Dzień Pamięci O „Żołnierzach Wyklętych” W Szczecinie

     Kibice Pogoni Szczecin, chcąc upamiętnić ludzi ginących za wolną Polskę, zapraszają na obchody, które odbędą się 27 lutego w Szczecinie. Organizowane są one z ramienia Porozumienia Środowisk Patriotycznych w Szczecinie. Swój udział zapowiedzieli już kibice z całego województwa oraz delegacje z kraju.
     „Żołnierze Wyklęci” to ludzie, którzy nie złożyli broni po roku 1945 i dalej walczyli o niepodległą Polskę, tym razem z czerwonym okupantem. A dlaczego „wyklęci”? Bo przez ponad pół wieku po II wojnie światowej byli oni szkalowani i szykanowani. Nazywano ich „zaplutymi karłami reakcji”, a propaganda PRL-u dbała o to, aby zapomnieć o ludziach dla komunizmu niewygodnych. Dopiero po roku 1989 zaczęły powstawać rzetelne prace historyczne, mające na celu oczyścić bohaterów. Organizacje takie jak: Wolność i Niezawisłość, Armia Krajowa, Narodowe Siły Zbrojne, grupa Wolność i Sprawiedliwość o mieleckim rodowodzie i wiele innych, czynnie stawiały opór sowieckiemu najeźdźcy.
     Świętowanie zacznie się od mszy świętej ku czci Żołnierzy Podziemia Niepodległościowego w szczecińskiej Katedrze o godz. 12.00. Następnie o godzinie 13:30 na pl. Grunwaldzkim odbędzie się uroczyste złożenie kwiatów pod tablicą „W Hołdzie Ofiarom Systemu Komunistycznego”. Dalsza część obchodów jest planowana w klubie Tiger.
     Planowane jest tam „Spotkanie Pokoleń ku czci Żołnierzy Wyklętych”, na które będzie się składać:

– Film o Podziemiu Niepodległościowym „Z archiwum IPN”
– Prezentacja multimedialna
– Prezentacja wydawnictw szczecińskiego IPN oraz Instytutu Norwida połączona ze sprzedażą książek
– Koncert kwartetu Cantabile
– wykład Pana Szymona Bursewicza „Podziemie Niepodległościowe”

