Wietnamczycy Zamieszani w Produkcję Narkotyków

Straż Graniczna znalazła w domu w Raszynie 625 krzaków konopi, z których można wyprodukować narkotyki o wartości ok. 420 tys. zł. W trzech pomieszczeniach domu znajdowały się gotowe linie produkcyjne. Były wyposażone w specjalne systemy, które utrzymywały odpowiednią dla hodowli konopi temperaturę i wilgotność. Po przeszukaniu budynku i posesji zabezpieczono także susz roślinny o łącznej wadze ponad 32 kilogramów, który zostanie poddany ekspertyzie biegłego. Funkcjonariusze nie wykluczają, że mogą to być narkotyki. Właściciel posesji oświadczył, że dom wynajmuje obywatelowi Wietnamu. Mężczyzna został już zatrzymany. Za uprawę konopi grozi mu kara od 6 miesięcy do 8 lat pozbawienia wolności.
To już trzecia w tym roku plantacja w okolicach Warszawy ujawniona przez Nadwiślański Oddział Straży Granicznej. W każdym przypadku osoby zatrzymane w związku z uprawą to obywatele Wietnamu. Konopie przez nich uprawiane są genetycznie zmodyfikowane: mają dużo krótszy okres dojrzewania i dają zdecydowanie więcej suszu.
Na uwagę zasługuje fakt, iż policja z roku na rok odnotowuje coraz więcej przypadków produkcji i handlu narkotykami przez Wietnamczyków. Oznacza to, iż działająca na terenie Polski mafia wietnamska w produkcji narkotyków upatrzyła sobie intratny dla siebie biznes.  

Źródło: PAP/TVP Info

Reklamy

Śmierć Młodego Polaka

19-letni Marcin Bilaszewski został śmiertelnie pchnięty nożem w sobotni wieczór na przystanku autobusowym przed stacją metra Finsbury Park w Londynie. Zginął broniąc swej dziewczyny przed Murzynem, prawdopodobnie narkomanem.
Bilaszewski wraz z ok. 25-osobową grupą znajomych wybierał się do centrum, aby tam świętować 18 urodziny jednej ze swoich koleżanek, Dagmary Drzymoty. Wybierał się tam m.in. w towarzystwie swej dziewczyny Ani Betlińskiej. Gdy grupa nastolatków stała na przystanku autobusu nr 254, zaczepił ich nieznany, czarnoskóry mężczyzna w wieku około 30 lat.
Według relacji świadków był bardzo pobudzony, najprawdopodobniej pod silnym działaniem narkotyków. Ania próbowała przekonać go, żeby zostawił nas w spokoju i odszedł – opowiada Dagmara. Ale on stawał się coraz bardziej agresywny, aż wreszcie ją uderzył.
Wtedy w jej obronie stanął Marcin. Mężczyzna nagle wyciągnął nóż i zaatakował Bilaszewskiego. Potem uciekł. 19-latek został natychmiast przewieziony do szpitala, ale lekarzom nie udało się uratować mu życia.
To miała być jedna z najlepszych nocy w naszym życiu – mówi Dagmara Drzymota. A tymczasem Ania jest teraz zupełnie rozbita, a Marcina nie ma już z nami. Trudno uwierzyć, że w jednej chwili śmialiśmy się i żartowaliśmy razem, a w następnej Marcin leżał na chodniku w kałuży krwi – dodaje.
Marcin Bilaszewski przebywał w Wielkiej Brytanii od pięciu lat i mimo młodego wieku pracował już w sektorze budowlanym. Mieszkał wraz z ojcem w londyńskiej dzielnicy Stamford Hill w północnej części miasta. Z Anią, w której obronie stanął w sobotni wieczór, był w stałym związku od prawie dwóch lat.
Bilaszewski jest 11 nastolatkiem, który stracił życie w Londynie w wyniku pchnięcia nożem od początku tego roku i 8 w ciągu ostatnich siedmiu tygodni. Niechlubny rekord w tej dziedzinie padł w roku 2008, kiedy od ran kłutych zginęło na londyńskich ulicach aż 29 młodych ludzi.

Kontekst Sprawy Greckiej

Demonstranci w Grecji przypominają mi rozwydrzonego gówniarza w sklepie z zabawkami, który wyje, gryzie, pluje, bo chce kolejną zabawkę, podczas gdy rodzice nie mają już nawet pieniędzy na jedzenie – pisze na swoim blogu Mariusz Waszak z nadzieją, że to koniec „Eurokołchozu”.
Ależ rozróby w tej Grecji! Niewykluczone, że to początek końca waluty euro albo i całego Eurokołchozu. Sytuacja budżetu Włoch, Hiszpanii i Portugalii nie jest wiele lepsza i w każdej chwili i tam żądny pieniędzy podatnika motłoch może wylać się na ulice.
Niestety w tym wypadku rodzicom gówniarza chcą pomóc bogatsze ciotki z zagranicy pod przywództwem Anegeli Merkelowej. Oczywiście niebotyczne pieniądze (z naszych podatków!), które Unia chce podarować Grekom, rozdęta klasa próżniacza (urzędasy) i obszczymury na zasiłkach socjalnych przeżrą bardzo szybko i cała zabawa zacznie się od nowa. Taki zastrzyk gotówki odwlecze tylko agonię fatalnie zarządzanego państwa
.
(…)
Jednak brak pieniędzy nie ograniczy się tylko do krajów południowych – w większości państw Unii podatki są tak wysokie, a uprawnienia związków zawodowych tak wielkie, że mało który przedsiębiorca to wytrzymuje i wolą przenosić produkcję do Chin, Indii lub innej Brazylii. I tam, wraz z produkcją, wędrują pieniądze, zaś rozdęta do granic śmieszności warstwa europejskich urzędasów wkrótce nie będzie miała czym napełnić koryta. I wtedy cała sprawa się rypnie wraz Eurosojuzem, biurokratami i ich socjałkami-opałkami. No i powrócimy do czystego Wolnego Rynku, Kapitalizmu i Wolności. Musimy powrócić lub… zdechnąć. Trzeciej drogi nie ma. Już się nie mogę doczekać!

