Wydalenia Romów Z Francji Pod Publikę. Środowiska Proimigracyjne Wykorzystają Zbrodnię Breivika?

     Mija prawie rok od przemówienia Nicolasa Sarkozy’ego w Grenoble, skierowanego przeciw obozowiskom Cyganów. Te są wciąż likwidowane, lecz na ich miejsce wyrastają nowe. We Francji, która corocznie wydala prawie 1000 Cyganów, ich liczba wciąż wynosi 15000.

30 lipca 2010 roku w Grenoble Nicolas Sarkozy zapowiadał zaostrzenie polityki francuskiej wobec Cyganów i zażądał od ministra spraw wewnętrznych zlikwidowania nielegalnych obozowisk oraz walki z szerzącą się tam przestępczością. Romowie z Bułgarii oraz Rumunii (bo stamtąd pochodzi większość z nich), mieli być tam z powrotem wydaleni, zwłaszcza ci, którzy weszli w konflikt z prawem. Celem było zlikwidowanie 300 obozów w 3 miesiące. Pretekstem do przeprowadzenia tej akcji były wydarzenia, jakie miały miejsce w liczącym 3,4 tys. mieszkańców Saint-Aignan w departamencie Loir-et-Cher, gdzie doszło do prawdziwej bitwy żandarmerii z Cyganami. Funkcjonariusze otworzyli ogień po tym, jak samochód, którego pasażerowie byli podejrzani o napad na klienta bankomatu, nie zatrzymał się do drogowej kontroli. Od kuli zginął 22-letni Luigi. Okolica stała się widownią prawdziwej wendetty ze strony innych Cyganów. Rozbijano wystawy, zniszczono sygnalizację świetlną, złupiono piekarnię, podpalono auta, a wreszcie zaatakowano posterunek żandarmerii.

Minął jednak rok i sytuacja nie uległa poprawie, i to dla żadnej ze stron. Francuzi nadal widzą powstające obozowiska, tyle że ich lokalizacja się zmienia. W obozowiskach tych panują fatalne warunki (brak wody pitnej, toalet, góry śmieci). Akcja wydalania społeczności romskiej poza granice Francji okazała się więc totalną klapą, którą możemy postrzegać w kategoriach politycznego wybiegu propagandowego, mającego wykreować wizerunek prezydenta Francji na silnego i skutecznego władcę. Czyli coś na wzór D. Tuska, który „zapewnił Polsce bezpieczeństwo” po tym jak kazał zamknąć kilka stadionów dla rzesz zwykłych kibiców piłkarskich.

Chociaż jeszcze w lipcu, zaraz po przemówieniu prezydenta Francji zlikwidowano 741 nielegalnych obozowisk – dziś wciąż pojawiają się one w różnych częściach tego kraju. Podobnie jest z liczbą Romów: mimo iż w 2009 roku wydalono ich prawie 9500, podobną liczbę w 2010, a w pierwszym półroczu tego roku już 4714 – członków tej społeczności jest nadal 15000 we Francji. Liczba ta pozostaje niezmienna od roku 1990. Nietrudno się domyślić dlaczego wracają: wykorzystują możliwość swobodnego przemieszczania się w ramach strefy Schengen.

Jakie może być wyjście z tej sytuacji? Trudno powiedzieć. Pytanie: czy rząd Francji zmieni taktykę? Niewykluczone, że pozostanie przy swoim, tzn. nadal będzie karmił Francuzów mocą swojej władzy wykonawczej, przedstawiając swoją politykę w kategoriach dbałości o bezpieczeństwo publiczne, choć w rzeczywistości nie przynoszącą żadnych efektów. Choć w tej materii może mieć teraz trochę utrudnione zadanie, a to za sprawą psychopaty Breivika, którego zbrodniczy czyn może być paradoksalnie wykorzystywany przez wszelkiej maści środowiska proimigracyjne do propagandowego zwalczania nastrojów i opinii antyimigracyjnych.

Źródło: France24

Zobaczyli Diabła?

