 110 i 102 pułku pod dowództwem mjr Dobrzańskiego zdecydowała się kontynuować marsz na pomoc broniącej się Warszawie. Po dotarciu do miejscowości Krubki pod Warszawą oddział otrzymał informację o kapitulacji stolicy. W majątku Krubki mjr Dobrzański ogłosił żołnierzom swą decyzję nie zdejmowania munduru i przebijania się na Węgry z zamiarem dotarcia do Francji. W pierwszej dekadzie października, po morderczym marszu, oddział nękany przez Niemców dotarł do Gór Świętokrzyskich. W trakcie postoju w gajówce Podgórze, leżącej na południowy-zachód od Bodzentyna (ok. 5-9 października), major zakomunikował żołnierzom decyzję o pozostaniu w kraju, wierząc, że wiosną 1940 r. ruszy ofensywa aliantów. Tam też przyjął pseudonim „Hubal” i rozpoczął organizować konspiracyjne placówki oporu tzw. ośrodki bojowe, które w przyszłości miały wystawić gotowego do walki żołnierza. Na postoju w Zychach opracowany został schemat organizacji Okręgu Bojowego Kielce, a także zręby Oddziału Wydzielonego Wojska Polskiego. Przemieszczając się z miejsca na miejsce oddział stale powiększał swoje szeregi, do końca stycznia 1940 roku osiągnął stan ok. 30 ludzi. W lutym 1940 r. podczas dłuższego postoju w Gałkach liczebność oddziału wzrosła do około 320 żołnierzy.
       13 marca 1940 r. do Gałek przybył ówczesny Komendant Okręgu Łódzkiego ZWZ – płk „Miller” (Leopold Okulicki) z rozkazem demobilizacji oddziału lub znacznym jego zmniejszenia. Wobec zaistniałej sytuacji major „Hubal” pozostawił wolną rękę swoim podwładnym. Oddział opuścili prawie wszyscy oficerowie oraz część żołnierzy, przechodząc do pracy konspiracyjnej w szeregach Związku Walki Zbrojnej. Przy majorze pozostało około 70-80 żołnierzy. Z nadejściem wiosny Niemcy rozpoczęli zakrojoną na szeroką skalę akcję wymierzoną przeciwko polskiemu podziemiu konspiracyjnemu, w tym również przeciwko oddziałowi „Hubala”. 30 marca 1940 r. pod Huciskiem oraz 1 kwietnia 1940 r. pod Szałasem doszło do zwycięskich potyczek oddziału z przeważającymi siłami wroga.
       Nękany licznymi obławami i zasadzkami, oddział ciągle zmieniał miejsce postoju, unikając z obawy przed represjami postojów we wsiach oraz gajówkach. Z końcem kwietnia oddział przeniósł się w lasy spalskie. Przed świtem 30 kwietnia 1940 r. oddział wyminąwszy wieś Anielin dotarł do sosnowego zagajnika, przylegającego do wysokopiennego lasu, gdzie major zarządził postój. Ponieważ wszyscy żołnierze byli przemęczeni nocnym marszem, na warte od strony wsi wystawiony został tylko kpr. Lisiecki („Zemsta”). Tu, rankiem 30 kwietnia 1940 r., mjr Henryk Dobrzański „Hubal” wsiadając na swego konia został ostrzelany z broni maszynowej, a jedna z kul przeszyła jego pierś. Wraz z nim poległ kpr. Antoni Kossowski („Ryś”) oraz koń majora „Demon”.

Naciski Na Polskę W Sprawie Zwrotu Mienia Żydowskiego

       Przewodniczący Komisji Helsińskiej Kongresu Stanów Zjednoczonych senator Ben Cardin skrytykował Polskę za zwlekanie z restytucją mienia żydowskiego. Z kolei przedstawiciel rządu USA Stuart Eizenstat wyraził nadzieję, że problem ten zostanie wkrótce rozwiązany.
       Senator Ben Cardin podczas posiedzenia Komisji Helsińskiej w Waszyngtonie wskazał dwa kraje, które nie rozwiązały problemu restytucji mienia żydowskiego: Litwę i Polskę. Cardin powiedział, że zdaje sobie sprawę, iż z powodu zmiany granic i masowych przesiedleń ludności restytucja mienia w Polsce jest skomplikowana. Rozwiązanie tego problemu jest trudne, ale nie jest niemożliwe.
       Przed Komisją Helsińską wystąpił ambasador Stuart Eizenstat, delegat rządu USA na konferencję w sprawie zwrotu majątków zrabowanych podczas II Wojny Światowej, która odbyła się w Pradze. Eizenstat powiedział, że przygotowywana w Polsce ustawa reprywatyzacyjna zawiera pewne braki, bo nie obejmuje zwrotu majątków w Warszawie. Wyraził nadzieję, że zostanie to skorygowane w toku dalszych prac legislacyjnych.

