Zamach Bombowy W Centrum Sztokholmu – Następny To Tylko Kwestia Czasu

     W sobotnich wybuchach w centrum Sztokholmu zginął człowiek, dwie osoby zostały ranne. Szwedzka agencja TT poinformowała, że na 10 minut przed wybuchami jej redakcja otrzymała mail z ostrzeżeniem. Nagranie załączone do maila wzywa do dżihadu w Szwecji. Według agencji TT do jej redakcji oraz na policję wysłano mail z plikami dźwiękowymi po szwedzku i po arabsku.
     Rzeczniczka policji Petra Sjoelander powiedziała, że do eksplozji samochodu doszło w pobliżu Drottninggatan – ruchliwej, pełnej sklepów ulicy w centrum stolicy Szwecji. Wkrótce po tej eksplozji nastąpił drugi wybuch na tej samej ulicy; ranny w nim mężczyzna nie przeżył.
     Głos w załączniku dźwiękowym przysłanym do redakcji TT zwraca się do Szwedów i zarzuca im, że nie zareagowali oni na karykatury Mahometa, których autorem był artysta i karykaturzysta Lars Vilks. Głos wspomina również o obecności szwedzkich żołnierzy w Afganistanie. Mail ten został również wysłany do służb wywiadowczych Szwecji. Nasze czyny będą mówić same za siebie. Tak długo, aż nie zaprzestaniecie swej wojny przeciw islamowi i upokarzania proroka i waszego głupiego poparcia dla tej świni Vilksa – głosi nagranie cytowane przez TT.
     Człowiek, który nagrał ten załącznik wzywa do powstania „mudżahedinów” w Szwecji i Europie. Nadszedł czas odpowiedzi, nie zwlekajcie dłużej – mówi autor i apeluje, by walczyć z wrogami islamu wszystkim, „nawet nożem”. Nie obawiajcie się nikogo, nie bójcie się więzienia, nie bójcie się śmierci – brzmi nagranie.

Źródło

Reklamy

Niespokojnie Na Haiti

     W stolicy Haiti Port-au-Prince doszło do gwałtownych starć demonstrantów z żołnierzami misji ONZ. Kilkuset młodych ludzi wzięło sobie za cel kilkunastu żołnierzy misji ONZ (Minustah), obrzucając ich kamieniami i budując barykady.
     Młodzi ludzie, którzy zebrali się w pobliżu pałacu prezydenckiego, wznosili po kreolsku okrzyki: „Cholera to Minustah, który nam ją przywlókł”. Demonstranci oskarżają rząd o bezczynność w walce z cholerą, a żołnierzy ONZ o sprowadzenie tej choroby do ich kraju. Nie jest to jednak żadna nowość, że Czarni winią za wszystko innych, zwłaszcza Białych, i nie ma tu znaczenia czy to trzęsienie ziemi, wybuch wulkanu, epidemia cholery czy zaćmienie słońca. Naturalnie nie ma w tym nic rasistowskiego, to po prostu ich „specyficzne dla mieszkańców tych terenów uwarunkowania kulturowe”.
     Francuski Czerwony Krzyż poinformował, że prowadzi na Haiti 35 ośrodków medycznych do walki z epidemią cholery w tym kraju, która pochłonęła już ponad 1100 ofiar śmiertelnych.  Od początku epidemii pracownicy organizacji „Lekarze bez Granic” (MSF) opiekują się w 21 ośrodkach całego kraju ponad 16 tysiącami osób chorych na cholerę. Napływ pacjentów jest tak duży, że MSF otwiera nowe ośrodki medyczne, m.in. placówkę na 200 łóżek w Sarthe pod Port-au-Prince, zwiększa też liczbę łóżek w szpitalu w Choscal. Komisja Europejska zaapelowała w czwartek do członków UE o nadsyłanie na Haiti pomocy rzeczowej. Prosimy państwa UE o pomoc w naturze dla Haiti – powiedziała unijna komisarz ds. pomocy humanitarnej Kristalina Georgijewa. Przypomniała, że UE przekazała już Haiti na walkę z chorobą 12 mln euro. Jednocześnie podkreśliła, że władze sanitarne kraju potrzebują przede wszystkim pomocy rzeczowej: urządzeń do oczyszczenia wody, wyposażenia medycznego.

