Muzułmanie W Natarciu

     W Wielkiej Brytanii osoby niewidome z psami przewodnikami są wypraszane z autobusów przez muzułmańskich kierowców i pasażerów. A wszystko przez to, że według islamu psy są zwierzętami „nieczystymi”. Władze brytyjskiego miasta Walsall zasłoniły przeszklenie krytej pływalni, odcinając dostęp do światła słonecznego setkom obywateli, by „chronić przyzwoitość” muzułmanek. Podczas kilkudniowych zamieszek pod Grenoble tłum imigrantów strzelał do policjantów nawet z kałasznikowów. Francuzi znów boją się, że zapłoną przedmieścia wielkich miast. Oto zlepek kilku wydarzeń, jakie miały miejsce w ostatnim czasie w Europie. I nie są to niestety przypadki odosobnione.
     Problem nie dotyczy tylko autobusów czy taksówek, lecz wielu innych miejsc publicznych w Wielkiej Brytanii. Niewidomi, którym towarzyszy pies przewodnik, spotykają się z wrogością ze strony muzułmanów również w sklepach czy szpitalach. Organizacje zrzeszające i pomagające niewidomym podkreślają, że sytuacja staje się „coraz gorsza”. Problem ten stał się nawet przedmiotem debaty w Izbie Lordów (wyższa izba brytyjskiego parlamentu), podczas której sprawę postawiono jasno – kierowca autobusu nie ma prawa z powodów religijnych wyrzucić niewidomego pasażera z psem przewodnikiem, jeżeli zwierzę zachowuje się spokojnie.
     Całą sprawę próbuje łagodzić Muzułmańska Rada Wielkiej Brytanii, która zaapelowała do wiernych, by ci wykazali się tolerancją i elastycznością. Jeżeli pies poliże twoją rękę, to nie jest koniec świata. Po prostu jedź do domu i się umyj – cytuje rzecznika Rady „Daily Mail”.
     Decyzja władz wywołała oburzenie lokalnej społeczności, cieszącej się do tej pory pięknie przeszklonym basenem – 10-letni obiekt Darlaston Leisure Centre otrzymał liczne pochwały za „ultranowoczesny” design. Jednak w wyniku zażaleń wniesionych przez muzułmanów, dziś, 250 okien pływalni spowitych jest ciemną przesłoną. Brytyjczycy twierdzą jednak, że teraz na basenie panuje permanentna ciemność, a decyzję nazywają „oszalałą poprawnością polityczną”. Pauline Poole (65), prawniczka, mówi: wróciłam na pływalnię po operacji katarakty z nadzieją, że będę mogła pooglądać piękne drzewa rosnące wokół obiektu. Zastałam jednak koszmar, który przypomniał mi pochmurne dni sprzed operacji. Skoro decyzja wyniknęła na życzenie mniejszości, dlaczego nie przeprowadzono głosowania?”.
     Czuję się tak, jakbym żył w jakimś Chicago – mówi jeden ze sklepikarzy z Villeneuve, zamieszkanej przez imigrantów miejscowości na przedmieściach Grenoble. W ciągu ostatnich miesięcy obserwował, jak wojna imigranckich gangów przybierała na sile, mnożyły się napady i uliczne bójki. Pewnego dnia wszystko eksplodowało. Młodzi imigranci wyszli na ulicę i zaczęli bić się z policją. Bilans kilkudniowych starć: 80 spalonych samochodów, kilkunastu rannych oraz kilkadziesiąt splądrowanych sklepów. A zaczęło się tak samo jak podczas zamieszek, które w poprzednich latach wybuchały na zamieszkanych głównie przez imigrantów przedmieściach francuskich metropolii. W piątek dwóch Francuzów arabskiego pochodzenia z Villeneuve napadło na kasyno pod Grenoble, skąd zrabowali 40 tys. euro. Podczas ucieczki zaczęli strzelać do ścigających ich policjantów. Ci odpowiedzieli ogniem i zabili jednego z rabusiów.