Źródło: IAR

Niemiecki Sąd Skazał Biskupa Richarda Williamsona

Przedmiotem procesu były wypowiedzi duchownego, których udzielił on półtora roku temu szwedzkiej telewizji. W wywiadzie dla niej zanegował istnienie komór gazowych w hitlerowskich obozach koncentracyjnych. Twierdził również, że w czasie holokaustu zginęło nie sześć milionów Żydów, ale najwyżej 200-300 tysięcy. Za podważenie odgórnie narzuconej i prawnie nakazanej wersji historii brytyjski biskup musi zapłacić 10 tysięcy euro grzywny.
Ponieważ biskup Williamson udzielił wywiadu na terenie Niemiec – w Zaitzkofen pod Ratyzboną – sprawę rozpatrywał sąd w Ratyzbonie. W październiku ubiegłego roku sąd wymierzył Williamsonowi karę grzywny w wysokości 12 tysięcy euro. Ponieważ lefebrysta odwołał się od tej decyzji, doszło do procesu. Sam oskarżony nie pojawił się na rozprawie. Jak wyjaśnił jego adwokat, Bractwo świętego Piusa X nie zezwoliło mu na wypowiedzi przed sądem.
Medialni propagandziści-ideolodzy wywołali zamieszanie wokół osoby biskupa na początku ubiegłego roku. Papież Benedykt XVI zdjął wówczas ekskomunikę z czterech biskupów lefebrystów. W tym gronie znalazł się także biskup Williamson, co sprowokowało różnego rodzaju medialnych manipulatorów do werbalnego zaatakowania głowy Kościoła katolickiego.  

Źródło: IAR 

Wywiad z biskupem Richardem Williamsonem

Rocznica, O Której Nie Można Zapomnieć

29 marca 1943 roku partyzancki oddział „Jędrusie” rozbił katownię Gestapo – więzienie w Mielcu. Więziono tam wówczas 180 osób.
Padający w tym dniu deszcz sprzyjał powodzeniu akcji, choć utrudniał widoczność. Na szczęście wielu partyzantów znało dokładnie miasto, ponieważ chodzili tu do gimnazjum. W grupie uderzeniowej na więzienie znaleźli się dowódca Józef Wiącek – „Sowa”, Zdzisław de Ville – „Zdzich”, Roman Szelest – „Uszaty”, Zbigniew Kabata – „Bobo” i Marian Lech – „Marian Wielki”. Józef Wiącek chciał zaskoczyć więzienny patrol obchodowy bez strzału. To się nie udało. Partyzanci zostali zmuszeni do otwarcia ognia. Czołgając się dotarli do bramy więziennej, pod którą Wiącek podłożył kilogramową kostkę trotylu. Gestapowcy znajdujący się w budynku odpowiedzieli ogniem z broni maszynowej. Jednakże detonacja zniszczyła bramę. Partyzanci dostali się do więzienia i zdobyli klucze do cel. Sama detonacja była jednak tak głośna, że postawiła na nogi niemiecki garnizon, obstawiający fabrykę samolotów. W różnych częściach Mielca słychać było strzały. Co chwila z budynku Gestapo zrywał się krótki seryjny ogień w kierunku więzienia. „Jędrusie” jednak nie pozostawali dłużni i momentalnie oraz celnie odpowiadali ogniem. W czasie ataku „Jedrusiów” na więzienie, w jego okolice chciała się dostać zmotoryzowana jednostka niemieckiej żandarmerii, która kwaterowała na stacji PKP, ale na ulicy Kościuszki została oszczelana przez inną grupę „Jędrusiów”.
„Jędrusie” wraz z uwolnionymi więźniami wycofali się na przygotowany wcześniej galar na Wisłoce. Popłynęli z prądem Wisłoki w kierunku Wisły. Wisłoka po obu stronach zarosła wikliną i w ciemnościach ledwo było widać koryto rzeki. Dwukrotnie osiadali na mieliźnie. Cały czas padał deszcz. Z daleka było widać olbrzymie reflektory, które oświetlały okolicę. To Niemcy otoczyli Mielec w poszukiwaniu „Jędrusiów” i uwolnionych więźniów. Nie zorientowali się oni jednak, że Wisłoka bedzie najlepszą drogą ucieczki.
Z relacji świadków tamtych wydarzeń wynika, iż Niemcy byli kompletnie zaskoczeni całą akcją. Co więcej, byli przerażeni, kiedy to nocą cała armia Polaków wkroczyła do Mielca, a potem gdzieś momentalnie zniknęła.

„Nie zdobi nas mundur, nie chwali nas sztab,
Ni krzyżem z nas żaden znaczony,
Śmierć tylko odznakę bojową nam da,
My szare Odwetu plutony…”

(Z Hymnu „Jędrusiów”)