     Do kuriozalnej tragedii doszło w niewielkim miasteczku La Verriere pod Paryżem we Francji. Po tym, jak mieszkańcy jednego z domów wzięli nagiego, czarnoskórego mężczyznę za diabła, cała rodzina wyskoczyła przez okno. Zginęło małe dziecko, a kilka osób trafiło do szpitala.
     Wieczorem grupa 13 osób w mieszkaniu socjalnym w miejscowości La Verriere oglądała telewizję w pokoju, kiedy jeden z mężczyzn usłyszał płacz dziecka. Mężczyzna był czarnoskóry i nagi. Chciał uspokoić dziecko. Kiedy zaczął przygotowywać dla niego butelkę jego żona zaczęła krzyczeć: „To diabeł. To diabeł!”.
     W pokoju powstało zamieszanie. Bratowa zraniła nagiego domownika nożem i wypchnęła go za drzwi. Kiedy próbował wrócić do pokoju wybuchła panika. Przerażeni domownicy wzięli go za diabła i zaczęli wyskakiwać z trzeciego piętra przez okno. Jak podaje policja, jeden z mężczyzn wyskoczył trzymając w ramionach 2-letnie dziecko. W sumie wyskoczyło 11 osób.
     Początkowo informowano, że nikt nie zginął, lecz później media podały, że śmierć poniosło 2-letnie dziecko, a kilka osób odniosło poważne rany i trafiło do szpitala. Na wszelki wypadek umieszczono ich w salach na parterze – czytamy w serwisie kp.ru.
     Podano również, że do incydentu doszło w czasie seansu spirytystycznego, lecz ostatecznie śledczy nie znaleźli dowodów na to, że miał on miejsce. Policja wciąż ustala okoliczności tego dziwnego zdarzenia.

Źródło

Monitorowanie Działalności Imigrantów W Polsce, Cz. 1

Letnia szkoła dla imigrantów

     Około 200 studentów z 35 krajów, w tym tak odległych jak Japonia czy Wietnam, uczestniczy w zajęciach letniej szkoły języka, literatury i kultury polskiej, zainaugurowanych na Uniwersytecie Śląskim w Cieszynie (woj. śląskie).
     Na uczestników letniej szkoły i warsztatów czeka 80 godzin intensywnej nauki języka polskiego, seminaria i wykłady o Polsce, literaturze, kulturze, historii, metodyce nauczania języka polskiego jako obcego, zajęcia kulturalne oraz turystyczno-rekreacyjne.
     Program akademicki przeznaczony jest dla studentów slawistyk i polonistyk oraz osób, które pragną studiować wybrane, specjalistyczne zagadnienia z języka polskiego, z kultury, historii i współczesnych zagadnień społeczno-politycznych Polski – poinformowała rzecznik uczelni Aleksandra Kręcichwost .
     Letnią szkołę dla imigrantów finansują polskie władze, czyli po prostu obywatele. Zajęcia potrwają do 25 sierpnia.

Odpowiedzą za podrabianie banknotów

     Trzech przebywających w Częstochowie Kameruńczyków odpowie przed sądem za podrabianie euro. Znaleziono przy nich 700 sztuk sfałszowanych już banknotów i 15 tys. arkuszy papieru z naniesionymi zabezpieczeniami. O skierowaniu do sądu aktu oskarżenia w tej sprawie poinformował Tomasz Ozimek z Prokuratury Okręgowej w Częstochowie.
     Z ustaleń śledztwa wynika, że trzej obywatele Kamerunu przed przyjazdem do Polski na stałe mieszkali we Francji. Mają od 27 do 51 lat. Są podejrzani o to, że od września do października ubiegłego roku w Częstochowie podrobili około 700 sztuk banknotów o nominałach 500, 200, 100 i 50 euro. Ich łączna wartość to 130 tys. euro – powiedział Ozimek.
     Pieniądze były podrabiane w wynajmowanym w Częstochowie domu. Do ich wytwarzania przestępcy używali drukarki z usuniętym zabezpieczeniem antyfałszerskim. Przy podejrzanych znaleziono też odczynniki chemiczne, a w komputerze pliki pomocne w fałszowaniu pieniędzy. Poza gotowymi już banknotami w domu i w hotelowym pokoju wynajmowanym przez obcokrajowców znaleziono też 15 tys. arkuszy z naniesionymi już elementami zabezpieczeń.
     Z tych arkuszy można było wytworzyć banknoty o łącznym nominale kilku milionów euro – zaznaczył Ozimek. Papier do fałszowania pieniędzy, przycięty do rozmiarów różnego rodzaju nominałów euro, został prawdopodobnie przywieziony z Francji. Kodeks karny za takie przestępstwo przewiduje karę nawet do 25 lat więzienia.

