„Państwo Opiekuńcze” Jest Zbyt Drogie

     Premier Danii przekonuje, że państwo opiekuńcze jest zbyt drogie. Bierze przykład z kilku europejskich krajów, w których w ostatnim czasie doszło do politycznych przetasowań i wyniesienia do władzy ugrupowań, które „socjal” postrzegają jako zachęta do zadłużania kraju.
     Duński premier Lars Loekke Rasmussen próbuje wykorzystać światowy kryzys do rozmontowania państwa opiekuńczego. Tłumaczy rodakom, że najlepiej to zrobić teraz, gdy Dania jest w dobrej sytuacji gospodarczej, bo w przeciwnym razie może ona podzielić los Irlandii. Był świat przed kryzysem i jest świat po kryzysie, a niektórzy ludzie nie zrozumieli, że musimy zmienić kierunek. Jeśli nie będzie na świecie przekonania, że sytuacja naszego kraju jest dobra, będzie to prowadziło do spadku zaufania do naszych obligacji, jak to miało miejsce w przypadku Grecji i Irlandii – powiedział Rasmussen duńskim dziennikarzom.
     Czy jednak pan Rasmussen rzeczywiście dąży do poprawy sytuacji ekonomicznej swojego kraju, czy tylko nastawił się na osiągniecie określonych korzyści z forsowania popularnej ostatnio polityki oszczędności? Raczej to drugie, skoro mówiąc o zaufaniu do duńskich obligacji jakby nie przywiązuje wagi do tego, iż system obligacji europejskich chyli się ku upadkowi, a to właśnie notabene same obligacje są jednym z czynników, które powodują zadłużanie się krajów. Jak twierdzi Peter Kurril-Klitgaard z uniwersytetu w Kopenhadze: Rasmussen przygląda się reformom w Wielkiej Brytanii oraz Niemczech i dostrzega, że mimo kryzysu jest tam pewne społeczne poparcie dla reform i świadomość, że takie kroki są niezbędne. Według sondażu przeprowadzonego dla głównego duńskiego dziennika „Berlingske Tidende” 44 proc. ankietowanych uznało, że szef centroprawicowej partii Venstre lepiej nadaje się do rządzenia niż jego główna rywalka, liderka socjaldemokratów Helle Thorning-Schmidt. Ją wskazało 39 proc. badanych.
     Wygląda więc na to, że duński premier rozgrywa tylko i wyłącznie swoją grę polityczną, a jego jedynym celem jest po prostu zapewnienie sobie reelekcji. Dąży do tego celu głosząc nośne na chwilę obecną hasła „oszczędności” i walki z państwem opiekuńczym. Coś na wzór tych wszystkich bałamutnych zapewnień premiera Tuska o ułatwieniach dla biznesu, mniejszych podatkach itp. Liczy, że w Danii powtórzy się sytuacja z kilku innych państw europejskich. Przywódca brytyjskich „konserwatystów” David Cameron pokonał w maju zeszłego roku Gordona Browna, mimo iż zapowiadał najbardziej drastyczne oszczędności od czasów II wojny światowej. Partie lub koalicje planujące cięcia budżetowe oraz racjonalizację wydatków wygrały w zeszłym roku wybory w Holandii, Czechach, a nawet uważanej jak dotąd za bastion gospodarczego „socjalu” Szwecji.

Reklamy