Przyjazne Państwo?!? Raczej Policyjne Państwo, Podkradające Państwo, Poronione Państwo!

     Posłowie chcą wprowadzić wyższe kary dla ulicznych sprzedawców, określanych w terminologii państwowej mianem „nielegalnych handlowców”. Wysokość mandatu wzrośnie nawet dziesięciokrotnie. Straż miejska będzie mogła karać grzywną do 5 tys. złotych. Przygotowana przez „Przyjazne Państwo” nowelizacja kodeksu wykroczeń wejdzie w życie już 19 listopada. Tak oto państwowi złodzieje pragną zapewnić sobie dochody kosztem najbiedniejszych. Ludzi zarabiających na życie będą wysyłać po zasiłki, nazywając to jednocześnie „walką z bezrobociem”. „Przyjazne Państwo”? Państwo, które narusza swobody obywatelskie i chce decydować o człowieku, okradając go z ciężko zarobionych pieniędzy, na pewno nie jest przyjazne.

Teraz karanie handlarzy jest utrudnione. Od czerwca zeszłego roku straż miejska nie może karać mandatami za handel. Pomysłowość państwowych złodziei jednak nie zna granic. Dlatego funkcjonariusze radzą sobie w inny sposób. Możemy poprosić sprzedawcę, by pokazał wpis do ewidencji działalności gospodarczej. Jeśli nie ma założonej firmy, to możliwy jest mandat do 500 złotych – tłumaczy w rozmowie z e-prawnik.pl Monika Niżniak, rzeczniczka warszawskiej straży miejskiej. Istnieją też inne sankcje. Przykładowo osoba, która nie posprząta za sobą, może odpowiedzieć za zaśmiecanie. Na podstawie przepisów kodeksu cywilnego ulicznym sprzedawcom można też skonfiskować towar. Odzyskują go, gdy zapłacą za jego przechowywanie. Jednakże nowe przepisy powodują, iż uliczni handlarze muszą teraz liczyć się z tym, że sąd będzie miał prawo orzec przepadek rzeczy, które były sprzedawane. Stanie się tak nawet wtedy, gdy nie będą one własnością sprzedającego.

Państwowi złodzieje żalą się jednak, że wspomniane kary nie odstraszają handlarzy. Grzywna nawet w maksymalnej kwocie jest przez nich traktowana jako koszt prowadzonej działalności – twierdzą posłowie, którzy postanowili skończyć z uliczną sprzedażą.

I stąd zmiany. Zgodnie z nimi: kto prowadzi sprzedaż na terenie należącym do gminy lub będącym w jej zarządzie poza miejscem do tego wyznaczonym przez właściwe organy gminy, podlega karze grzywny. Na stronie MSWiA pojawił się natomiast projekt nowelizacji rozporządzenia w sprawie wykroczeń, za które straż miejska może wypisywać mandaty. Dokument, który również ma obowiązywać od 19 listopada, pozwoli strażnikom nałożyć grzywnę właśnie za wspomnianą sprzedaż. Oznacza to, że uliczni sprzedawcy będą karani dotkliwiej niż obecnie. Strażnik będzie mógł wypisać od 20 złotych do 5 tys. złotych grzywny. Teraz funkcjonariusz mógł ukarać kwotą do 500 złotych. Tak więc jak widać na podstawie powyższego – państwowy aparat represji jak zwykle skoordynowany i skuteczny. Oczywiście tylko w tych aspektach naszego życia, które niosą ze sobą korzyść dla państwowych urzędników – nie społeczeństwa.

Państwowcy argumentują swoją politykę rabunkową koniecznością zapewnienia „uczciwej konkurencji”. Jest to stwierdzenie wyjątkowo bezczelne, jeśli wziąć pod uwagę, iż to właśnie państwowa biurokracja wydatnie ogranicza tą konkurencję swoją kontrolą i rozporządzeniami. Niech „przyjazne państwo” ograniczy wydatnie biurokrację i uwolni gospodarczą energię Polaków spod odgórnej kontroli, a sformułowanie „nielegalny handlowiec” czy „nielegalna konkurencja” automatycznie stracą rację bytu. Wiadomo jednak, że nie o „uczciwą konkurencję” w tym wszystkim chodzi, a jak zostało już podkreślone – o subsydia dla urzędniczych darmozjadów kosztem najbiedniejszych. Dodajmy, iż być może nawet kosztem tych najdrobniejszych handlarzy, albowiem ze znowelizowanego kodeku wykroczeń wykreślono podczas prac parlamentarnych zapis, na podstawie którego strażnik miał nie wypisywać mandatów sprzedawcom grzybów, jagód, pietruszki czy innych drobnych produktów pochodzących z ogródka lub własnej uprawy.

Przeczytaj również:

„Bez Nadzoru Państwowego Niech Nie Będzie Niczego!”

Advertisements