Policja zatrzymała podejrzanych o skimming

     Policjanci ze Śląska rozbili bułgarski gang zajmujący się kradzieżą pieniędzy z bankomatów za pomocą sfałszowanych kart płatniczych. Oficjalne przekazy systemowych mediów jak zwykle nie donoszą czy były to osoby pochodzenia bułgarskiego, czy jak to ma często miejsce z imigrantami z tego kraju pochodzenia tureckiego ewentualnie cygańskiego. W ręce funkcjonariuszy wpadło pięciu obcokrajowców i specjalistyczny sprzęt elektroniczny, który złodzieje montowali w bankomatach.
     Przestępstwo polegające na nielegalnym skopiowaniu paska magnetycznego karty płatniczej w celu wytworzenia duplikatu określa się jako skimming. Gang rozbili policjanci zwalczający przestępczość gospodarczą z komendy wojewódzkiej w Katowicach oraz katowickiej komendy miejskiej. Jak poinformował zespół prasowy śląskiej policji, przestępcy działali na Śląsku, ale niewykluczone, że i w całej Europie. Śledczy zaskoczyli ich w wynajętym mieszkaniu w Katowicach. Przy obcokrajowcach, którzy mają od 20 do 34 lat, znaleźli specjalistyczny sprzęt elektroniczny, za pomocą którego kopiowali karty klientów, korzystających z bankomatów. Po odczytaniu kodu PIN i innych danych, przestępcy „klonowali” kartę i za jej pomocą opróżniali konta poszkodowanych. Śledczy określają sprawę jako rozwojową, nie wykluczając kolejnych zatrzymań.
     Gang ten to kolejna w ostatnich tygodniach rozbita przez śląską policję grupa imigrantów, zajmująca się skimmingiem. W czerwcu w ręce zawierciańskiej i katowickiej policji wpadło dwóch obywateli Rumunii, podejrzanych o kradzież pieniędzy z bankomatów za pomocą sfałszowanych kart płatniczych. Z kolei w przypadku imigrantów z tego kraju bardzo często rzecz dotyczy osób pochodzenia cygańskiego. Tutaj politycznie poprawne media również milczą.
     Duet działający na terenie całego kraju mundurowi namierzyli przed jednym z bankomatów w Zawierciu, w trakcie próby kolejnej nielegalnej wypłaty. W lipcu w Zabrzu zatrzymano trzech obywateli Rumunii, zajmujących się podobnym procederem. Przestępcy, posługując się kopiami kart wydanych przez banki we Włoszech, ukradli co najmniej 20 tys. zł. Po skopiowaniu paska magnetycznego karty płatniczej stworzony w ten sposób duplikat działa tak samo jak oryginał, za pomocą którego dokonywane są transakcje płatnicze. Aby skopiować pasek magnetyczny przestępcy często montują na bankomatach niewielką nakładkę, przypominającą część tego urządzenia.