Źródło

Polityczna Poprawność To Przywilej Dla Imigrantów

     Sklep w Wielkiej Brytanii, by nie obrażać muzułmanów i Żydów, wycofał figurkę świnki z zestawu farmy dla dzieci. Wywołało to oburzenie rodziców.
     Na pierwsze urodziny Caroline postanowiła kupić swojej córeczce zabawkową farmę „Gęsie Pióro”. W zestawie znajdowała się krówka, owca, kogut, koń i pies. Był też niewielki chlewik, a po naciśnięciu przycisku wydobywał się odgłos chrumkania. Świnki jednak nie było.
     Matka postanowiła zatem złożyć reklamację. W odpowiedzi przedstawiciel sklepu Early Learning Centre wyjaśnił, że figurkę świnki usunięto, bo mogłaby obrazić uczucia religijne rodziców muzułmanów i Żydów. Dodał, że decyzja została podjęta po otrzymaniu opinii od klientów „z niektórych części świata”. Argument ten nie przekonał jednak kobiety. „Ta poprawność polityczna to jakieś szaleństwo. Jeśli komuś zabawka przeszkadza nie musi jej kupować” – napisała na forum Netmums zbulwersowana Caroline.
     W jednej chwili strona zapełniła się setkami komentarzy innych rodziców, podzielających jej opinię. „Kiedy mój chłopiec był mały dostał farmę, pomimo że jesteśmy wegetarianami” – napisał jeden z nich. „Jestem muzułmanką i świnka mi nie przeszkadza. To zwierzę jak każde inne. Jaki będzie kolejny krok sklepu? Zaprzestanie sprzedaży książeczek ze świnkami? Usunie świnki z kreskówek? To jest przecież wielokulturowy kraj” – napisała inna internautka.
     W reakcji na oburzenie rodziców firma obiecała przywrócić świnkę do zestawu. Uznaliśmy, że świnie są znanymi zwierzętami hodowlanymi, szczególnie dla naszych brytyjskich klientów. Ci, którzy w ostatnim czasie zakupili farmę bez figurki, teraz będą ją mogli otrzymać za darmo – powiedziała rzeczniczka Early Learning Centre. Na zdjęciu zestawu farmy zamieszczonym na stronie sklepu wciąż jednak brakuje świnki.
     W islamie i judaizmie spożywanie wieprzowiny jest zakazane, ponieważ świnie uznaje się za zwierzęta nieczyste.