Źródło: wp.pl, euroislam.pl

Reklamy

Uroki Multikulturalizmu

     Tło opisywanych tu wydarzeń w Limanowej dobrze ilustruje artykuł, jaki swego czasu został zamieszczony na jednym z lokalnych portali internetowych (http://limanowa.in/wydarzenia,595.html). Wyłania się z niego obraz polskiego społeczeństwa, które zmuszone do życia obok tzw. mniejszości etnicznej, musi stykać się na co dzień z problemem agresji ze strony swoich sąsiadów, do tego uprzywilejowanych prawnie i niemal bezkarnych. Jest to modelowy opis skutków polityki multi-kulti, tutaj akurat w wydaniu polskim, gdyż póki co jedyną większą grupą niebiałą z jaką muszą stykać się Polacy są właśnie Cyganie. Z kolei na Zachodzie problemem jest koegzystencja, a raczej niemożliwość jej urzeczywistnienia, pomiędzy Europejczykami a przybyszami z innych kontynentów. Z jednej strony powodem tego są z pewnością rozbieżności kulturowe, ale i również ciągła eskalacja żądań, jakie wystosowują wobec Europejczyków społeczności niebiałe, tutaj również, dzięki tamtejszej polityce rządowej, mocno uprzywilejowane zarówno od strony prawnej, jak i ekonomicznej.
    
Polsko-Cygański Konflikt W Limanowej

     Policja nie otrzymała dotąd zgłoszenia o popełnieniu przestępstwa na jednym z osiedli w małopolskiej Limanowej. W nocy przed blokiem przy ulicy Witosa starła się ponad 100-osobowa grupa Polaków i Cyganów. Na miejsce ściągnięto specjalny pluton policji. Tylko dzięki szybkiej interwencji funkcjonariuszy nikomu nic się nie stało.
     Zgromadzeni mężczyźni zachowywali się bardzo agresywnie, poleciało kilkanaście butelek, doszło też do szarpaniny. Policja wylegitymowała kilkanaście osób.
     Nocne zajścia były kontynuacją trwającego od lat konfliktu pomiędzy mieszkańcami osiedla a jedną, patologiczną rodziną Cyganów. Siekiery, noże, wszystko w akcji. Kłócą się, biją, przeklinają. Różne rzeczy można się od nich dowiedzieć. Przed chwilą mój mąż zwrócił uwagę takiemu chłopakowi, to go zwyzywał. Psa puszczają bez kagańca, dzieci nieraz boją się wyjść na pole, bo pies ugryzie. I nic sobie nie robią, bo to jest mniejszość narodowa i im nic nie robią, oni są teraz chronieni cały czas (podkr. InfoSerwis). Nie boimy się, ale policja nie pozwoli nam nic zrobić ich chronią. Mojemu bratu kosę pożenili półtora roku temu. Mój brat nie założył im sprawy, bo bał się o rodzinę – mówili reporterowi RMF FM mieszkańcy osiedla.
     Pół roku temu Cyganie mieszkający na tym osiedlu zostali aresztowani za atak siekierą. Mieli być także eksmitowani, ale do dzisiaj nie zmienili miejsca zamieszkania.
    
Http://limanowa.in/wydarzenia/news,2146.html: Jak poinformował nas jeden z okolicznych mieszkańców do odrodzenia konfliktu doszło po piątkowej wieczornej bójce. Zamieszki rozpoczęły się już około godz. 22. Wkrótce konflikt się zaostrzył. Jestem w ciąży, wyszłam na spacer i zaatakował mnie pies rodziny romskiej – relacjonowała nam jedna z mieszkanek. Jego właściciel również zachowywał się agresywnie. Na szczęście sąsiedzi stanęli w mojej obronie. Niespodziewanie interwencja policji zaostrzyła sytuację. My już mamy tego dość. Policja przyjeżdża w pierwszej kolejności do „białych”, a nie do tych, którzy konflikt wywołują, czyli Romów – mówi jeden ze świadków zajścia. Teraz Romowie się odgrażają, że będą wbijać noże. Wszyscy wyszli przed bloki. Musimy to wreszcie rozwiązać. Na policję nie ma co liczyć. Boimy się o nasze rodziny.

