Państwowa Machina, Czyli Machinacja

54-letni mieszkaniec Nowego Sącza, pan Antoni, od 30 lat zmaga się z wyniszczającą organizm chorobą. Nie poddaje się jednak. Chce żyć jak inni, zdrowi ludzie.
Osiem lat zajęło mu spełnianie marzenia, jakim była budowa własnego domu. Jesienią 2008 roku to marzenie udało się spełnić. Radość z zamieszkania we własnych murach nie trwała jednak długo. Po kilku tygodniach pan Antoni dowiedział się, że musi zapłacić 10 tys. zł kary, bo do tak długo wyczekiwanego domu wprowadził się… za wcześnie.
Nie wiedziałem, że łamię przepisy, nikt mi o tym nie powiedział – zapewnia pan Antoni. Z pisma jakie otrzymał od powiatowego inspektora nadzoru budowlanego dowiedział się, że jego wina polega na… przystąpieniu do użytkowania obiektu bez stosownego pozwolenia.
Pan Antoni zamieszkał w swoim domu na początku września 2008 r., a komplet dokumentów wraz z wnioskiem o odbiór techniczny złożył w połowie października. W międzyczasie nadzór budowlany przeprowadził kontrolę i uznał, że prawo budowlane zostało złamane.
Odwołałem się do wojewódzkiego inspektora, a potem do sądu, ale nic to nie dało – mówi ze smutkiem niepełnosprawny sądeczanin. Rozprawa przed Wojewódzkim Sądem Administracyjnym odbyła się 30 września 2009 r.
Pan Antoni został o niej poinformowany, ale w piśmie zaznaczono, że jego udział nie jest obowiązkowy. Sąd utrzymał w mocy decyzję inspektora już na pierwszej rozprawie, ale sam zainteresowany dowiedział się o tym znacznie później, kiedy minął już termin wystąpienia o uzasadnienie wyroku, a to z kolei było konieczne do wniesienia apelacji. Choć droga prawna była w praktyce zamknięta, pan Antoni nie zamierzał płacić kary, bo nie czuł się winny.
Widząc desperację męża, żona pana Antoniego zapożyczyła się i bez jego wiedzy zapłaciła karę. Niestety, problemy wcale się nie skończyły. Kilka tygodni temu pan Antoni otrzymał pismo z Wydziału Finansowego Małopolskiego Urzędu Wojewódzkiego, że teraz musi zapłacić ok. tysiąca złotych odsetek, bo kara została zapłacona po terminie.
Tracę ochotę, by żyć – mówi pan Antoni. Spłacam kredyt zaciągnięty na dom, żyję z niewielkiej renty. Nie chciałem być dla nikogo ciężarem, ale odbierają mi na to szansę.
Fakt, iż w naszym kraju funkcjonują tak absurdalne przepisy może przerażać. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że człowiek ten musi płacić za fanaberie i chore wymysły państwa (czytaj: polityków i urzędników), które zawsze rzekomo wie, co jest w danym momencie najlepsze dla obywateli. A gdzie się podziała ta zdrowa zasada, iż chcącemu nie dzieje się krzywda? Czy nasze państwo zawsze już będzie pełnić rolę ciemiężcy, gdzie urzędnicy będą doszukiwać się nawet najmniejszych pretekstów, żeby nie tyle ograniczać naszą wolność w tak absurdalnych sprawach jak powyższa, co żeby nas okradać?

Źródło

Reklamy