Źródło 1

Źródło 2

Przemyślenia Na Temat Marszu Niepodległości W Warszawie

     W tym roku niestety nie udało mi się tradycyjnie dotrzeć do Warszawy na manifestację, czego bardzo żałuję. Spokojnie, nie byłem w tym sławnym pociągu Bydgoszcz-Białystok, o którym piszą portale. Zawinił środek transportu, a dokładniej jego brak w ostatniej chwili. Cały przebieg manifestacji mogłem śledzić tylko z Internetu, przez co nie mogę się wypowiadać o jej przebiegu, bo mnie tam nie było. To tylko lewaccy publicyści, mimo że ich tam fizycznie nie było, wiedzą zawsze jak dokładnie wyglądała manifestacja, że uczestnicy krzyczeli „Heil Hitler”, „narodowy socjalizm” i inne hasła (oczywiście nie zapominając stawiać przed każdą wymienioną patriotyczną organizacją czy osobą słowa „kontrowersyjna”). Skoro nie mogę się podzielić swoimi przeżyciami z manifestacji, mogę się podzielić swoimi przemyśleniami odnośnie tego, jak została przedstawiona przez (nie)polskie media, i jak w przyszłości można by ten obraz chociaż trochę zmienić. Oczywiście, tak jak można było się spodziewać, wszystkie media bardzo „obiektywnie” wypowiadały się o pokojowo uzbrojonych antyfaszystach, pokazały dzielnego geja wszystkich gejów Biedronia, który przyszedł by razem z innymi antyfaszystami przeciwstawić się agresji faszystów, po czym jak donoszą media – sam za czynną napaść na policjanta zostać zatrzymanym. Niby taki przeciwnik agresji a tu proszę – agresja. Jak zwykle największy uśmiech na twarzy wywołał serwis Indymedia, który co roku próbuje brać ludzi na litość i pisze wyciskające łzy z oczu słowa o zatrzymanych antyfaszystach w stylu – „niektórzy zatrzymani źle się czują”, „zatrzymanym jest zimno”, „zatrzymani nie dostali koców”, „zatrzymani są przetrzymywani 2 godziny i nie dostali nic do zjedzenia”, chociaż najbardziej pasowałoby tu zdanie „chcą do mamy”.
     Przeglądając fotorelacje i filmiki można stwierdzić, że do wielu jeszcze nie dotarło, iż kominiarka i łysa dynia nie kojarzy się nikomu z kimś sympatycznym, a pismaki tylko czekają na takich geniuszy, żeby zrobić im zdjęcia i ukazać nas jako bandziorów. W tym właśnie tkwi problem ruchu – wielu wciąż robi dwie zupełnie sprzeczne ze sobą rzeczy. To znaczy z jednej strony biorą udział w publicznej, legalnej manifestacji, a z drugiej strony, sądząc po ubiorze, prowadzą wojnę partyzancką, i niektórzy to chyba w szeregach Al-Kaidy. Władzę można zdobyć albo pokojowo na drodze demokratycznej, albo przez zbrojną rewolucję. W drugim przypadku OK, ubiór się zgadza, ale miejsce nie to. W tym przypadku należałoby zrezygnować z życia publicznego, wszelkich manifestacji, uzbroić się po zęby i zacząć walczyć, ale wątpię czy na to by się wielu odważyło, zresztą sam jestem przeciwnikiem tej drogi i zawsze powiadam, że „rewolucja jak Saturn pożera własne dzieci”. Jest nas zbyt mało, nie mamy żadnych funduszy i nie wiem absolutnie skąd mielibyśmy je wziąć, jak i nabyć broń. Dla większości ciężko zrobić jakąś akcję propagandową czy zrzucić się na paliwo i pojechać na manifestację, co dopiero oddać życie w walce. Niestety wciąż wielu wierzy, że pewnego dnia banda skinów uzbrojonych w kije baseballowe wyjdzie na ulice i pokona nimi rządowe czołgi, przejmie władzę i tak zaczną się złote czasy dla Polski. Proponuję zejść na ziemię i dorosnąć. Rewolucja tak – ale rewolucja dusz. Czytaj dalej

Zobaczyli Diabła?

     Do kuriozalnej tragedii doszło w niewielkim miasteczku La Verriere pod Paryżem we Francji. Po tym, jak mieszkańcy jednego z domów wzięli nagiego, czarnoskórego mężczyznę za diabła, cała rodzina wyskoczyła przez okno. Zginęło małe dziecko, a kilka osób trafiło do szpitala.
     Wieczorem grupa 13 osób w mieszkaniu socjalnym w miejscowości La Verriere oglądała telewizję w pokoju, kiedy jeden z mężczyzn usłyszał płacz dziecka. Mężczyzna był czarnoskóry i nagi. Chciał uspokoić dziecko. Kiedy zaczął przygotowywać dla niego butelkę jego żona zaczęła krzyczeć: „To diabeł. To diabeł!”.
     W pokoju powstało zamieszanie. Bratowa zraniła nagiego domownika nożem i wypchnęła go za drzwi. Kiedy próbował wrócić do pokoju wybuchła panika. Przerażeni domownicy wzięli go za diabła i zaczęli wyskakiwać z trzeciego piętra przez okno. Jak podaje policja, jeden z mężczyzn wyskoczył trzymając w ramionach 2-letnie dziecko. W sumie wyskoczyło 11 osób.
     Początkowo informowano, że nikt nie zginął, lecz później media podały, że śmierć poniosło 2-letnie dziecko, a kilka osób odniosło poważne rany i trafiło do szpitala. Na wszelki wypadek umieszczono ich w salach na parterze – czytamy w serwisie kp.ru.
     Podano również, że do incydentu doszło w czasie seansu spirytystycznego, lecz ostatecznie śledczy nie znaleźli dowodów na to, że miał on miejsce. Policja wciąż ustala okoliczności tego dziwnego zdarzenia.

