Relacja Ze Spotkania Z Tomaszem Cukiernikiem

     Zamieszamy link do relacji ze spotkania z Tomaszem Cukiernikiem, które zostało zorganizowane przez środowisko Opcji Społeczno-Narodowej w ramach Klubu Dyskusyjnego „Optyka Słowa Niezależnego”.

InfoSerwis objął patronat medialny nad tym spotkaniem, dlatego w imieniu własnym, jak i organizatorów dziękujemy za śledzenie naszego serwisu pod kątem uczestnictwa w tym spotkaniu.

Spotkanie Z Tomaszem Cukiernikiem W Mielcu (Relacja + Foto + Wideo)

Pesymistyczno-Humorystyczny Przegląd Wydarzeń

     Nasz pesymistyczno-humorystyczny przegląd wydarzeń rozpoczynamy informacją dość niepokojącą, jeśli wziąć pod uwagę, iż żyjemy w rzekomo cywilizowanym kraju, w rzekomo cywilizowanej Europie, do tego w XXI wieku – nie we wszystkich szkołach w Polsce jest ciepła woda. Według Głównego Inspektoratu Sanitarnego ciepłej wody brakuje nawet w kilkuset placówkach. I tak na przykład na Mazowszu ciepłej wody nie ma w 66 szkołach, w Wielkopolsce 68, w woj. śląskim 112, a w łódzkim 35. Jednak bez obaw. Nasz rząd znalazł już rozwiązanie – zamykanie szkół. I po problemie.

Kampania wyborcza Putina wpędza kraj w kryzys. Przypomnijmy, że wybory prezydenckie w Rosji odbywają się dzisiaj, tj. 4 marca. Sam Putin realizuje przy tym naczelną zasadę demokracji: im więcej się obieca, tym więcej się zyskuje. Na pierwszy plan wysunęły się więc świadczenia socjalne – w styczniu na te cele Putin wydał o 20 proc. więcej niż w tym samym miesiącu ubiegłego roku. Wzrosły też transfery pieniężne do regionów. W ciągu stycznia wydano aż 13 proc. od całości zaplanowanych na ten cel wydatków w 2012 r. Wcześniej do swojej kampanii wyborczej Putin wciągnął także krajowe spółki energetyczne. Pod presją władz, do zamrożenia cen paliwa zobowiązały się firmy naftowe. I może w tym miejscu zatrzymajmy się na chwilę, bo czy pamięta ktoś jeszcze te nieliczne głosy, jakie domagały się wyjaśnienia sprawy zamrożenia cen paliw na stacjach Orlenu przed ostatnimi wyborami parlamentarnymi w Polsce? Tusk niczym Putin?

Wśród Polaków przebudzenie – nagle nad Wisłą postanowiono docenić instytucje finansowe z polskim rodowodem. Trochę jednak za późno na ten patriotyzm, bo ile jeszcze tej polskości zostało w owych instytucjach finansowych? Nie zmienia to faktu, że Polacy wybierając bank patrzą już nie tylko na jego ofertę, ale również pochodzenie kapitału, jak wynika z sondażu przeprowadzonego przez Millward Brown SMG/KRC. Polskość w tej branży zaczęła być ostatnio bardzo ceniona, jako gwarancja dobrego zarządzania. Zasada jest prosta – coś ma polską nazwę, choć niekoniecznie polskiego właściciela, i zaraz zyskuje wśród rodaków, którzy nie wnikają w struktury własnościowe, a jedynie patrzą na logo. Czytaj dalej

Tomasz Cukiernik Będzie Mówił W Mielcu O Sytuacji Polski I UE

     Z inicjatywy Klubu Dyskusyjnego „Optyka Słowa Niezależnego” oraz przy pomocy Ruchu Patriotycznego, 10 marca w sobotę odbędzie się w Mielcu (Podkarpacie) spotkanie z Tomaszem Cukiernikiem, który wystąpi z prelekcją pt. „Polska i UE – wzrost obciążeń, deficyt wolności”.   Spotkanie rozpocznie się o godzinie 16.00, warto więc zarezerwować sobie to sobotnie popołudnie, aby przyjść na to spotkanie i zapoznać się z rzetelną informacją, którą raczej ciężko jest zdobyć za pośrednictwem stronniczych mass mediów. A kim jest sam gość spotkania? Oto jego krótka notka biograficzna:

