To Nie Propaganda, To Prawdziwe Oblicze Multikulturalizmu

     Jest taki dowcip: Rok 2018, Niemcy. Policja zatrzymuje faceta, sprawdzają dokumenty, gliniarz jeden do drugiego: Popatrz Ahmed, jakie dziwne nazwisko: Müller.
     Jednakże nie do śmiechu jest z pewnością niemieckim uczniom i ich rodzicom, a ich dramatyczną sytuację przedstawiła ostatnio niemiecka telewizja ARD, która wyemitowała wstrząsający i bulwersujący niemiecką opinię publiczną dokument na temat multi-kulti w szkołach w Nadrenii Północnej-Westfalii. Materiał nakręcony przez dziennikarki telewizji ARD pokazuje tragiczną sytuację niemieckich dzieci w szkole w Essen, gdzie większość stanowią muzułmanie, dzieci imigrantów, w większości z Libanu i Turcji.
     Regularne bicie niemieckich dzieci, mobbing, prześladowanie, zastraszanie ich i szykanowanie, to dzień powszedni w tej placówce. W szkole utworzyły się dwie grupy, jedna licząca 70% dzieci, złożona z imigrantów z Bliskiego Wschodu (Liban, Turcja) i druga 30%, złożona z niemieckich dzieci. Nie trudno się domyślić, kto prześladuje kogo.
     Uczeń szkoły Sebastian (16 lat): Jestem bardzo często bity przez tureckich uczniów. Rozmowa z nimi nic nie daje. Jego matka Anita dodaje: Ostatnio pobili mi syna krzesłem. Dyrektorka szkoły Roswitha Tschüter (58 lat): Winni przemocy w szkole są libańscy uczniowie, ale także Turcy są agresywni wobec Niemców.
     Dziennikarki Nicola Graef (40 lat) i Günar Balci (35 lat), które nakręciły dla ARD materiał, mówią otwarcie: Niemieccy uczniowie oraz imigranci żyją w szkole w totalnej izolacji. To są dwie odmienne grupy. Ten problem jest tu bardzo rozpowszechniony, my same pytałyśmy się w 50 szkołach o pozwolenie nakręcenia reportażu na ten temat. Pozwolenie otrzymaliśmy tylko w tej w Essen. Pozostałe szkoły się po prostu boją, chcą zostać anonimowe. Nauczycielka Brigitta Holfort, która już od 27 lat pracuje w tej szkole, wielokrotnie próbowała negocjować, aby rozwiązać problemy, ale jak twierdzi: Z muzułmanami nie da się rozmawiać. Oni mają zupełnie inną mentalność. A politycy, którzy mówią o kłamliwej propagandzie wokół integracji muzułmanów powinni na 2 tygodnie przyjechać do szkoły i zobaczyć co tu się dzieje.
     Mali Niemcy, którzy są tu w mniejszości, starają się nie prowokować muzułmańskich uczniów, starają się im schodzić z drogi, przemykają bokiem, boją się wypowiadać głośno w klasach, czy na korytarzu. Także przed kamerą. A muzułmanie są butni i bezczelni: Nie mamy zamiaru rozmawiać z niemieckimi szmatami (chodzi o niemieckie nauczycielki), a czas ramadanu jest dla nas czasem walki.
     Muzułmanie posunęli się do tego, że w szkolnej stołówce pluli do posiłków, tym którzy nie uszanowali ich postu. Jedna z nauczycielek w anonimowej wypowiedzi stwierdziła, że imigranci często zarzucają nam Niemcom, że ich dyskryminujemy. W tej szkole jest zupełnie inaczej. Inny nauczyciel, arabskiego pochodzenia, twierdzi otwarcie, że nasze (arabskie) dzieci zupełnie nie akceptują niemieckiego stylu życia. Odrzucają go całkowicie. One są dumne ze swojej tożsamości. O niechby tylko któryś Niemiec spróbował być dumny ze swojej tożsamości, to zaraz by go okrzyknięto „rasistą”.
     Niestety miejscowe kuratorium zdaje się nie dostrzegać problemów w miejscowych szkołach, a takie sytuacje jak opisana, to nie tylko problem Nadrenii Północnej-Westfalii, ale także innych landów w Niemczech.
     I pomyśleć do czego doprowadziła Niemców parszywa poprawność polityczna i uległość wobec obcych, często wrogich nam kultur. A z tej sytuacji płynie jeden, za to bardzo oczywisty wniosek. Uczmy się na błędach innych i wyciągajmy wnioski z tego co dzieje się dziś po drugiej stronie Odry, aby znowu ktoś, gdzieś i kiedyś w niedalekiej przyszłości nie powiedział o nas, trawestując znane przysłowie, że „Polak głupi i przed szkodą, i po szkodzie”.

Źródło

Advertisements