Źródło: interia.pl, PAP

Muzułmanie W Natarciu

     W Wielkiej Brytanii osoby niewidome z psami przewodnikami są wypraszane z autobusów przez muzułmańskich kierowców i pasażerów. A wszystko przez to, że według islamu psy są zwierzętami „nieczystymi”. Władze brytyjskiego miasta Walsall zasłoniły przeszklenie krytej pływalni, odcinając dostęp do światła słonecznego setkom obywateli, by „chronić przyzwoitość” muzułmanek. Podczas kilkudniowych zamieszek pod Grenoble tłum imigrantów strzelał do policjantów nawet z kałasznikowów. Francuzi znów boją się, że zapłoną przedmieścia wielkich miast. Oto zlepek kilku wydarzeń, jakie miały miejsce w ostatnim czasie w Europie. I nie są to niestety przypadki odosobnione.
     Problem nie dotyczy tylko autobusów czy taksówek, lecz wielu innych miejsc publicznych w Wielkiej Brytanii. Niewidomi, którym towarzyszy pies przewodnik, spotykają się z wrogością ze strony muzułmanów również w sklepach czy szpitalach. Organizacje zrzeszające i pomagające niewidomym podkreślają, że sytuacja staje się „coraz gorsza”. Problem ten stał się nawet przedmiotem debaty w Izbie Lordów (wyższa izba brytyjskiego parlamentu), podczas której sprawę postawiono jasno – kierowca autobusu nie ma prawa z powodów religijnych wyrzucić niewidomego pasażera z psem przewodnikiem, jeżeli zwierzę zachowuje się spokojnie.
     Całą sprawę próbuje łagodzić Muzułmańska Rada Wielkiej Brytanii, która zaapelowała do wiernych, by ci wykazali się tolerancją i elastycznością. Jeżeli pies poliże twoją rękę, to nie jest koniec świata. Po prostu jedź do domu i się umyj – cytuje rzecznika Rady „Daily Mail”.
     Decyzja władz wywołała oburzenie lokalnej społeczności, cieszącej się do tej pory pięknie przeszklonym basenem – 10-letni obiekt Darlaston Leisure Centre otrzymał liczne pochwały za „ultranowoczesny” design. Jednak w wyniku zażaleń wniesionych przez muzułmanów, dziś, 250 okien pływalni spowitych jest ciemną przesłoną. Brytyjczycy twierdzą jednak, że teraz na basenie panuje permanentna ciemność, a decyzję nazywają „oszalałą poprawnością polityczną”. Pauline Poole (65), prawniczka, mówi: wróciłam na pływalnię po operacji katarakty z nadzieją, że będę mogła pooglądać piękne drzewa rosnące wokół obiektu. Zastałam jednak koszmar, który przypomniał mi pochmurne dni sprzed operacji. Skoro decyzja wyniknęła na życzenie mniejszości, dlaczego nie przeprowadzono głosowania?”.
     Czuję się tak, jakbym żył w jakimś Chicago – mówi jeden ze sklepikarzy z Villeneuve, zamieszkanej przez imigrantów miejscowości na przedmieściach Grenoble. W ciągu ostatnich miesięcy obserwował, jak wojna imigranckich gangów przybierała na sile, mnożyły się napady i uliczne bójki. Pewnego dnia wszystko eksplodowało. Młodzi imigranci wyszli na ulicę i zaczęli bić się z policją. Bilans kilkudniowych starć: 80 spalonych samochodów, kilkunastu rannych oraz kilkadziesiąt splądrowanych sklepów. A zaczęło się tak samo jak podczas zamieszek, które w poprzednich latach wybuchały na zamieszkanych głównie przez imigrantów przedmieściach francuskich metropolii. W piątek dwóch Francuzów arabskiego pochodzenia z Villeneuve napadło na kasyno pod Grenoble, skąd zrabowali 40 tys. euro. Podczas ucieczki zaczęli strzelać do ścigających ich policjantów. Ci odpowiedzieli ogniem i zabili jednego z rabusiów.