Tomasz Cukiernik – prawnik, dziennikarz, podróżnik i fotograf. Doktorant na wydziale Ekonomii i Stosunków Międzynarodowych Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie. Jest ekspertem wolnorynkowego Instytutu Globalizacji i współpracuje z wolnorynkowym Instytutem Misesa. Jest autorem książki „Prawicowa koncepcja państwa – doktryna i praktyka” oraz współautorem siedmiu tomów podróżniczej serii „Przez Świat”. Na stałe współpracuje z tygodnikiem „Najwyższy Czas!” oraz miesięcznikiem „Opcja na Prawo”. Jego teksty ukazały się ponadto między innymi w „Rzeczpospolitej”, „Wprost”, „Naszym Dzienniku”, „Globtroterze”. Szef działu polityczno-gospodarczych newsów z całego świata na portalu korwin-mikke.pl. Zajmuje się także redakcją książek. Jego pasją są dalekie podróże i wędrówki górskie. Poza Europą odwiedził między innymi Birmę, Tajlandię, Kambodżę, Indie, Nepal, Wenezuelę, Peru, Boliwię, Chile, Tunezję, Chiny, Nową Zelandię, Fidżi, Gruzję i Armenię.

Strona internetowa Tomasza Cukiernika: www.tomaszcukiernik.pl.

Już wkrótce kolejne informacje na temat spotkania.

 

Gaz Łupkowy Budzi Coraz Większe Kontrowersje

     W momencie, gdy oficjele polscy szukają interesu w pozyskiwaniu w Polsce gazu łupkowego, co otarło się już nawet o kilka zarzutów korupcyjnych przy wydawaniu koncesji na jego wydobycie, o tyle Bułgarzy z gazem łupkowym nie chcą mieć nic wspólnego.

Wygląda na to, że tamtejsza klasa polityczna ugięła się pod naciskiem społeczeństwa, które ostatnimi czasy zorganizowało się przeciwko „łupkom”, czego rezultatem było m.in. kilka manifestacji. Spowodowało to, iż bułgarski parlament na stałe zakazał poszukiwania i eksploatacji złóż gazu ze skał łupkowych za pomocą metody szczelinowania hydraulicznego.

To właśnie ta metoda budzi największe kontrowersje w kontekście wydobywania gazu łupkowego. Polega ona na wykorzystaniu pod wysokim ciśnieniem wody, piasku i określonych czynników chemicznych. Osoby protestujące przeciwko „łupkom” twierdzą, że wspomniane czynniki chemiczne prowadzą do skażenia wody pitnej w miejscu i okolicy pozyskiwania gazu łupkowego.

Tymczasem w Polsce doszło do pierwszego poważnego starcia o gaz łupkowy pomiędzy stroną rządowo-korporacyjną a obrońcami przyrody, częścią samorządowców oraz naukowcami, którzy sprzeciwiają się wydobywaniu gazu łupkowego w okolicach Piwnicznej, Muszyny i Krynicy.

Jak wiadomo tereny te słyną przede wszystkim ze swoich złóż wody mineralnej. Istnieje więc obawa, że wydobywanie tu gazu łupkowego, o co wnioskowali Amerykanie, zanieczyści tutejsze źródła wody. Ministerstwo Środowiska na razie czeka na stosowne ekspertyzy w tej sprawie.

Poszukiwania mają odbywać się bez wierceń, ale za to metodą sejsmiczną, na przykład poprzez wysyłanie impulsów akustycznych z ciężkich pojazdów. To stwarza zagrożenie dla wód mineralnych w tym rejonie – grozi utratą przez nie dwutlenku węgla, wskutek czego wody stracą swoje walory – jak twierdzi prof. Andrzej Szczepański z Katedry Hydrogeologii AGH.

