Manifestacja ONR-u W Lublinie

       Aktyw Lubelski OSN. Relacja plus foto: Istniały co najmniej dwa powody, dla których warto było pojawić się na manifestacji ONR-u, który maszerując ulicami Lublina chciał uświęcić 76. rocznicę powstania swojego ruchu. Z jednej strony była to z pewnością chęć uczczenia pamięci wszystkich poległych za wolność i niepodległość naszej ojczyzny Polaków-Bohaterów. Warto również było wziąć udział w tej manifestacji z racji jej patriotycznego charakteru i jakby na przekór wszystkim tym osobnikom, którym poroniony tok rozumowania każe widzieć w patriotyzmie i tożsamości narodowej odmianę „neonazizmu”.
       Pierwszy punkt tego dnia – przyjrzenie się z bliska grupie, która tak hucznie określa się mianem „tolerancyjnej”, a w praktyce realizuje jawnie faszystowski schemat myślenia. Godzina 16 – początek ich pikiety, a wśród nich zbieranina wszelkiej maści dziwolągów. Mało ich, na oko od 40 do 50 osób, a spośród wszystkich tych klaunów na plan pierwszy wybijał się osobnik będący chyba pod wpływem narkotyków. Zresztą jego późniejsze zachowanie, podczas gdy nacjonaliści przemieszczali się przez Krakowskie Przedmieście, i jego gestykulacje oraz pajacowanie było tego chyba dobitnym potwierdzeniem. Mogło i tak być, że nie tylko on jeden spośród tych wszystkich „tolerancjonistów-faszystów” mógł być tego dnia pod wpływem jakichś środków odurzających. „Tolerancyjna” Polska XXI wieku – lewaki, narkomani i homosie, hura.

Advertisements