Wielka Brytania Ku Równi Pochyłej

     Populacja Wielkiej Brytanii przekroczyła 62 miliony mieszkańców – podał oficjalnie Brytyjski Urząd Statystyczny. Nastąpiło to jednak nie w wyniku przyrostu naturalnego wśród rdzennych Brytyjczyków, ale za przyczyną imigracji.
     Z raportu wspomnianej instytucji wynika, że w połowie roku 2008 na Wyspach mieszkało dokładnie 61 398 000 osób, a rok później to grono powiększyło się do 61 792 000 mieszkańców. Przyczyny wzrostu to przewaga liczby urodzeń nad liczbą zgonów (55 proc. przypadków), ale też imigracja (45 proc. przypadków). W latach 2008-2009 odnotowano 123 tysiące więcej urodzeń niż to miało miejsce na początku XXI wieku. Jednak biorąc pod uwagę trwającą właśnie pierwszą dekadę, o wzroście liczby mieszkańców zdecydowała przede wszystkim imigracja. Był to główny czynnik powiększania się populacji na Wyspach.
     Eksperci spodziewają się też w najbliższej przyszłości wzrostu par żyjących bez ślubu. W kolejnych 25 latach liczba takich par ma wzrosnąć „dramatycznie”. Obecnie nieformalnych związków na Wyspach jest około 2,3 miliona. W 2033 roku liczba ta ma wzrosnąć do 3,8 miliona.
     Raport Office for National Statistics akcentuje również sprawę starzenia się brytyjskiego społeczeństwa. Wzrasta liczba ludzi w wieku ponad 85 lat – jest już ich ponad 1,4 miliona.
     Imigracja (w domyśle ta pozaeuropejska), upadek instytucji małżeństwa, co może przełożyć się na fatalną kondycję rodziny, wymierające rdzenne społeczeństwo. Symptomy rozkładu nad wyraz dostrzegalne.

Źródło: PAP

I Kto Tu Jest U Siebie, Czyli O Zakazie Festynu Z Kiełbasą W Paryżu

     W Paryżu policja zabroniła zorganizowania ulicznego festynu, na którym organizatorzy chcieli serwować alkohol i kiełbasę. Impreza miała odbyć się w licznie zamieszkałej przez muzułmanów dzielnicy Goutte d’Or (Złota Kropla). Jej nazwa pochodzi od koloru wina, które swego czasu było na jej terenie produkowane. 
     Według policji impreza pod hasłem „Kiełbasa z winem” mogła być odebrana jako prowokacja w dzielnicy, gdzie z powodu braku miejsca w meczetach muzułmanie modlą się w piątki na ulicach.
     Festyn wywołał we Francji głośną dyskusję. Poparło go kilka grup prawicowych, ale też laickiej lewicy. Liczne organizacje antyrasistowskie i partie lewicowe zwróciły się do policji, by go zabroniła. Organizatorzy zapowiadali, że chcą przeprowadzić festyn, by zaprotestować przeciw wdzieraniu się islamu do XVIII-wiecznej dzielnicy oraz w sferę tradycyjnych francuskich wartości.
     Muzułmańskie organizacje zapowiadały konkurencyjną imprezę, z poczęstunkiem przygotowanym zgodnie z zasadami islamu (zapewne z niehumanitarnym ubojem w stylu halal włącznie). Jednakże ostatecznie policja zabroniła „Kiełbasy z winem”, jak i wszelkich kontrmanifestacji.
     Goutte d’Or jest najbardziej wielorasową dzielnicą miasta. Ludność pochodzenia niefrancuskiego oscyluje tu wokół 30% (na całym terenie miasta jest to 17,5%). Tereny te zamieszkują głównie imigranci z terenów Afryki Subsaharyjskiej oraz Maghrebu. Miejsce to jest głównym terenem inwestycji miasta, marnotrawiącego pieniądze podatników na budowę szeregu lokali socjalnych dla imigrantów w ramach programu asymilacji z resztą społeczeństwa, który nie przynosi rezultatów. Dzielnica ta znana jest również z wysokich wskaźników przestępczości oraz jako centrum handlu narkotykami. Ponadto w 2005 r. miały w niej miejsce zamieszki imigrantów, które stanowiły część wielkiej fali rozruchów ludności niebiałej we Francji.

Źródło: PAP

Państwowy Aparat Represji Poszerza Swoje Uprawnienia

       Sejm przyjął nowelizację ustawy o kontroli skarbowej. Na jej mocy inspektorzy i pracownicy kontroli skarbowej zdobędą nowe uprawnienia dotyczące gromadzenia i przetwarzania danych o podatnikach bez ich zawiadamiania. Dostaną także nowe uprawnienia do stosowania środków przymusu bezpośredniego. Do tej pory mogli w określonych przypadkach używać siły fizycznej oraz indywidualnych technicznych i chemicznych środków lub urządzeń przeznaczonych do obezwładniania i konwojowania osób.
       Rozporządzenie Rady Ministrów z dnia 25 czerwca 2002 r. w sprawie środków przymusu bezpośredniego stosowanych przez inspektorów i pracowników kontroli skarbowej umożliwia skorzystanie przez wybranych inspektorów m.in. z kajdanek, siatek obezwładniających, miotaczy gazu obezwładniającego oraz kolczatek drogowych. Oprócz wyżej wymienionych, wybrani inspektorzy będą mogli używać także pałek służbowych. Zmiany wchodzą w życie z dniem 1 lipca 2010 roku.