Jeśli potwierdziłyby się te czarne scenariusze, o swoją przyszłość mogą się również obawiać mieszkańcy tych rejonów, których życie, również zawodowe, jest nieodłącznie związane z produkcją wody mineralnej.

Sławomir Gródecki OSN

Spotkanie Z Mirosławem Surdejem I Tomaszem Cukiernikiem w Mielcu

     Już w najbliższą sobotę Ruch Patriotyczny w Mielcu zaprasza na spotkanie z Mirosławem Surdejem (autorem książki o działalności partyzanta ziemi mieleckiej Wojciecha Lisa pt. „Oddział partyzancki Wojciecha Lisa w latach 1941-1948”), które odbędzie się 11 lutego (sobota) 2012 r. o godzinie 16:00. Spotkanie odbędzie się w Szkole Muzycznej (Sala Królewska), Mielec ul. Kościuszki 10, a jego temat brzmi: PUBP W Walce Z Kościołem Rzymsko-Katolickim W Mielcu.

Przy okazji pragniemy poinformować, że jako serwis informacyjny objęliśmy patronatem medialnym spotkanie z Tomaszem Cukiernikiem (prawnikiem, dziennikarzem, podróżnikiem i fotografem), które również odbędzie się w Mielcu, i które zostanie zorganizowane przez Klub Dyskusyjny „Optyka Słowa Niezależnego” (inicjatywa Opcji Społeczno-Narodowej) oraz przy pomocy Ruchu Patriotycznego.

Temat dyskusji: „Polska i Unia Europejska – wzrost obciążeń, deficyt wolności”.

Data: 10 marca (sobota) 2012 roku.

Godzina: 16.00

Więcej szczegółów już wkrótce.

Kto Odpowiada Za Kiepską Kondycję Demograficzną Polski?

     W kraju nad Wisłą mieszka nas już tylko 37,2 mln. Wkrótce może ubyć kolejny milion.

Tak dużego ubytku ludności naszego kraju jak w ostatnich latach nie było od zakończenia drugiej wojny światowej. Okazuje się, że w Polsce żyje 37,2 mln osób, a już za pięć lat ich liczba może się zmniejszyć o kolejny milion. To zjawisko już ma poważne konsekwencje dla wskaźników opisujących naszą gospodarkę.

GUS podał na podstawie spisu powszechnego, że w Polsce mieszka 38,3 mln osób. Ale to tylko liczba osób zameldowanych w naszym kraju. Tych, którzy rzeczywiście przebywają nad Wisłą, jest znacznie mniej. Bowiem ci, którzy wyjechali za granicę i przebywają tam co najmniej rok, są zaliczani do ludności kraju, w którym przebywają. Stąd też według danych GUS obliczonych na podstawie spisu w marcu było w Polsce 37,2 mln osób zaliczanych do ludności rezydującej (rzeczywiście zamieszkałej). To oznacza, że w ostatnich latach ubyło 1,1 mln osób i jest to największy ubytek populacji od czasów drugiej wojny światowej – mówi prof. Krystyna Iglicka, demograf i ekonomista z Centrum Stosunków Międzynarodowych. To ubytek porównywalny z emigracją po stanie wojennym. Dodaje, że w związku z tym będą musiały być zweryfikowane wszystkie scenariusze rozwoju gospodarczego, społecznego i demograficznego, bo były one konstruowane przy założeniu, że jest nas ponad milion więcej.

Eksperci są przekonani, że również w przyszłości Polska będzie się wyludniać, nie tylko dlatego, że będzie się rodzić coraz mniej dzieci. Już za pięć lat liczba ludności Polski może się skurczyć o kolejny milion, do 36,2 mln – ocenia prof. Iglicka. Dodaje, że może się tak stać, ponieważ mamy do czynienia z kolejnymi falami wyjazdów Polaków za granicę i z roku na rok przybywa takich, którzy przebywają za granicą ponad rok.