Źródło

Uczniowie Imigranci Prześladują Swoich Niemieckich Rówieśników

     Jeszcze nie przebrzmiały echa skandalu w jednej ze szkół w Essen, jaki wstrząsnął niemiecką opinią publiczną, a już światło dzienne ujrzał kolejny równie bulwersujący przypadek, tym bardziej że w tym wypadku chodzi w ewidentny sposób o rasizm.
     Alarm tym razem podniosły Związki Zawodowe Nauczycieli. Z tego też powodu zwołano w Berlinie seminarium z udziałem 50 pedagogów na temat: „Nienawiść wobec Niemców w niemieckich szkołach”. Do prasy wyciekły pikantne szczegóły na temat tego, co dzieje się na co dzień w niemieckich szkołach w Berlinie. W czasie dyskusji głos zabrali dwaj nauczyciele z dzielnicy Kreuzberg z Berlina, która w sporej części zasiedlona jest przez islamskich imigrantów z Turcji, Bliskiego Wschodu czy Afryki Północnej. W szkole, w której pracują obaj pedagodzy, na 120 uczniów uczęszcza tylko 7 Niemców. Mali niemieccy uczniowie są regularnie ośmieszani, wyszydzani oraz zastraszani przez swoich muzułmańskich kolegów. Wręcz pyta się ich „czego szukają w tej szkole”. Mali muzułmanie czują się tu tak jakby byli u siebie, a to Niemcy byliby imigrantami. W razie konfliktów z niemieckimi uczniami mali imigranci otrzymują natychmiastową pomoc ze strony swoich współziomków bądź rodzin.
     Jeden z uczestników sympozjum – wiceprzewodniczący GEW otwarcie stwierdził, że tureccy uczniowie wyzywają małych Niemców od  „köpekler”, co oznacza tyle co pies, a niemieckie nauczycielki są otwarcie wyzywane od niemieckich szmat. Jedna z nauczycielek z dzielnicy Neukölln z Berlina stwierdziła, że już od pierwszych klas niemieccy uczniowie są wyzywani przez małych muzułmanów jako „pożeracze świń”. Dodatkowo dzieci miały zachowywać się tak, aby nie łamać islamskich reguł „haram”.
     Niemieccy uczniowie już w przedszkolu poznają reguły gry, uczą się, aby swoim islamskim kolegom nie wchodzić w drogę. Każdy kto jest pilniejszy w nauce, ma dobre oceny, mówi płynnie po niemiecku czy też z szacunkiem odnosi się do nauczycieli staje się wrogiem w klasach, w których dominują liczebnie imigranci. Szykanowanie, prześladowanie czy bicie niemieckich uczniów to coraz częściej smutna rzeczywistość w niemieckich szkołach dzięki promocji multikulturalizmu.
     Inny z nauczycieli z dzielnicy Neukölln podał przykład ze swojej szkoły, gdzie kilku niemieckich uczniów prosi, aby w czasie przerwy mogli pozostawać sami w klasach, chcąc w ten sposób chronić się przed  prześladowaniami. Znamienny jest przykład ucznia Domitiana, który miał to nieszczęście, że zmieniając szkołę trafił do takiego gimnazjum, gdzie w klasie na 29 uczniów było tylko dwoje Niemców. On i jedna koleżanka, a reszta to uczniowie pochodzenia arabskiego i tureckiego. Już od samego początku był szykanowany, obrażany i prześladowany za to, że miał jaśniejszą barwę skóry, jaśniejsze włosy, czy za to, że był pilniejszy w nauce oraz że odnosił się w kulturalny sposób do pedagogów. Zarzucano mu, że nie mówi po niemiecku tak jak inne dzieci, tzw. niemiecko podobnym dialektem z mieszaniną obcych wyrazów. Został natychmiast odtrącony przez grupę do tego stopnia, że każde jego wyjście do szkoły było dla niego koszmarem. Coraz częściej chorował, coraz częściej opuszczał szkołę… a po interwencji jego matki niemieccy nauczyciele sami jej doradzili, aby jej syn zmienił szkołę. Ostatecznie Domitian kolejny raz zmienił szkołę, teraz chodzi do klasy, gdzie uczęszcza tylko dwóch obcokrajowców, a zajęcia w klasie wyglądają jak w normalnym cywilizowanym kraju. I z optymizmem patrzy w przyszłość mając nadzieję, że koszmar jaki przeżył już się nigdy nie powtórzy.