Źródło: wp.pl, euroislam.pl

I Kto Tu Jest U Siebie, Czyli O Zakazie Festynu Z Kiełbasą W Paryżu

     W Paryżu policja zabroniła zorganizowania ulicznego festynu, na którym organizatorzy chcieli serwować alkohol i kiełbasę. Impreza miała odbyć się w licznie zamieszkałej przez muzułmanów dzielnicy Goutte d’Or (Złota Kropla). Jej nazwa pochodzi od koloru wina, które swego czasu było na jej terenie produkowane. 
     Według policji impreza pod hasłem „Kiełbasa z winem” mogła być odebrana jako prowokacja w dzielnicy, gdzie z powodu braku miejsca w meczetach muzułmanie modlą się w piątki na ulicach.
     Festyn wywołał we Francji głośną dyskusję. Poparło go kilka grup prawicowych, ale też laickiej lewicy. Liczne organizacje antyrasistowskie i partie lewicowe zwróciły się do policji, by go zabroniła. Organizatorzy zapowiadali, że chcą przeprowadzić festyn, by zaprotestować przeciw wdzieraniu się islamu do XVIII-wiecznej dzielnicy oraz w sferę tradycyjnych francuskich wartości.
     Muzułmańskie organizacje zapowiadały konkurencyjną imprezę, z poczęstunkiem przygotowanym zgodnie z zasadami islamu (zapewne z niehumanitarnym ubojem w stylu halal włącznie). Jednakże ostatecznie policja zabroniła „Kiełbasy z winem”, jak i wszelkich kontrmanifestacji.
     Goutte d’Or jest najbardziej wielorasową dzielnicą miasta. Ludność pochodzenia niefrancuskiego oscyluje tu wokół 30% (na całym terenie miasta jest to 17,5%). Tereny te zamieszkują głównie imigranci z terenów Afryki Subsaharyjskiej oraz Maghrebu. Miejsce to jest głównym terenem inwestycji miasta, marnotrawiącego pieniądze podatników na budowę szeregu lokali socjalnych dla imigrantów w ramach programu asymilacji z resztą społeczeństwa, który nie przynosi rezultatów. Dzielnica ta znana jest również z wysokich wskaźników przestępczości oraz jako centrum handlu narkotykami. Ponadto w 2005 r. miały w niej miejsce zamieszki imigrantów, które stanowiły część wielkiej fali rozruchów ludności niebiałej we Francji.

Źródło: PAP

Zatrzymano 14 Osób Należących Do Organizacji Islamskich

Francuska policja aresztowała 14 osób należących do organizacji islamskich. Zatrzymani przygotowywali ucieczkę z więzienia jednego ze sprawców zamachów we Francji z roku 1995.
       Zatrzymania miały miejsce w Regionie Paryskim oraz departamencie Cantal położonym w środkowej Francji. Policja antyterrorystyczna aresztowała osoby będące przedmiotem śledztwa w sprawie przygotowań do ucieczki z więzienia Algierczyka Smaina Aita Alego Belkacema. Był to jeden ze sprawców fali zamachów terrorystycznych we Francji w roku 1995. Belkacem odsiaduje obecnie wyrok dożywotniego więzienia w zakładzie karnym Fleury-Mérogis niedaleko Paryża.
       Policja nie podała żadnych informacji na temat tożsamości i narodowości zatrzymanych osób. Zgodnie z zasadami obowiązującymi w walce przeciwko terroryzmowi ich pobyt w areszcie może trwać do czterech dni. Następnie sędzia śledczy musi przedstawić im konkretne zarzuty.
       Niezależnie od tych zatrzymań policja aresztowała również 12 innych osób. Są one podejrzewane o wysyłanie do Pakistanu i Afganistanu młodych muzułmanów zamieszkałych we Francji.
       Francja już od dłuższego czasu boryka się z problemem muzułmańskiej ludności napływowej, agresywnej i negatywnie ustosunkowanej do samej Francji. Zresztą nie jest ona jedynym krajem w Europie, który dotyka problem obcej kulturowo imigracji, i gdzie mieszkańców poddaje się różnorakim eksperymentom multikulturalnym. Oczywiście jak zwykle w takim przypadku nasuwa się wiele pytań odnośnie położenia i przyszłości Europy. Jedno z takich pytań brzmi: jak długo jeszcze będzie trwało usprawiedliwianie tej niebezpiecznej imigracji w imię wielokulturowych bredni?

Źródło: IAR