Uroki Multikulturalizmu

     Tło opisywanych tu wydarzeń w Limanowej dobrze ilustruje artykuł, jaki swego czasu został zamieszczony na jednym z lokalnych portali internetowych (http://limanowa.in/wydarzenia,595.html). Wyłania się z niego obraz polskiego społeczeństwa, które zmuszone do życia obok tzw. mniejszości etnicznej, musi stykać się na co dzień z problemem agresji ze strony swoich sąsiadów, do tego uprzywilejowanych prawnie i niemal bezkarnych. Jest to modelowy opis skutków polityki multi-kulti, tutaj akurat w wydaniu polskim, gdyż póki co jedyną większą grupą niebiałą z jaką muszą stykać się Polacy są właśnie Cyganie. Z kolei na Zachodzie problemem jest koegzystencja, a raczej niemożliwość jej urzeczywistnienia, pomiędzy Europejczykami a przybyszami z innych kontynentów. Z jednej strony powodem tego są z pewnością rozbieżności kulturowe, ale i również ciągła eskalacja żądań, jakie wystosowują wobec Europejczyków społeczności niebiałe, tutaj również, dzięki tamtejszej polityce rządowej, mocno uprzywilejowane zarówno od strony prawnej, jak i ekonomicznej.
    
Polsko-Cygański Konflikt W Limanowej

     Policja nie otrzymała dotąd zgłoszenia o popełnieniu przestępstwa na jednym z osiedli w małopolskiej Limanowej. W nocy przed blokiem przy ulicy Witosa starła się ponad 100-osobowa grupa Polaków i Cyganów. Na miejsce ściągnięto specjalny pluton policji. Tylko dzięki szybkiej interwencji funkcjonariuszy nikomu nic się nie stało.
     Zgromadzeni mężczyźni zachowywali się bardzo agresywnie, poleciało kilkanaście butelek, doszło też do szarpaniny. Policja wylegitymowała kilkanaście osób.
     Nocne zajścia były kontynuacją trwającego od lat konfliktu pomiędzy mieszkańcami osiedla a jedną, patologiczną rodziną Cyganów. Siekiery, noże, wszystko w akcji. Kłócą się, biją, przeklinają. Różne rzeczy można się od nich dowiedzieć. Przed chwilą mój mąż zwrócił uwagę takiemu chłopakowi, to go zwyzywał. Psa puszczają bez kagańca, dzieci nieraz boją się wyjść na pole, bo pies ugryzie. I nic sobie nie robią, bo to jest mniejszość narodowa i im nic nie robią, oni są teraz chronieni cały czas (podkr. InfoSerwis). Nie boimy się, ale policja nie pozwoli nam nic zrobić ich chronią. Mojemu bratu kosę pożenili półtora roku temu. Mój brat nie założył im sprawy, bo bał się o rodzinę – mówili reporterowi RMF FM mieszkańcy osiedla.
     Pół roku temu Cyganie mieszkający na tym osiedlu zostali aresztowani za atak siekierą. Mieli być także eksmitowani, ale do dzisiaj nie zmienili miejsca zamieszkania.
    
Http://limanowa.in/wydarzenia/news,2146.html: Jak poinformował nas jeden z okolicznych mieszkańców do odrodzenia konfliktu doszło po piątkowej wieczornej bójce. Zamieszki rozpoczęły się już około godz. 22. Wkrótce konflikt się zaostrzył. Jestem w ciąży, wyszłam na spacer i zaatakował mnie pies rodziny romskiej – relacjonowała nam jedna z mieszkanek. Jego właściciel również zachowywał się agresywnie. Na szczęście sąsiedzi stanęli w mojej obronie. Niespodziewanie interwencja policji zaostrzyła sytuację. My już mamy tego dość. Policja przyjeżdża w pierwszej kolejności do „białych”, a nie do tych, którzy konflikt wywołują, czyli Romów – mówi jeden ze świadków zajścia. Teraz Romowie się odgrażają, że będą wbijać noże. Wszyscy wyszli przed bloki. Musimy to wreszcie rozwiązać. Na policję nie ma co liczyć. Boimy się o nasze rodziny.

Reklamy