Tak więc w ogólnej perspektywie konsekwencje takiego stanu rzeczy dla naszego kraju są fatalne. Ale czy powoduje to jakąkolwiek reakcję ze strony obecnego rządu? Oczywiście nie, gdyż zarówno ten, jak i pozostałe ekipy są bardziej zainteresowane celami doraźnymi i korzystnymi dla ich partii, a nie realną poprawą położenia Polaków. Władzy taka sytuacja jest niejako na rękę, gdyż masowa emigracja raz, że w jakimś stopniu eliminuje problem masowego bezrobocia, a dwa, że poprawia statystki ekonomicznego rozwoju Polski. Choć są to oczywiście tylko statystyki, które całkowicie przekłamują naszą rzeczywistość. Na przykład według opublikowanych na początku roku przez Eurostat danych, w 2010 r. PKB liczony na mieszkańca naszego kraju wyniósł 9300 euro. Jeśli jednak uwzględni się zmiany w liczbie ludności (jej ubytek), to osiągnął on poziom 9600 euro – szacuje „DGP”. Poprawi się też na przykład wskaźnik zatrudnienia, korzystniejsze też będą wskaźniki mówiące między innymi o eksporcie liczonym per capita czy też o liczbie mieszkań na 1000 ludności lub o poziomie wyposażenia gospodarstw domowych w różne dobra. I może stąd brak jakiejkolwiek chęci do przeciwdziałania spadającej liczbie Polaków, skoro dla rządzących na papierze wszystko tak ładnie wygląda?

W sumie Polska na tym traci – ocenia prof. Mieczysław Kabaj z Instytutu Pracy i Spraw Socjalnych. Bo, jak podkreśla, ci, którzy wyjechali, mogliby przyczyniać się do wzrostu zamożności naszego kraju, gdyby mieli pracę. Pożytek ten mógłby być znacznie większy od tego, jaki wynika z faktu, że emigranci przysyłają co roku do naszego kraju od kilkunastu do ponad 20 mld zł. Więcej warci byliby tu, na miejscu.

Na podstawie: „Dziennika Gazety Prawnej”

Sławomir Gródecki

Autor tej wiadomości jest działaczem Aktywu Lubelskiego Opcji Społeczno-Narodowej

Upadające Firmy I Niesprawny System

     Utrzymać się w Polsce ze swoim własnym biznesem nie jest łatwo, co potwierdzają chociażby dane Eurobarometru, z których wynika, iż Polska posiada drugi, najwyższy po Hiszpanii, wskaźnik porażek biznesowych spośród wszystkich krajów UE.

Według analizy ekspertów, najwięcej upadłości lub likwidacji dotyczy właśnie małych przedsiębiorstw. Procentowo równa się to liczbie 74, podczas gdy upadłość lub likwidacja przedsiębiorstw średniej wielkości plasuje się na poziomie 15%, a w przypadku dużych firm 12%. Tylko w 2010 roku z rejestru REGON zniknęło ponad 260 tys. firm.

Dodatkową bolączką przedsiębiorców jest w takiej sytuacji złe prawo upadłościowe, w czym zawiera się m.in. przeciąganie spraw sądowych o upadłość firmy. Sprawy takie mogą trwać nawet 3,5 roku.

W związku z powyższym samoczynnie nasuwa się pytanie: czy „Przyjazne Państwo” dostrzega w tym jakiś problem dla ekonomicznego rozwoju Polski? Chyba raczej nie, skoro urzędników państwowych zajmują bardziej takie oto sprawy: http://opcja.wordpress.com/2011/11/04/przyjazne-panstwo-raczej-policyjne-panstwo-podkradajace-panstwo-poronione-panstwo/.

Dodajmy do tego kolejny przypadek urzędniczej niekompetencji i marnotrawienia środków publicznych, który wiąże się z wydaniem 1,5 mln zł na bezużyteczną platformę internetową.

Chodzi o system Rządowego Procesu Legislacji (RPL), który miał dawać zainteresowanym możliwość zapoznania się z projektami ustaw i zgłaszanymi do nich uwagami, ale też wprowadzanymi poprawkami. Zamiast tego jest duża baza z przygotowywanymi zmianami legislacyjnymi i dołączonymi dokumentami, która zamiast zwiększyć transparentność legislacji, jeszcze bardziej ten proces zaciemnia, co zgodnie potwierdzają specjaliści i znawcy tematu.