Reklamy

Wielki Brat Patrzy I Kontroluje

     Służby specjalne najczęściej pytają o dane abonentów, w drugiej kolejności o bilingi – wynika z danych opublikowanych przez Kolegium ds. Służb Specjalnych. W 2009 r. uprawnione instytucje wystosowały ponad milion zapytań do operatorów telekomunikacyjnych.
     Ogólne dane o tym, ile razy w 2009 r. sądy, prokuratura, policja, Straż Graniczna, Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego, Centralne Biuro Antykorupcyjne, Służba Kontrwywiadu Wojskowego, wywiad skarbowy i Żandarmeria Wojskowa występowały z pytaniami do operatorów, były już publikowane. Na początku grudnia 2010 r. mówił o nich sekretarz Kolegium ds. Służb Specjalnych Jacek Cichocki.
     Cichocki przekazał dziennikarzom szczegółową informację, sporządzoną na podstawie danych ze służb oraz Urzędu Komunikacji Elektronicznej. Według tego ostatniego w 2009 r. operatorzy telekomunikacyjni przekazali 1 milion 60 tys. odpowiedzi na zapytania uprawnionych instytucji. W tej liczbie było 464 tys. zapytań ze strony służb: z SG – 168 tys., ABW – 138 tys., SKW – 113 tys., CBA – 45 tys., wywiad skarbowy – 4 tys., ŻW – 1,3 tys. (dane z SKW i SG za 2009 r. są szacunkowe, ponieważ służby te przekazały tylko informacje za 22 miesiące – od początku stycznia 2009 r. do końca października 2010 r.).
     Sądy, prokuratura i policja w odpowiedzi na pytanie min. Cichockiego stwierdziły, że uzyskanie danych o pytaniach do operatorów nie jest możliwe, gdyż te informacje znajdują się w materiałach poszczególnych postępowań. Biorąc jednak pod uwagę dane z UKE, Kolegium ds. Służb Specjalnych szacuje, że wystosowały one prawie 600 tys. zapytań do operatorów. Pytania do operatorów telekomunikacyjnych dotyczą głównie trzech zagadnień: danych abonentów, wykazów połączeń (bilingów) oraz informacji o lokalizacji telefonów komórkowych.
     Według danych zebranych od sześciu służb od stycznia 2009 r. do października 2010 r. ponad połowa zapytań (54 proc.) dotyczyła danych abonentów, czyli np. kto jest właścicielem telefonu. Ponad jedna trzecia (34 proc.) to pytania o bilingi, a nieco mniej niż jedna dziesiąta (9 proc.) dotyczyła lokalizacji telefonu, a więc i użytkownika. 3 proc. pytań dotyczyło innych zagadnień, np. przekierowań czy numerów identyfikacyjnych telefonów.
     Służby specjalne (ABW, CBA, SKW) znacznie częściej pytały o dane abonentów niż pozostałe służby, z których zebrano dane (SG, wywiad skarbowy i ŻW). W ciągu 22 miesięcy na 557 tys. zapytań z ABW, CBA i SKW, próśb o ustalenie, kto jest właścicielem danego numeru, było 403 tys. (najwięcej, bo 200 tys. ze strony SKW, zaś z ABW – 134 tys.). O bilingi najczęściej pytała SG – 145 tys. razy w ciągu 22 miesięcy. Następna w kolejności była ABW – 123 tys. Pozostałe służby pytały o to znacznie rzadziej (CBA – 13 tys., SKW – 7 tys., wywiad skarbowy – 4 tys., ŻW – 1 tys.). O lokalizację telefonu najczęściej pytała SG – 64 tys. razy (pozostałe służby łącznie 11 tys.).
     Cichocki zapowiedział, że kancelaria premiera planuje wystąpienie do wszystkich uprawnionych instytucji i służb, by gromadzić dane o sprawdzeniach u operatorów według jednego schematu, a następnie przekazywać je do KPRM. Ma to pozwolić na to, by w przyszłości podawać do publicznej wiadomości pełniejszą analizę uzyskiwanych przez służby danych telekomunikacyjnych.
W styczniu RPO wystąpiła do premiera o podjęcie działań w celu zmiany zasad dostępu do bilingów obywateli przez służby specjalne i „dostosowanie go do standardów konstytucyjnych”. Zwróciła m.in. uwagę, że służby pytając o bilingi i podobne dane nie muszą uzyskiwać na to zgody sądu – jak jest to konieczne przy stosowaniu tzw. kontroli operacyjnej (podsłuchy, podgląd, kontrola korespondencji). Cichocki zapowiedział, że odpowiedź kancelarii premiera powinna być gotowa w pierwszym tygodniu marca.