Przedstawiciele Komunistycznej Partii Grecji rozwiesili na Akropolu transparent
nawołujący do „ogólnoeuropejskiego powstania”. Czyżby jednak „bolszewickie” zamieszki w całej Europie?

Źródło

Protest Przeciwko Uciążliwemu Sąsiedztwu

Mieszkańcy pewnej miejscowości w środkowej Anglii nie spędzali spokojnie ostatniego Bank Holiday. W proteście przeciw obozowisku Cyganów utworzyli ludzki mur – można przeczytać w internetowym wydaniu „Daily Mail”.
Grupa Cyganów przyjechała do Meriden w hrabstwie Warwickshire (okolice Coventry, West Midlands), by założyć swoje osiedle. Według mieszkańców miejscowości, Cyganie chcieli wykorzystać długi weekend, by bez oporu władz móc ustawić prowizoryczne budynki. Na miejsce obozowiska wybrali zielone tereny nieopodal centrum miasta. Jednak mieszkańcy Meriden oraz lokalni farmerzy zebrali się wokół placu rozpoczynającej się budowy, by zapobiec ustawieniu niechcianego osiedla. „Żywy mur” miał zablokować transport materiałów budowlanych.
Uczestnicy protestu opowiedzieli „Daily Mail”, że na miejscu budowy pojawili się niedługo po tym, jak przyczepy kempingowe i samochody Cyganów pojawiły się w ich miejscowości. Zapowiadany był protest bez przerwy, również w nocy. Do skutku. Mieszkańcom udało się zablokować kilka transportów ciężkiego sprzętu, nie powstrzymali natomiast rozpoczętych jeszcze w piątek prac.
Władze samorządu Solihull wezwały policję, by wystosowała nakaz przerwania budowy – miałby on obowiązywać przez co najmniej 28 dni. Cyganie twierdzą, że budowa jest legalna, gdyż złożyli oni wniosek do władz samorządowych. Stało się to tuż przed tym, jak urzędnicy rozjechali się na urlop. Dokument przyniesiono o 16.50 w piątek. Nie został on jednak jeszcze zatwierdzony. Nowy właściciel ziemi, Noah Burton (posiada również nieruchomość w pobliskim Balsall Common) był na miejscu budowy, ale odmówił „Daily Mail” komentarza. Cyganie zapowiadają, że mają zamiar zostać w miejscowości na stałe.
Wydaje się więc, że mimo swego protestu przeciwko nieprzyjemnemu sąsiedztwu Cyganów, mieszkańcy Meriden są na straconej pozycji. Lokalne władze samorządowe zwlekają z ustosunkowaniem się do całej sytuacji, a i same prawo, konstruowane chyba tylko z myślą o przywilejach dla nierdzennej ludności, stoi po stronie przybyszów. Zakłada się, że osiedle tego rodzaju, z pominięciem opinii rdzennej ludności tych terenów, może powstać bez wydanej zgody. Do tego Cyganie mogą się również powołać na Ustawę o Prawach Człowieka (Human Rights Act). W razie narastającego sprzeciwu mieszkańców, mogą oni wystąpić ze skargą o naruszenie… „prawa do życia w rodzinie”. 

GW: Ukradli Nasze… Bezpłatne Gazety

 

Czy można ukraść darmowe wydania gazety? Agora twierdzi, że tak i prosi o pomoc policję – podaje LechPoznan.Net. Władze Agory są zaniepokojone akcją kibiców „Kolejorza”, którzy postanowili zbierać dziennik „Metro” na makulaturę. To kolejna odsłona bojkotu tego koncernu w Wielkopolsce.
Bojkot mediów Agory w Wielkopolsce trwa. Lechici nie tylko na różne sposoby przekonują mieszkańców Poznania, aby ani nie kupowali gazet z koncernu Agory, ani nawet nie odwiedzali ich portali internetowych. Kibice „Kolejorza” także prowadzą zbiórkę bezpłatnych gazet ze stajni Agory. Mowa tu głównie o dzienniku „Metro”. Fani „Kolejorza” są w swych działaniach bardzo skuteczni. Dowód? Reklamodawcy są zaniepokojeni zmniejszającą się liczbą czytelników, która nie zwraca im już poniesionych kosztów.

Źródło