Niebiała Imigracja Osiągnęła W Ameryce Punkt Krytyczny

WASZYNGTON. Blisko połowa dzieci urodzonych w USA należy do mniejszości. Jest to element tendencji historycznej, w której zakłada się, że w ciągu następnych 40 lat w Ameryce mniejszości staną się większością.
Demografowie mówią, że bieżący rok może być „punktem krytycznym”, kiedy to liczba nowo narodzonych dzieci należących do mniejszości przewyższy liczbę noworodków rasy białej. Liczba ta rośnie, ponieważ imigracja do USA przyczyniła się do zwiększenia liczby Latynosek w wieku rozrodczym.
48 procent dzieci urodzonych w 2008 r. należało do mniejszości, podczas gdy ostatnie dostępne wyniki spisu ludności z 1990 r. ustalały tę wielkość na 37 procent.
Jak widać problem imigracji ludności latynoskiej w Stanach Zjednoczonych nie jest zagadnieniem zupełnie nowym, ale tendencją, która postępuje już od kilkunastu dobrych lat. Niestety, ale przeważnie jest to imigracja dla Amerykanów uciążliwa, co znajduje swoje odbicie w przytaczanych na różnego rodzaju serwisach informacyjnych danych na temat przestępczości w Stanach Zjednoczonych. Rzecz w tym, że obecne demokratyczne siły polityczne, nie tylko te amerykańskie, cechuje zupełna bierność, już nie tyle w odniesieniu do walki z przestępczością, co do zmian, jakie zachodzą w strukturach etnicznych zarządzanych przez te siły państwach. Trudno tak do końca określić, czy owa ignorancja wobec zagadnienia niebiałej obcej imigracji to może element zaślepienia ludzi, którzy nami rządzą, czy może jest to z ich strony chęć realizacji podstawowych założeń systemu demoliberalnego, który hołduje takim abstrakcjom jak „harmonijna wielorasowość”, „wzajemna tolerancja” itp. Jeśli jednak Stany Zjednoczone mają być dla nas modelowym przykładem społeczeństwa wielorasowego, to pomijając wszelkiego rodzaju urojenia i demagogię, w rzeczywistości i w oparciu o fakty nie ma w takim społeczeństwie nic, co wydawałoby się wartościowe. No chyba, że za wartościowe w przyszłości uznać wzrost wskaźników przestępczości i wymieszanie się wszystkich ludzi w jednym etnicznym tyglu, z którego wyłoni się nowy typ człowieka – hybryda. A że środowiska dążące do ucieleśnienia wizji takiego właśnie świata funkcjonują, to chyba oczywiste. Dziwi natomiast, że wszyscy zwolennicy tych środowisk, wypisując na swoich sztandarach „nie dla uniformizacji i globalizacji świata” nie dostrzegają, że owa „uniformizacja i globalizacja” przebiega również, a może przede wszystkim, na płaszczyźnie etnicznej.

Źródło

Czytaj również:

* Imigracja Generuje Zmiany… Na Gorsze

* Stajemy Się Mniejszością, Czyli Wymieranie Białej Rasy W Stanach Zjednoczonych

Advertisements