Źródło

Monitorowanie Działalności Imigrantów W Polsce, Cz. 4

Tak Przestępcy Osiedlają Się W Polsce

     Karpacki Oddział Straży Granicznej w Żywcu zakończył właśnie trwające od roku śledztwo przeciwko grupie osób w wieku 20-35 lat. Werbowali oni na terenie województwa małopolskiego młode dziewczyny, zachęcając je do zawierania fikcyjnych małżeństw z obywatelami Nigerii. W zamian za trzyletni „kontrakt” Polki dostawały jednorazowo tysiąc euro, a następnie, po wydaniu karty pobytu dla współmałżonka, kolejny tysiąc. Końcowym etapem „umowy” był rozwód – zaraz po zalegalizowaniu pobytu cudzoziemca w Polsce. Jak ustalono, wśród dziewczyn, które uległy namowom, są również mieszkanki Oświęcimia oraz Chrzanowa.
     Magda po śmierci męża została bez środków do życia. Podobnie jak jej koleżanki gotowa była podjąć się jakiegokolwiek zajęcia byle coś zarobić. Wtedy zjawił się Mariusz. Był postacią znaną w światku przestępczym i miał szerokie kontakty. Powiedział Magdzie, że może sporo zarobić, bo jego znajomi z Nigerii poszukują żony dla swojego kolegi. Nigeryjczyka nie było jeszcze wtedy w Polsce.
     Ślub był mu potrzebny tylko po to, by mógł tutaj przebywać legalnie. Żadnego realnego małżeństwa. Liczył się tylko papier z urzędu stanu cywilnego. Trzy tysiące euro za trzyletni „kontrakt”, potem rozwód i powrót do normalnego życia. Magda zgodziła się. Ślub odbył się po kilku miesiącach. Do urzędu stanu cywilnego poszła z przypadkowym mężczyzną, który podał się za jej narzeczonego. Miała tylko dokument swojego przyszłego męża, bo musiała nauczyć się jego danych personalnych.
     Osobiście poznała go dzień przed ślubem. Nigeryjczycy śmiali się, pytając czy jest w stanie wskazać, który spośród nich to on. Nie udało jej się. Powiedzieli jej wtedy, że to dopiero początek ich wspólnych interesów, bo może zarobić znacznie więcej. Chodziło o przemyt kokainy. Miała polecieć do wskazanego kraju i tam połknąć przygotowane kapsułki z narkotykiem. Jednak Magda odmówiła. Namawiali ją także, by znalazła inne dziewczyny – dla ich kolegów, którzy szukają w Polsce żony. Za pośrednictwo dawali nawet 500 euro i na tę propozycję przystała. Ania, Karolina i Dominika poszły w ślady Magdy. Teraz wszystkie żałują. Pieniądze rozeszły się błyskawicznie, a one mają papierowych mężów, którzy ani myślą dać im rozwód. Często nie wiadomo nawet, gdzie aktualnie przebywają.
     Zarzuty w tej sprawie przedstawiono pięciu obywatelom Nigerii i dziewięciu obywatelom Polski. Jest też mowa o wyłudzaniu poświadczeń nieprawdy poprzez sporządzenie przez kierownika urzędu stanu cywilnego aktu małżeństwa, fałszywie potwierdzającego fikcyjny związek. Proceder ten zagrożony jest karą pozbawienia wolności do pięciu lat. Przed sądem staną także dziewczyny, które zgodziły się na fikcyjny związek.

Imigracja Napędza Gwałtowny Wzrost Liczby Zakażeń Gruźlicą W Wielkiej Brytanii

     Minister zdrowia Andrew Lansley powiedział, że trwający już 30 lat wysoki poziom zapadalności na gruźlicę został spowodowany przez osoby przybywające do Wielkiej Brytanii z krajów, gdzie ta choroba jest szeroko rozpowszechniona, jak te w Afryce Subsaharyjskiej.
     Według najnowszych obliczeń w zeszłym roku było 9040 zakażeń, co jest najwyższą zanotowaną liczbą od 1979 r., w którym było 9266 przypadków.
     Choroba wywołana przez bakterie infekuje płuca. Objawy to kaszel, gorączka i utrata wagi. Może być śmiertelna jeśli jest nieleczona. Ale poszkodowani mogą przenosić chorobę przez kilka lat bez żadnych objawów – i to jest jeden z powodów rozprzestrzeniania się jej tak szybko. Z danych opublikowanych przez Agencję Ochrony Zdrowia wynika, że jest to choroba, która występuje przede wszystkim w biednych dzielnicach takich miast jak Londyn, Birmingham, Leeds czy Manchester.
     Lansley powiedział w Izbie Gmin: Wzrost miał miejsce głównie wśród osób zarażonych w krajach, gdzie gruźlica jest powszechna, u których to osób postać aktywna gruźlicy pojawia się w późniejszym okresie życia. Dodał, że plan rządu zmierzający do zwiększenia kompetencji samorządów lokalnych w celu monitorowania zdrowia publicznego – w tym chorób takich jak gruźlica – pomoże w zapobieganiu takim chorobom w przyszłości.

Źródło