Czytaj również:

Fatalna Kondycja Społeczna Niemiec, Czyli Przesłanie Książki „Niemcy Likwidują Się Same” Oraz Reakcja Na Jej Opublikowanie

     Niemiecki naród się kurczy, a społeczeństwo przechodzi jakościowe i kulturowe zmiany w związku z imigracją z krajów muzułmańskich – ocenił członek zarządu Bundesbanku, socjaldemokrata Thilo Sarrazin, prezentując w Berlinie swą najnowszą książkę.
     Książka pt. „Deutschland schafft sich ab” (Niemcy likwidują się same), zawierająca tezy krytyczne wobec integracji imigrantów, budzi kontrowersje i oburzenie. SPD zamierza wykluczyć Sarrazina z partii, a kanclerz Angela Merkel ostrzegła władze banku centralnego (Bundesbanku), że wypowiedzi Sarrazina szkodzą wizerunkowi tej instytucji.
     Sarrazin bronił swojej analizy sytuacji społeczno-gospodarczej w Niemczech. Jak zaznaczył, jest ona poparta empirycznie i logiczna. Ocenił on, że każde pokolenie Niemców jest mniejsze niż poprzednie. Po ponad 1000-letniej historii niemiecki naród jest – czysto ilościowo – na drodze do samolikwidacji – ocenił.
     Jak dodał, społeczeństwo przechodzi też poważne jakościowe i kulturowe przemiany. Imigracja koncentrowała się w minionych dziesięcioleciach w coraz większym stopniu na niewykształconych warstwach z krajów ukształtowanych przez islam – powiedział. Według Sarrazina problemów z integracją nie mają przybysze ze wschodniej Europy czy państw azjatyckich, lecz przede wszystkim 4-6 milionów imigrantów z państw muzułmańskich. Nawet w drugim i trzecim pokoleniu ci imigranci są w mniejszym stopniu zintegrowani, jeśli chodzi o edukację czy rynek pracy – powiedział. Dodał, że można mówić o „równoległym społeczeństwie”.
     Przyczyną tych problemów nie jest pochodzenie etniczne, ale pochodzenie z islamskiego kręgu kulturowego – uznał Sarrazin. Kultura ta ukształtowała ich (imigrantów) w sposób, który nie da się pogodzić ze stylem życia i kulturowymi wartościami świeckiego społeczeństwa. Dodał, że stwarza to dodatkowe socjalne i gospodarcze problemy dla państw europejskich, a koszty socjalne powodowane przez takich imigrantów są większe niż ich wkład w gospodarkę.
     Zdaniem Sarrazina Niemcy już dawno temu powinny prowadzić politykę imigracyjną na wzór USA, Kanady czy Nowej Zelandii, „czyli wysokie wymogi dotyczące kwalifikacji i brak transferów socjalnych”. Wówczas 90 proc. obecnie żyjących w Niemczech muzułmańskich imigrantów w ogóle nie przybyłoby do Niemiec – powiedział.
     Prezentacji książki Sarrazina towarzyszyła demonstracja około 200 osób – członków tzw. organizacji „antyfaszystowskich”, związków zawodowych, zwolenników Lewicy i Zielonych. Rzecznik niemieckiego rządu Steffen Seibert oświadczył, że „wypowiedzi Sarrazina szkodzą wizerunkowi Bundesbanku zarówno w kraju, jak i za granicą”. Bundesbank musi się nad tym zastanowić – powiedział.
     Nie trzeba było się jednak zbyt długo „zastanawiać”. Zaraz po oświadczaniu rzecznika rządu zarząd Niemieckiego Banku Centralnego postanowił usunąć ze swojego grona Thilo Sarrazina. Bundesbank chce ukarać w ten sposób bankiera za jego wypowiedzi na temat imigrantów. Jest to sytuacja całkowicie normalna dla krajów, w których panuje terror politycznej poprawności, gdzie prawda jest ocenzurowana. W końcu jak to kiedyś ktoś mądrze powiedział: „o imigrantach można wspominać, ale tylko jak o zmarłym – dobrze albo w ogóle”.

Źródło